logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: Christian Hartmann/ Nasz Dziennik

Przegrani, ale nie pokonani

Polscy piłkarze pożegnali się z Euro 2016, ale możemy być z nich dumni
Piątek, 1 lipca 2016 (00:48)

Polscy piłkarze po kolejnym wspaniałym i niewiarygodnie dramatycznym meczu pożegnali się z Euro 2016. W Marsylii, w ćwierćfinale rozgrywanego we Francji turnieju przegrali w serii rzutów karnych z Portugalią. Po 120 minutach walki było 1:1.

Serią jedenastek zakończył się także poprzedni pojedynek Biało-Czerwonych – ze Szwajcarią w 1/8 finału. Wtedy było to karne najszczęśliwsze i najpiękniejsze w historii, bo zwycięskie. Dziś – najsmutniejsze. Przegrane. Niestety. Do piłki ustawionej na 11. metrze podeszło dziewięciu zawodników. Pięciu Portugalczyków wykonało je perfekcyjnie, nie dając żadnych szans Łukaszowi Fabiańskiemu. Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik i Kamil Glik również strzelili, jak podręczniki nakazują. Pomylił się Jakub Błaszczykowski i Polacy piątego karnego już nie wykonywali. Przegrali.

Karne zawsze są loterią. Próbą nerwów, której nie wytrzymywali najwięksi. Kilka dni temu w finale Copa America pomylił się Argentyńczyk Lionel Messi, uważany za najlepszego piłkarza świata. Błaszczykowski płakał, na trybunach płakała jego żona, płakali jego koledzy z drużyny. Nikt jednak nie miał do niego pretensji. Stało się. Ktoś musiał się pomylić.

Polacy czwartkowy pojedynek rozpoczęli porywająco. Już w 2. minucie przeprowadzili akcję marzenie, Kamil Grosicki zagrał piłkę do Roberta Lewandowskiego, a ten uderzył bez przyjęcia – perfekcyjnie, tuż przy słupku. W początkowych fragmentach nasi grali doskonale, swobodnie, z ogromnym zaufaniem do własnych umiejętności. W 22. min przeprowadzili akcję, wymieniając piłkę bez przyjęcia, po której wypadało tylko wstać i bić brawo. Co prawda nie zakończyła się strzałem, ale kunszt, jaki w niej pokazali, był najwyższej miary. Portugalczycy wyrównali w 33. minucie. Renato Sanches uderzał zza pola karnego, piłka odbiła się jeszcze lekko od Grzegorza Krychowiaka i zaskoczyła Fabiańskiego. Nasz bramkarz wyciągnął się jak długi, lecz nie sięgnął futbolówki.

Wynik 1:1 pozostał do 90. i potem do 120. minuty. Polacy cały czas walczyli niesamowicie, zostawiając na boisku mnóstwo zdrowia i serca. Nikt nie odpuszczał, każdy harował, jak mógł. Cristiano Ronaldo, wielki as Portugalii, został przypilnowany i z rzadka przypominał o swym geniuszu. W 86. min mógł przesądzić o losach spotkania i była to praktycznie jedyna sytuacja, w której uciekł naszym obrońcom. Mając przed sobą tylko Fabiańskiego, skiksował, nie trafiając w piłkę. Nie pomylił się tylko w serii jedenastek, podobnie jak żaden z jego kolegów.

– Po takim meczu trudno o mądre i szybkie analizy, przyjdzie na nie czas. Piłkarze odczuwają ogromny niedosyt, to naturalne, ale na tym turnieju zdobyliśmy ogromny kapitał, przede wszystkim doświadczenia, który musimy wykorzystać w przyszłości. Dziś czujemy wielki smutek, lecz jestem pewien, że ta reprezentacja da jeszcze wszystkim wiele radości. Najbardziej cieszymy się z tego, że piłka nożna odzyskała swoje miejsce w sercach kibiców, to coś pięknego – powiedział Adam Nawałka.

Polska – Portugalia 1:1 (1:1, 1:1), karne 3-5. Bramki: Robert Lewandowski (2.) – Renato Sanches (33.). Żółta kartka: Artur Jędrzejczyk, Kamil Glik, Bartosz Kapustka – Adrien Silva, William Carvalho. Sędzia: Felix Brych (Niemcy). Widzów 62 940.

Polska: Łukasz Fabiański – Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk – Jakub Błaszczykowski, Grzegorz Krychowiak, Krzysztof Mączyński (98. Tomasz Jodłowiec), Kamil Grosicki (82. Bartosz Kapustka) – Arkadiusz Milik, Robert Lewandowski.

Portugalia: Rui Patricio – Cedric, Pepe, William Carvalho (96. Danilo), Jose Fonte, Eliseu – Joao Mario (80. Ricardo Quaresma), Renato Sanches, Adrien Silva (74. Joao Moutinho) – Nani, Cristiano Ronaldo.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 1 lipca 2016 (13:50)

NaszDziennik.pl