logo
logo

Zdjęcie: Keith Allison/ Licencja: CC BY-SA 3.0/ Wikipedia

25 punktów Gortata

Niedziela, 27 grudnia 2015 (19:18)

Marcin Gortat zdobył 25 punktów i miał 7 zbiórek, a jego Washington Wizards w sobotnim meczu koszykarskiej ligi NBA odnieśli czwarte zwycięstwo z rzędu, wygrywając na wyjeździe z Brooklyn Nets 111:96. Polak był najlepszym strzelcem spotkania.

Dla Wizards to najdłuższa seria zwycięstw w sezonie. Dzięki niej wyrównali swój bilans (14 wygranych – 14 porażek). Ostatnio 50-procentowy dorobek (6-6) mieli miesiąc temu. Zajmują obecnie 11. miejsce w Konferencji Wschodniej.

Gortat rozegrał drugi najlepszy mecz w sezonie, jeśli chodzi o zdobycze punktowe. O dwa więcej uzyskał pięć dni wcześniej w spotkaniu z Sacramento Kings.

W sobotę grał 30 minut, trafił 10 z 15 rzutów z gry i 5 z 6 wolnych, zebrał 5 piłek w obronie i 2 w ataku, miał także 3 asysty, przechwyt, blok, 2 straty i 4 faule. Raz sam został zablokowany. Polski środkowy miał najwyższy w zespole wskaźnik plus/minus – gdy przebywał na parkiecie drużyna wygrała ten fragment różnicą 19 punktów.

W ekipie Wizards wyróżnili się także rozgrywający John Wall, który – uzyskując 22 pkt i 13 asyst – zanotował 15. double-double w sezonie, oraz Kelly Oubre Jr i Jarell Eddie – po 12 pkt.

Ten drugi, pozyskany przez klub ze stolicy przed kilkoma dniami, rozgrywał swój pierwszy mecz w NBA. W 14 minut trafił m.in. 4 z 5 rzutów za 3 punkty, z czego 2 po asystach Gortata. Wszystkie swoje punkty zdobył w czwartej kwarcie.

Brook Lopez uzyskał dla pokonanych 19 pkt i 11 zb., Thaddeus Young dodał 16 i 14 zb., a Jarrett Jack – 15 i 11 as.

Koszykarze z Waszyngtonu w całym meczu trafili 50 procent rzutów z gry, w tym 12 z 27 prób za 3, podczas gdy rywale 48 proc., w tym 5 na 17 z dystansu.

W pierwszej kwarcie Wizards prowadzili już 12 punktami (32:20), m.in. po skutecznych rzutach Gortata, który w tej odsłonie zdobył 10 pkt. Do przerwy było 52:50 dla gości.

W najbardziej wyrównanej trzeciej kwarcie, w której prowadzenie zmieniało się osiem razy, gospodarze wyszli w pewnym momencie na sześciopunktowe prowadzenie 73:67, ale stracili je jeszcze w tej części gry.

Ostatnie 12 minut meczu rozpoczynało się przy prowadzeniu gości 79:77. Jeszcze w połowie kwarty różnica na ich korzyść wynosiła tylko pięć punktów (89:84). Od tego momentu Wizards wygrali kolejny fragment 13:0, zapewniając sobie bezproblemowe zwycięstwo.

Przy najwyższej w meczu różnicy 109:88 na ponad dwie i pół minuty przed końcem meczu trener Randy Wittman dał odpocząć swoim najlepszym zawodnikom Wallowi i Gortatowi.

Następny mecz Wizards rozegrają w poniedziałek z Los Angeles Clippers we własnej hali.

RS, PAP

Aktualizacja 25 maja 2016 (12:37)

NaszDziennik.pl