logo
logo

Zdjęcie: Tuomas Vitikainen/ Licencja: CC BY-SA 4.0/ Wikipedia

Porażka – po walce

Czwartek, 31 sierpnia 2017 (19:51)

Polscy koszykarze nie sprawili niestety niespodzianki i przegrali w Helsinkach ze Słowenią 81:90 w pierwszym meczu na mistrzostwach Europy.

Biało-Czerwoni przystąpili do tego starcia po udanym okresie przygotowawczym i z wiarą w to, że zdołają powstrzymać faworyzowanych rywali. A szczególnie jednego z nich, Gorana Dragicia, który swe nieprzeciętne strzeleckie umiejętności potwierdził już na parkietach najlepszej ligi świata, NBA. Pierwsza kwarta wyglądała jeszcze optymistycznie. Po rzucie za trzy Aarona Cela nasi objęli prowadzenie, lecz szybko, w taki sam sposób, odpowiedział ten, którego obawialiśmy się najbardziej – Dragic. Polacy spisywali się jednak nieźle, Adam Waczyński, Przemysław Karnowski i A.J. Slaughetr walczyli, robili, co mogli, ale z czasem przewaga rywali stawała się coraz bardziej widoczna. Do końca pierwszej kwarty Biało-Czerwoni utrzymywali jednak dystans, problemy zaczęły się w drugiej – prawdę rzekłszy sprokurowane nieco na własne życzenie, przez nadmierną ilość strat i niedokładnych zagrań. Słoweńcy wykorzystywali je bezlitośnie, zwiększając przewagę. W szybkich kontrach brylował szczególnie świetnie wyszkolony i łatwo mijający naszych obrońców Dragic, który trafiał raz za razem. Łącznie as Miami Heat zdobył 30 punktów, dodając do tego cztery asysty, trzy przechwyty i dwie zbiórki.

W trzeciej kwarcie Polacy się pogubili i nic nie pomagały zmiany. Rezerwowych wprowadzał też trener Słoweńców, ale oni, dla odmiany, nie powodowali spadku jakości poczynań całego zespołu. W 27. minucie po rzucie Jaki Blazicia rywale odskoczyli na 72:51 i stało się jasne, że nasi dziś niespodzianki nie sprawią.

I nie sprawili, choć w czwartej kwarcie ruszyli w pogoń, wykorzystując fakt, że przeciwnicy musieli sobie radzić bez Gaspera Vidmara i Zigi Dimeca, którzy opuścili parkiet za pięć przewinień. Dodrze poczynał sobie Mateusz Ponitka, po jednym z jego celnych rzutów zrobiło się nawet 79:86 i przez moment zaświtała nadzieja, że nie wszystko jeszcze stracone. Niestety, w końcówce doświadczeni Słoweńcy na więcej nie pozwolili, nasi musieli pogodzić się z porażką, która zawsze boli – ale niczego jeszcze nie przekreśliła.

W kolejnym meczu, w sobotę, Polacy zmierzą się z Islandią, uważaną za najsłabszą drużynę w grupie A. Marząc o awansie do kolejnej rundy mistrzostw – a z każdej grupy wywalczą go po cztery najlepsze zespoły – Biało-Czerwoni nie będą sobie mogli pozwolić na wpadkę.

Polska – Słowenia 81:90 (22:24, 24:29, 12:21, 23:16). Polska: Mateusz Ponitka 22, A.J. Slaughetr 12, Przemysław Karnowski 11, Aaron Cel 8, Przemysław Zamojski 7, Adam Waczyński 7, Damnia Kulig 4, Adam Hrycaniuk 4, Michał Sokołowski 3, Tomasz Gielo 3, Łukasz Koszarek 0.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 13 listopada 2017 (20:11)

NaszDziennik.pl