logo
logo
zdjęcie

Piotr Skrobisz

Piłkarska kadra rośnie

Czwartek, 20 listopada 2014 (10:26)

W piłkarskiej reprezentacji Polski zaszła w ostatnich miesiącach gigantyczna przemiana, widoczna przede wszystkim w głowach i nastawieniu zawodników. Strach zastąpiła pewność siebie, a bojaźń walka do samego końca.

We wtorek nasi zremisowali w towarzyskim meczu ze Szwajcarią 2:2. Był to ich siódmy, kolejny mecz bez porażki, w całym 2014 r. przegrali tylko raz, w marcu ze Słowacją. Z czterech spotkań eliminacji Euro 2016 wygrali trzy, raz zremisowali. Prowadzą w tabeli grupy D, wyprzedzając m.in. aktualnych mistrzów świata. Niemców też pokonali, po raz pierwszy w historii. Potyczkę z Helwetami, ostatnią w roku, zaczęli źle, tracąc bramkę już na samym wstępie. Gdyby byli zespołem z eliminacji mundialu w Brazylii, zwiesiliby głowy i przez długie minuty próbowali jakoś poukładać swoje poczynania. Być może by się to udało w drugiej połowie, być może nie. Teraz jednak mamy inny zespół. Pewny siebie i walczący o swoje. Biało- Czerwoni od razu przeszli do ofensywy, chcąc narzucić własne warunki, doprowadzić do wyrównania, a potem zadać decydujący cios. Atakowali i to na różne sposoby. Cierpliwie, mądrze, z pasją. W przeszłości wystarczyło jedno niepowodzenie, jeden stracony gol, jedno potknięcie i od razu było wiadomo, że z tej męki chleba nie będzie. Wiele meczów nasi przegrywali w szatni, przed pierwszym gwizdkiem sędziego. A teraz? Teraz grali z Niemcami i nie „pękli” ani na moment. Stracili gola w ważnej potyczce ze Szkocją, to natarli na nią ze zdwojoną siłą i byli krok od zwycięstwa. Remisowali w Tbilisi? To po przerwie Gruzinom odebrali złudzenia. Podobnie było we wtorek. Nie mamy najlepszej drużyny, wciąż można doszukać się w niej wielu niedostatków i słabości, ale idzie w górę, a piłkarze uwierzyli, że mogą coś osiągnąć i zmierzają w stronę celu konsekwentnie i z wiarą. To jest bezcenne.

W niedalekiej jeszcze przeszłości krytycy reprezentacji, a raczej reprezentantów, utyskiwali, że wielu z nich przyjeżdża na kadrę z przymusu, odprawia „pańszczyznę” i szybko i z ulgą wraca do swych klubów. Patrząc na ich grę, faktycznie można było niekiedy odnieść takie wrażenie. Teraz jest inaczej. Diametralnie inaczej. We wtorek ze Szwajcarią Polacy grali towarzysko, a jednak ani na moment nie odstawiali nogi. Robert Lewandowski biegał, aż mu brakowało tchu, Grzegorz Krychowiak walczył za dwóch. Podobnie ich koledzy. Reprezentacja wreszcie stała się „trendy”, co widać nawet po zachowaniu piłkarzy. Dawno nie cieszyli się tak ze strzelanych bramek, dawno nie prezentowali się tak dobrze jako całość. Grupa, w której aż chce się przebywać. Ktoś udziela właśnie wywiadu, to ktoś inny wskoczy przed kamerę i zacznie dzielić się swoją radością. Artur Jędrzejczyk po strzeleniu gola Szwajcarii przeskoczył przez barierkę i usiadł wśród kibiców. Ci to doceniają. Po latach krytykowania i wyszydzania dziś reprezentacja Polski cieszy się prasą porównywalną z siatkarzami. Nabiera charakteru. 

Przed Nawałką i podopiecznymi wciąż długa droga. Ich celem są finały mistrzostw Europy, które w 2016 roku odbędą się we Francji. Są blisko, bo prowadzą w tabeli grupy eliminacyjnej, ale ich czeka to, co najtrudniejsze. Rewanż z Niemcami i Szkocją, mecze z Irlandią. Trudne, wyczerpujące, jednak po tym, co nasi pokazali w ciągu ostatnich miesięcy, mamy prawo oczekiwać ich z nadziejami. Warto wsłuchać się w głosy piłkarzy, jak bardzo chcą razem grać i wygrywać, jak cieszy ich to, co robią. Mecze, zgrupowania. Tego nie można zmarnować. Tego nie da się zmarnować!

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 22 grudnia 2014 (10:25)

NaszDziennik.pl