logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Smuda w Łęcznej

Czwartek, 15 grudnia 2016 (19:27)

Franciszek Smuda wraca na trenerską ławkę. Były selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski został dziś trenerem Górnika Łęczna.

Smuda to jeden z najbardziej znanych, utytułowanych i charyzmatycznych trenerów w naszym kraju. Bywał uwielbiany, bywał krytykowany, bywał wychwalany i obśmiewany, ale nikogo nie pozostawiał obojętnym. Pierwszy duży sukces osiągnął z Widzewem Łódź, którego w 1996 roku doprowadził do mistrzostwa Polski. Niedługo później awansował z tym zespołem do Ligi Mistrzów. Wkrótce przeprowadził się do Krakowa i znów cieszył się z tytułu – z Wisłą. Z tym klubem oraz byłym jego właścicielem, Bogusławem Cupiałem, związał się wyjątkowymi więzami. Zdarzało się, że z Reymonta wylatywał z hukiem, ale po czasie wracał. Pracował też w innych klubach – Legii Warszawa, Lechu Poznań, Odrze Wodzisław i Zagłębiu Lubin. W jednych wiodło mu się lepiej, w drugich gorzej, najlepsze wspomnienia pozostawił w stolicy Wielkopolski, wszak z „Kolejorzem”, w imponującym stylu, dotarł do 1/16 finału Pucharu UEFA.

W 2009 roku został selekcjonerem reprezentacji Polski – z konkretnym zadaniem, przygotowania jej, a potem osiągnięcia wyniku na miarę oczekiwań podczas mistrzostw Europy, które w 2012 miały się odbyć u nas i na Ukrainie. Udało się średnio, na turnieju zespół rozegrał po jednej bardzo dobrej połowie w spotkaniach z Grecją i Rosją, a po porażce z Czechami pożegnał się z imprezą – wcześniej niż zakładano. Po Euro Smuda pożegnał się z posadą.

Ostatnim przystankiem jest trenerskiej przygody była Wisła. Rozstał się z nią w mało przyjacielskich okolicznościach, po czym dość długo od futbolu odpoczywał. Dziś wrócił – do Górnika, który walczy o utrzymania w najwyższej klasie rozgrywkowej i liczy, że z byłym selekcjonerem kadry ta sztuka mu się uda. Po 19 kolejkach Górnik zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli, z dorobkiem 18 punktów. W dwóch ostatnich spotkaniach prowadził go, tymczasowo, Sławomir Nazaruk, który zastąpił Andrzeja Rybarskiego.

– Miałem ofertę z zagranicznego klubu, ale formalności się przeciągały, nie chciało mi się czekać i zdecydowałem się przyjechać do Łęcznej. Górnik przyzwyczaił do tego, że miewał lepsze i gorsze okresy, jednak jestem zaskoczony, że obecnie zajmuje tak niskie miejsce. Występują w nim przecież zawodnocy, których dobrze znam i którzy potrafią grać w piłkę. Gwarancji sukcesy nie ma, ja też jej nie dam, ale mogą zapewnić, że zrobię wszystko, by poprawić obecne położenie – powiedział „Franz”.

Początek jego przygody z Łęczną może być jednak bardzo bolesny, bo Górnik w najbliższej ligowej kolejce zmierzy się z Legią, i to w Warszawie.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl