logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Bartłomiej Zborowski/ PAP

Plan na dziś? Zwycięstwo!

Niedziela, 26 marca 2017 (18:42)

Jeśli polscy piłkarze pokonają dziś wieczorem w Podgoricy Czarnogórę, to być może nie znajdą się jeszcze na autostradzie wiodącej na finały mistrzostw świata, ale na pewno do Rosji bardzo, ale to bardzo się przybliżą.

Na razie sytuacja w tabeli grupy E eliminacji jest szalenie optymistyczna. Polska zajmuje w niej pierwsze miejsce, wyprzedzając o trzy punkty właśnie Czarnogórę. Wygrana pozwoliłaby odskoczyć od tego rywala na dystans sześciu „oczek”, już naprawdę znaczny i bezpieczny. Oczywiście w grze pozostałyby wciąż Dania i Rumunia, ale sytuacja Biało-Czerwonych stałaby się niesamowicie komfortowa.

To scenariusz marzeń, podobnie jak marzeniem byłby remis w innym szalenie nas interesującym pojedynku grupy E, między Rumunią i Danią. Polacy z pewnością będą faworytami starcia w Podgoricy. Starcia wywołującego gigantyczne emocje, także z racji jego otoczki i spodziewanego zachowania kibiców gospodarzy na trybunach. W 2012 roku, gdy nasi grali już w tym miejscu, na murawie lądowały krzesełka, wybuchały petardy, słowem – było gorąco i mało sportowo. Wielu obawia się, że dziś może być podobnie, ale UEFA uczuliła arbitrów i obserwatorów, by na podobne zachowania (nie tylko w Podgoricy) reagowali bardziej stanowczo. Polacy zresztą przekonywali, że nie zawracają sobie głowy tym, co ewentualnie może dziać się dookoła. Interesuje ich boisko i nawet nie rywale, tylko oni sami.

– Skupiamy się na sobie, bo wiemy, że jeśli zagramy to, co potrafimy, zrealizujemy taktykę i zachowamy chłodne głowy, możemy wygrać z każdym – podkreślał kapitan Robert Lewandowski.

– Szczerze mówiąc, nie patrzymy na tabelę, na to przyjdzie czas pod koniec eliminacji. Skupiamy się na najbliższym meczu, bo on zawsze jest dla nas najważniejszy. Mamy przygotowany plan, taktykę, kilka jej wariantów, która może ulec zmianie nawet w zależności od przebiegu meczu. Czekaliśmy na to spotkanie od kilku miesięcy, w piłkarzach jest widoczny głód gry i rywalizacji. Każdy ma swoje ambicje, duże oczekiwania, jednak w każdym jest też dystans i pokora. Na pewno damy z siebie wszystko, a na boisko wyjdziemy, by rozegrać jak najlepsze spotkanie – powiedział trener Adam Nawałka.

Przed niedzielnym starciem miał właściwie jeden dylemat – dotyczący zastępstwa dla kontuzjowanego Grzegorza Krychowiaka. Gospodarze borykali się z liczniejszymi problemami, a największy dotyczył Stevana Jovetcia. To największa gwiazda i najlepszy strzelec reprezentacji Czarnogóry, który wedle oficjalnych informacji wieczorem z powodu kontuzji nie powinien pojawić się na murawie. Czy jednak faktycznie tak się stanie, czy nie była to zasłona dymna, przekonamy się za kilka godzin.

– Czarnogóra prezentuje futbol na wysokim poziomie, zarówno pod względem technicznym, jak i fizycznym. Jest świetnie zorganizowana w defensywie, jej siłą są stałe fragmenty. Ma jednak i słabsze strony, które postaramy się wykorzystać. Dopiero jednak boisko zweryfikuje, czy zastosowaliśmy właściwą taktykę – podkreślił Nawałka.

Mecz Czarnogóra – Polska rozpocznie się o 20.45.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl