logo
logo

Zdjęcie: legia.com/ -

Mączyński od dziś legionistą

Czwartek, 6 lipca 2017 (20:55)

Krzysztof Mączyński został dziś piłkarzem Legii Warszawa. Reprezentant Polski podpisał dwuletni kontrakt, z opcją przedłużenia o kolejny rok.

To jeden z najbardziej spektakularnych, ale i zaskakujących transferów w naszej ekstraklasie w ciągu ostatnich lat. I nie chodzi wcale o zapłaconą za zawodnika kwotę. Mączyński kosztował bowiem Legię 400-500 tysięcy euro, czyli stosunkowo niewiele jak na etapowego reprezentanta Polski. Wisła nie mogła jednak zażądać więcej, bo za rok jej wychowankowi kończył się kontrakt, czyli za pół roku mógł związać się umową z dowolnym klubem, a za 12 miesięcy odejść za darmo. A że na Reymonta na nadmiar gotówki nie narzekają, kilkaset tysięcy euro od Legii przyjęli z zadowoleniem.

Przeprowadzka Mączyńskiego do Warszawy od kilku tygodni rozbudzała jednak emocje, i to często niezbyt zdrowe. Transfery między Wisłą a Legią zdarzały się do tej pory bowiem bardzo rzadko, głównie przez animozje między kibicami obu drużyn. W całej historii takowe można by policzyć na palcach, a każdy zostawiał mniejszy lub większy ślad na zawodniku. Mączyński to do tego wychowanek Wisły, na każdym kroku podkreślający – do tej pory – przywiązanie do klubu z ulicy Reymonta. Kiedy pojawił się temat ewentualnego transferu do Legii, sympatycy „Białej Gwiazdy” te „dowody” przywiązania zawodnika mocno podkreślali, przypominając mu nie tylko wypowiedzi typu „zostanę w Wiśle do końca kontraktu”, ale i zdecydowaną odpowiedź na pytania dziennikarzy, który nagabywali go o możliwą przeprowadzkę do Legii. „Nie” – podało z jego ust zdecydowanie.

Wczoraj tych słów już żałował. – Być może mój przykład pokaże młodym chłopakom, że czasami warto ugryźć się w język i nie składać żadnych deklaracji, bo życie jest brutalne. Nigdy nie powiedziałem złego słowa na Legię. Jedyna deklaracja, którą kiedyś złożyłem, to to, że nigdy nie zagram w Cracovii, i tego słowa dotrzymam – powiedział, cytowany na oficjalnej stronie Legii.

Ale kibice mistrzów Polski też wiedzą i pamiętają, co mówił na temat transferu do ich ukochanego klubu, że do wczoraj, na różnych portalach społecznościowych, deklarował mocną więź tylko z Wisłą. Strony, co ciekawe, zlikwidował, ale w sieci nic nie ginie. Jak zatem „Mąka” zostanie powitany na Łazienkowskiej, trudno powiedzieć, szczególnie na początku może nie być ulubieńcem trybun. 

– Cieszy to, że trenerzy, dyrektorzy, właściciele bardzo naciskali, abym się tutaj znalazł. Właśnie to zdecydowało o tym, że podjąłem decyzję o transferze do Legii. Dla mnie najważniejsza jest rodzina, robię to dla niej, dla siebie. Opinie innych ludzi pozostawiam dla kibiców. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że nie jestem gwarancją strzelania bramek i przeprowadzania spektakularnych akcji, a wiadomo, że dla kibiców to jest najważniejsze. Ja mogę dać gwarancję stabilności. Nie zejdę poniżej poziomu, który sobie zakładam, nie wyskoczę jednak również ponad jakiś poziom. Będę utrzymywał taki, który doprowadził mnie do reprezentacji Polski i Legii Warszawa – podkreślił po transferze.

Podpisał dwuletni kontrakt, z opcją przedłużenia o rok. Nie było tajemnicą, że mocno o jego sprowadzenie naciskał trener Jacek Magiera, widzący w byłym wiślaku ważną część drugiej linii prowadzonej przez siebie drużyny.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl