logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Glik na dłużej w Monaco

Czwartek, 13 lipca 2017 (20:23)

Kamil Glik, obrońca piłkarskiej reprezentacji Polski i AS Monaco, przedłużył o dwanaście miesięcy, do 2021 roku, kontrakt z klubem z Księstwa.

Glik gra w nim dopiero od roku, ale zdążył zapracować na uznanie wszystkich – i to nie tylko za dokonania na boisku. W poprzednim klubie, Torino, też był kimś więcej niż tylko piłkarzem. Kibice go uwielbiali, za postawę na murawie, charakter, sposób bycia. Za to, że nigdy nie zachowywał się jak gwiazda, że na boisku zostawiał zdrowie i serce, nawet wtedy, gdy borykał się z jakimiś problemami. W Torino nosił zresztą kapitańską opaskę, a kluby Serie A niechętnie powierzają ją obcokrajowcom.

Do Monaco przeszedł, bo szukał nowych, większych wyzwań. Kibice często mają za złe swym idolom, gdy zmieniają barwy klubowe, ale Glik uczynił to z taką klasą, że do Torino może wracać spokojnie i jest przyjmowany jak „swój”. Z grą w Księstwie wiązał nadzieje, ale rzeczywistość chyba przerosła nawet jego oczekiwania.

Ostatni sezon był bowiem dla Monaco jednym z najlepszych w historii. Drużyna nagle stała się jedną z najpiękniej i najbardziej efektownie grających w całej Europie. Jak nikt, parła do przodu, strzelała mnóstwo bramek, cieszyła się grą i nigdy nie miała dosyć. Ten ofensywny styl stał się jej wizytówką, ale nie byłby możliwy, gdyby nie żelazna defensywa. Z nią w poprzednich sezonach bywało różnie, ale po przyjściu Glika obrona Monaco stała się murem niemal nie do przejścia. Polak odegrał w tym ogromną rolę, błyskawicznie stając się kluczową częścią zespołu. Jeśli był zdrowy albo nie musiał pauzować za kartki, to grał we wszystkich meczach, od pierwszej minuty. Grał znakomicie, nie tylko we własnym polu karnym, bo z sześcioma zdobytymi bramkami okazał się najskuteczniejszym obrońcą Ligue 1.

Monaco w minionym sezonie dotarło do półfinału Ligi Mistrzów, w swym marszu zachwycając obserwatorów. A na krajowym podwórku oparło się finansowej potędze Paris Saint Germain, zdobywając mistrzowski tytuł.

O Gliku było głośno, pojawiły się nawet spekulacje o zainteresowaniu klubów m.in. z Anglii, ale tematu transferu nie ma. Nie ma także dlatego, że Monaco pokazało, jak wielkie nadzieje z Polakiem wiąże – i jak bardzo go ceni. Dziś obrońca naszej reprezentacji przedłużył kontrakt, z czym wiązała się oczywiście podwyżka – ale Glik przyzwyczaił do tego, że nie jest człowiekiem, dla którego kasa jest na pierwszym miejscu. W Księstwie się odnalazł, świetnie się czuje, nie miał zamiaru się ruszać. – Jestem bardzo szczęśliwy, zwłaszcza po ostatnim, znakomitym sezonie. W kolejnym cele pozostaną takie same – zajść jak najdalej w Champions League i obronić tytuł we francuskiej ekstraklasie – powiedział 29-latek po parafowaniu umowy. 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl