logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Presja? Pomaga, nie szkodzi!

Środa, 4 października 2017 (19:55)

Drużyna jest świadoma wagi tego spotkania i głodna sukcesu – stwierdził Adam Nawałka, selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski. Jutro w Erywaniu zmierzy się ona z Armenią w meczu, który może jej dać awans na mistrzostwa świata.

Za Biało-Czerwonymi ekspresowe, wyjątkowo krótkie zgrupowanie. W Warszawie zjawili się w poniedziałek, we wtorek odbyli trening, a już dzisiaj zameldowali się w Erywaniu, gdzie jutro o 18.00 powalczą w przedostatnim meczu eliminacji do mundialu w Rosji. Polacy są przed spotkaniem są w komfortowej sytuacji, bo wszystko zależy od nich samych. Mają na koncie po trzy punkty więcej od Czarnogóry i Danii i potrzebują czterech, by nie oglądając się na wyniki pojedynków rywali, zapewnić sobie bilety do Rosji. Na rywali, jutro, patrzeć będą jednak z uwagą. W czwartek zagrają bowiem ze sobą również, i to w bezpośrednim starciu, dwaj najgroźniejsi konkurenci Biało-Czerwonych. Jeśli ich mecz w Podgoricy zakończy się remisem, a Polska wygra w Erywaniu, już jutro zapewni sobie awans na mundial. To scenariusz realny, jednak nasi przekonywali od kilku dni, że skupiają się wyłącznie na swoim meczu i swoich obowiązkach.

– Drużyna jest świadoma tego, co ma i chce osiągnąć. Zawodnicy zdają sobie sprawę ze swoich mocnych stron oraz tego, co muszą poprawić, jednocześnie będąc świadomymi wagi jutrzejszego starcia. Presja jest, ale ona nam może tylko i wyłącznie pomóc. Moi piłkarze są doświadczeni i przyzwyczajeni do gry o wysoką stawkę – powiedział dziś Nawałka.

Selekcjoner nie ukrywał, że jutro Polaków czekać będzie trudne zadanie, przestrzegając przed lekceważeniem Ormian. Już w ubiegłym roku mocno dali się Biało-Czerwonym we znaki, nasi pokonali ich 2:1, zdobywając decydującego gola w ostatniej akcji, a niewiele brakowało, by padł odwrotny wynik. Przy stanie 1:1 goście stworzyli sobie bowiem kilka znakomitych sytuacji, na szczęście dla nas niewykorzystanych. – Ormianie są nie tylko dobrze wyszkoleni technicznie i bardzo szybcy, zrobili również bardzo dużo postęp w organizacji gry. Do tego zagrają u siebie, gdzie są dodatkowo groźni. My jednak, tradycyjnie, skupialiśmy się i skupimy głównie na sobie. Będziemy chcieli narzucić swój styl i swoje warunki, ale czy i na ile nam się to uda, zweryfikuje boisko – podkreślił selekcjoner.

Co ciekawe, Nawałka w sztabie reprezentacji Polski zadebiutował właśnie w Erywaniu. W czerwcu 2007 roku był asystentem Leo Beenhakkera, a Biało-Czerwoni przegrali wówczas 0:1. – Wspomnień za dobrych nie mam. Po porażkach trzeba jednak wyciągać wnioski, a my to zrobiliśmy i awansowaliśmy na Euro 2008, realizując założony sobie cel – powiedział.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 14 listopada 2017 (19:59)

NaszDziennik.pl