logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Koniec pojedynków o „nic”

Piątek, 8 grudnia 2017 (15:36)

To już pewne i oficjalnie potwierdzone – w przyszłorocznej, pierwszej edycji piłkarskiego Pucharu Narodów reprezentacja Polski znajdzie się w najwyższej Dywizji A, w której będzie losowana z trzeciego koszyka.

Puchar Narodów to nowy twór, wymyślony przez UEFA, stworzony po to, by uatrakcyjnić futbol reprezentacyjny na Starym Kontynencie i spowodować, że nie będzie już towarzyskich pojedynków o „nic”. Inauguracyjna jego edycja rozegrana zostanie w sezonie 2018/19, po zakończeniu mistrzostw świata w Rosji. Uczestnicy zmagań zostali już podzieleni na cztery dywizje – na podstawie rankingu FIFA, a także wyników uzyskiwanych w eliminacjach i finałach mistrzostw świata 2014, mistrzostw Europy 2016 oraz eliminacjach mundialu w Rosji. Zespoły w każdej dywizji utworzą po cztery grupy składające się z trzech lub czterech ekip rozgrywających ze sobą mecze systemem mecz i rewanż. Wiadomo już, że w najwyższej, Dywizji A, w jednej grupie znajdą się trzy reprezentacje. To dla nas o tyle istotne, że Polska właśnie do niej trafiła. Oznacza to jedno – pojedynki z samymi potęgami oraz dodatkową szansę na wywalczenie awansu na Euro 2020.

Rywalizacja w fazie grupowej zostanie rozegrana od września do listopada przyszłego roku, a turnieje Final Four – z udziałem zwycięzców grup poszczególnych dywizji – w czerwcu 2019 roku. Co istotne, najlepsza drużyna finałowych rywalizacji, która nie wywalczy awansu na najbliższe mistrzostwa Europy w eliminacjach, otrzyma na tę imprezę „dziką kartę”. Zwycięzcy grup w dywizjach B, C oraz D wywalczą awans do wyższej, a ekipy, które zajmą ostatnie lokaty w grupach dywizji A, B i C, spadną do niższych.

Biało-Czerwoni, jak wspomnieliśmy, zaczną zmagania w Dywizji A. UEFA już oficjalnie potwierdziła, że Polska, podczas ceremonii losowania grup, zaplanowanej na 24 stycznia 2018 roku w Lozannie, będzie losowana z trzeciego koszyka, obok Islandii, Chorwacji i Holandii. W pierwszym znalazły się Niemcy, Portugalia, Belgia i Hiszpania, a w drugim Francja, Anglia, Szwajcaria i Włochy. Oznacza to, że na pewno na drodze Biało-Czerwonych staną potentaci europejskiego futbolu, być może wyłącznie same potęgi, bo przecież nasi mogą trafić do jednej grupy z Niemcami i Francją, albo Hiszpanią i Anglią.

Jesienny start Ligi Narodów będzie też oznaczał późniejszy niż zwykle początek eliminacji do najbliższych mistrzostw Europy. Nie zaczną się one bowiem we wrześniu 2018, jak to być powinno, ale dopiero wiosną 2019. Z kwalifikacji awans do Euro 2020 zdobędzie też 20 drużyn, pozostałe cztery wywalczą go poprzez Ligę Narodów.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl