logo
logo
 

Racje Zachodu to pieniądz

Poniedziałek, 21 października 2013 (20:34)

Szef komisji kontroli FIFA Domenico Scala skrytykował przyznanie organizacji piłkarskich mistrzostw świata w 2022 r. Katarowi i dodał, że międzynarodowa federacja rozważa pomysł, by ponownie dokonać wyboru gospodarza.

Jaki jest tego powód? Deptanie praw człowieka w Katarze? Niszczenie chrześcijan? Nie. Afera finansowa. To jedyne racje i powody, w wyniku których Zachód reaguje z oburzeniem. No, może jeszcze łamania prawa do lenistwa i wygody Europejczyków, bo jak przypomina portal „Naszego Dziennika”, decyzję organizowania mistrzostw w Katarze krytykowano ze względu na warunki klimatyczne panujące latem w arabskim państwie.

FIFA kpi sobie w żywe oczy. Scala stwierdził, że przyznanie Katarowi prawa do organizowania mundialu nie było najlepszą decyzją. Podobno została wykryta jakaś poważna afera korupcyjna. Tak, jak gdyby nie rozumiał, albo udawał, że nie rozumie, iż dla bogatych szejków sprawa jest prosta, w ich prostym wyobrażeniu za petrodolary można kupić wszystko, a Zachód na wszystko przystanie, bo jest chciwy. W końcu dotąd się im udawało. Więc skąd nagle to oburzenie, zdają się pytać zdziwieni, zapłaciliśmy za mało?

Scala, pełen uniesienia, wypowiedział się, że jeżeli zostaną potwierdzone zarzuty, iż „Katar został wybrany na gospodarza tylko dzięki nielegalnej zapłacie odpowiednim ludziom, na pewno decyzja ta zostanie anulowana. Innego wyjścia nie będzie. Muszą być jednak konkretne dowody”.

To ja przedstawię panu Scali i jego dochodzeniówce inne ważne argumenty za odebraniem Katarowi prawa do organizowania tego wydarzenia. Skandalem było przyznanie go temu represyjnemu państwu. Jednak wiemy, że po kazusie przyznania Chińskiej Republice Ludowej, komunistycznemu państwu totalitarnemu, prawa do zorganizowania olimpiady w Pekinie, trudno o powtórzenie większego absurdu.

Jak donosi międzynarodowe Dzieło chrześcijańskie Open Doors, Katar znajduje się na 20. miejscu Światowego Indeksu Prześladowań 2013, czyli liście 50 krajów świata, gdzie najbardziej prześladuje się chrześcijan.

Religią państwową jest tu konserwatywny islam. Wszyscy obywatele Kataru są z definicji muzułmanami. Islam jest religią uprzywilejowaną, czyli państwową, od samego początku pojawienia się islamu, gdy w VII w. wyparł stąd chrześcijaństwo. Dopiero dość niedawno zniesiono zakaz publicznego wyznawania wiary innej niż islam, a w 2008 r. wybudowano pierwszy kościół. Świątynia nie posiada jednak ani dzwonu, ani wieży, ani krzyża. Dlaczego? Aby nie razić uczuć religijnych muzułmanów.

Wspólnoty prawosławne, katolickie, anglikańskie, koptyjskie zostały uznane przez władze państwowe, jednak mogą się w nich zrzeszać jedynie imigranci, bo obywatele Kataru to muzułmanie. Ponieważ władza ściśle kontroluje środowisko chrześcijan, zabrania konwersji wyznawcom islamu, dlatego istnieje ponad sto nielegalnych wspólnot spotykających się w domach, które znajdują się poza prawem, są inwigilowane i ścigane z urzędu.

Oprócz nakazu wyznawania wiary jedynie w przeznaczonych do tego celu miejscach rząd zakazuje chrześcijanom głoszenia Ewangelii. Zagraniczni misjonarze są deportowani, po czym odmawia się im odnowienia wizy, jeśli stają się zanadto aktywni. Te deportacje przyczyniły się do powstania atmosfery niepewności i strachu. W ogóle to kraj powszechnego donosicielstwa. Członkowie rodziny kontrolują siebie nawzajem, sąsiedzi kontrolują imigrantów, a państwo bacznie obserwuje wszystkich obywateli.

Muzułmanin, którzy porzuca islam, uznawany jest za apostatę i może zostać skazany na karę śmierci. Na szczęście od czasu uzyskania niepodległości w 1971 r. nie odbyła się w Katarze ani jedna egzekucja za to „przestępstwo”, no, ale jednak prawo to nadal obowiązuje.

Gdyby do mistrzostw jednak doszło, władze lokalne i państwowe, podobnie jak w innych krajach arabskich tego regionu, wzmogą presję na uczestnikach z Zachodu, aby nie wykonywali żadnych religijnych gestów, np. znaku krzyża, i nie eksponowali krzyżyków ani innych dewocjonaliów.

Nie sądzę, aby te argumentu trafiły do przekonania FIFA, pieniądz w końcu przemawia głośniej do sumień sytych Europejczyków niż prawa człowieka. Nie pierwszy raz, nie ostatni.

 


Autor jest socjologiem, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, zajmuje się badaniem prześladowań chrześcijan na świecie.

Aktualizacja: Poniedziałek, 21 października 2013 (20:35)

NaszDziennik.pl