logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Ćwierćfinał Kowalczyk

Piątek, 2 grudnia 2016 (17:28)

Dawno tak szybko na podbiegach nie przebierałam nogami – tak Justyna Kowalczyk skomentowała swój dzisiejszy występ w sprincie techniką klasyczną, który odbył się w Lillehammer.

Nasza biegaczka narciarska startem, a raczej startami w tym miejscu kończy rok 2016. Przynajmniej jeśli chodzi o Puchar Świata, bo po Lillehammer funduje sobie długą przerwę. Nie, nie na wakacje, tylko spokojne treningi, które w zamyśle pomogą jej przygotować jak najwyższą formę na najważniejszą imprezę sezonu, czyli mistrzostwa świata. A dokładnie – jeden jedyny ich bieg, 10 km klasykiem, na którym marzy o kolejnym medalu do bogatej kolekcji trofeów.

To jednak przyszłość, nie tak może daleka, ale przyszłość. Na razie pani Justyna gości w Norwegii, gdzie wystartuje aż trzykrotnie. Dziś pojawiła się w sprincie, oczywiście swoim ulubionym klasykiem. Najpierw uzyskała 19. czas eliminacji, a potem w ćwierćfinale musiała zmierzyć się ramię w ramię z dwoma norweskimi dominatorkami – Heidi Weng i Marit Bjoergen. Nie dała im rady, choć długo znajdowała się na prowadzeniu. Na wirażu przed ostatnią prostą rywalki jednak ją wyprzedziły, a Polka nie miała tyle mocy, by jeszcze z nimi powalczyć. Minęła metę na trzecim miejscu i jak się okazało – pożegnała się z rywalizacją. Ostatecznie została sklasyfikowana na 16. pozycji.

– Dawno tak szybko na podbiegach nie przebierałam nogami. Następny krok do celu zrobiony. Teraz tylko niech ktoś mnie przed jutrem uratuje – tak skomentowała swój występ, odnosząc się do tego, co czekać będzie ją w sobotę.

Kowalczyk bardzo zależało na starcie w niedzielnym biegu na dochodzenie na 10 km klasykiem, ale by się w nim pojawić, musi wystąpić w jutrzejszej rywalizacji na 5 km – techniką dowolną, tak przez siebie nielubianą. Uczyni to zatem, robiąc w ten sposób jedyny wyjątek w sezonie.

A dzisiejszy sprint wygrała, i to zdecydowanie, Weng. Druga, ze stratą 0,48 s, była jej rodaczka Maiken Caspersen Falla, a trzecia Szwedka Hanna Falk (1,06 s straty). Norweżka dzięki zwycięstwu objęła prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

W rywalizacji panów w tej samej konkurencji najlepszy okazał się Szwed Calle Halfvarsson, a kolejne lokaty zajęli Norweg Emil Iversen i inni reprezentant „Trzech Koron” Teodor Peterson. Wszyscy Polacy odpadli w eliminacjach. Maciej Staręga został sklasyfikowany na 54. miejscu, na 82. Dominik Bury, 84. Jan Antolec, a na 94. Paweł Klisz.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 2 grudnia 2016 (20:48)

NaszDziennik.pl