logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Kowalczyk do przodu

Niedziela, 4 grudnia 2016 (18:39)

Justyna Kowalczyk, choć na metę dzisiejszego biegu na dochodzenie na 10 km w Lillehammer wpadła dopiero na 19. miejscu, mogła być z siebie zadowolona. I to bardzo.

19. pozycja na pierwszy rzut oka jest daleka, szczególnie że niedzielna rywalizacja odbywała się ulubiony stylem naszej utytułowanej biegaczki narciarskiej – klasycznym. Ale to pozory. Do dzisiejszych zmagań zawodniczki przystąpiły bowiem z uwzględnieniem różnic czasowych z dwóch poprzednich biegów. W Lillehammer odbywał się bowiem minicykl, za który można było zdobyć „ekstra” sporo punktów do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Pani Justyny ta nie interesuje, w tym sezonie dawkuje sobie starty, teraz, przykładowo, udaje się na długą przerwę, całkowicie, na dwa miesiące, opuszczając pucharową karuzelę. Wszystko po to, by przygotować jak najwyższą formę na najważniejszą imprezę sezonu – mistrzostwa świata.

Wracając do tego, co na trasie działo się dzisiaj. Kowalczyk wyruszyła z 45. miejsca, z bardzo dużą stratą do czołówki. Nie mogło być inaczej, wiele sekund pogubiła w sobotę, podczas biegu na 5 km techniką dowolną. Nielubianą, traktowaną jak zło konieczne. Polka pojawiła się w tym biegu tylko po to, by móc wystartować dziś. A dziś było dobrze. Oczywiście pani Justyna szans na wysokie miejsce na miała, ale przypomniała siebie sprzed lat. Z czasów, gdy mijała rywalki jedna po drugiej, nie dając im szans. Teraz też włączyła „turbo” i cały czas przesuwała się w górę klasyfikacji. Ostatecznie metę minęła na 19. miejscu, tracąc do zwyciężczyni dwie i pół minuty. Biorąc pod uwagę tylko czas biegu na dochodzenie, osiągnęła dziewiąty rezultat. Była o minutę wolniejsza od najszybszej dziś Finki Kristy Parmakoski. – 26 miejsc do przodu!!! Był slalom gigant, był kryzys, była walka! Jedziemy dalej – tak podsumowała swój występ.

A wygrała Norweżka Heidi Weng. Wyruszyła na trasę jako liderka i bez większych problemów prowadzenie utrzymała. Druga, jej rodaczka Ingvild Flugstad Oestberg, straciła do niej 16,1 s, a trzecia Parmakoski – 21 s. Ostatnie, 64. miejsce zajęła Urszula Łętocha, ze stratą 9.22,3 do triumfatorki.

W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata przewodzi Weng, mając na koncie 459 pkt. Druga jest Oestberg (369), a trzecia Parmakoski (357). Kowalczyk zajmuje 12. miejsce – 111 pkt.

Kolejne pucharowe zawody odbędą się w dniach 10-11 grudnia w Davos, bez biegaczki z Kasiny Wielkiej, która do rywalizacji powróci dopiero w lutym.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 4 grudnia 2016 (20:11)

NaszDziennik.pl