logo
logo

Zdjęcie: Rumcas/ Licencja: CC BY-SA 3.0/ Wikipedia

Wymęczone zwycięstwo

Wtorek, 17 stycznia 2017 (20:37)

Polscy piłkarze ręczni pokonali dziś w Nantes Japonię 26:25, odnosząc pierwsze zwycięstwo na rozgrywanych we Francji mistrzostwach świata.

Biało-Czerwoni przystępowali do tego spotkania po trzech porażkach – z Norwegią, Brazylią oraz Rosją – i bez szans na awans do 1/8 finału rozgrywanego we Francji turnieju. Nastroje zatem najlepsze być nie mogły, i nie były, ale nasi obiecywali, że dadzą z siebie wszystko i powalczą o zwycięstwo. Bardzo ważne, jeśli chodzi o budowanie morale zespołu. I choć Japonia w piłce ręcznej to raczej outsider, nikt nie spodziewał się łatwej przeprawy. Przeciwnie, Polacy byli nastawieni na ciężką walkę i faktycznie – ciężka walka była, do ostatnich sekund.

Początek w wykonaniu naszych reprezentantów był słaby. Mieli ogromne problemy ze zdobywaniem goli i gdyby nie znakomity Adam Morawski w bramce, mogli przegrywać wysoko. Przegrywali, po dziesięciu minutach, 2:3. Potem zanotowali lepszy fragment, objęli prowadzenie 5:4, a po trzecim trafieniu Krzysztofa Łyżwy nawet 7:5. Niestety, w końcówce się pogubili, zanotowali na swym koncie kilka prostych, fatalnych strat i dynamiczni, przebojowi Azjaci odskoczyli na 8:11.

Druga połowa zaczęła się od niewykorzystanego przez Przemysława Krajewskiego rzutu karnego. Ten fakt tak naszych zdeprymował, że gdy po kilku minutach znów mieli stanąć naprzeciw japońskiego bramkarza, musieli wręcz na siłę szukać chętnego. Padło na debiutanta, Arkadiusza Moryto, który szansę wykorzystał. Polacy długo grali źle i tylko Morawskiemu zawdzięczali, iż na tablicy nie widniał wynik kompromitujący. Obudzili się w ostatnim kwadransie, a gdy objęli prowadzenie 21:18 wydawało się, że przejęli kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Niestety, wtedy dały znać o sobie największe słabości naszego zespołu – czyli fatalne, proste straty w ataku, które umożliwiały rywalom wyprowadzanie szybkich kontr. Japończycy krok po kroku zmniejszali stratę, wreszcie doszli na odległość jednego gola i mieli szansę, by doprowadzić do remisu. Przez ostatnią minutę rozgrywali bowiem piłkę, na szczęście w tej nerwowej końcówce nie znaleźli sposobu na przedarcie się przez polską defensywę, a gdy już to uczynili, na wysokości zadania stanął najlepszy na boisku Morawski, wybrany zresztą na najbardziej wartościowego zawodnika spotkania.

Nasi odnieśli w ten sposób pierwsze zwycięstwo na turnieju. Na kolejne, przynajmniej w najbliższym meczu, raczej nie ma co liczyć, bo w ostatnim pojedynku w grupie A zmierzą się z potęgą, Francją, kroczącą po mistrzowski tytuł.

Polska – Japonia 26:25 (9:11).

Polska: Adam Morawski – Marek Daćko 2, Krzysztof Łyżwa 4, Mateusz Jachlewski 1, Przemysław Krajewski 3, Paweł Niewrzawa 1, Patryk Walczak 2, Arkadiusz Moryto 1, Michał Daszek 5, Maciej Gębala, Rafał Przybylski, Paweł Paczkowski 4, Łukasz Gierak, Tomasz Gębala 1, Piotr Chrapkowski 2.

 

 

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 16 września 2017 (13:10)

NaszDziennik.pl