logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Rosberg apeluje: Dajcie szansę Kubicy

Wtorek, 7 lutego 2017 (20:34)

Mam nadzieję, że jakiś czołowy zespół Formuły 1 da jeszcze szansę Robertowi Kubicy – powiedział dziś Niemiec Nico Rosberg, aktualny mistrz świata tej serii wyścigowej.

O Kubicy jest w ostatnich dniach głośno nie bez przyczyny. W jego sportowym życiu wreszcie zaczęło się dziać dużo – dużo konkretnego i dużo dobrego. Po zakończeniu przygody z rajdowymi mistrzostwami świata polski kierowca zafundował sobie rok przerwy od regularnych startów. Owszem, raz na jakiś czas się pojawiał, czy to na rajdowych trasach, czy na torach wyścigowych, ale długo bez sprecyzowanych planów na przyszłość. W tym czasie oczywiście rozmawiał, negocjował, zastanawiał się nad tym, jak może wyglądać jego dalsza kariera, ale przez miesiące trzymał swych fanów w niepewności. Tych nadal ma wielu, i to nie tylko w Ojczyźnie. Pamiętają o nim i poza granicami Polski, pamiętają też byli rywale, z uwagą śledzący to, co u Roberta się dzieje.

W ubiegłym tygodniu pojawiły się wreszcie dobre wiadomości. Kubica podpisał umowę z austriackim zespołem ByKolles, w którego bolidzie wystartuje w całym cyklu World Endurance Championship. To mistrzostwa w wyścigach długodystansowych, organizowane od 2012 roku. Większość eliminacji stanowią zmagania sześciogodzinne, ale najważniejsza z nich jest dużo dłuższa – to legendarny, 24-godzinny wyścig w Le Mans. Kubica, jeszcze w listopadzie w Bahrajnie, wziął udział w testach teamu ByKolles, w których wypadł więcej niż obiecująco.

– Szukałem czegoś jak najbardziej zbliżonego do Formuły 1 i znalazłem – powiedział.

Powrót Polaka na tor w świecie motorsportu odbił się szerokim echem, ale to była dopiero zapowiedź prawdziwego hitu. Oto bowiem Kubica po kilku dniach przyznał, że marzą mu się testy bolidu Formuły 1 i co więcej, jest na nie i mentalnie, i fizycznie przygotowany. – Trzy lata temu miałem taką ofertę od jednego z zespołów, ale wówczas musiałem ją odrzucić. Nie byłem bowiem jeszcze pewien, czy sobie poradzę. Gdy czuję, że coś znajduje się poza moim zasięgiem, mówię sobie: „Odpuść, zapomnij”, choć czasami podobna okazja może się już nie powtórzyć. Teraz sytuacja jest inna, fizycznie jestem gotów, by podołać wyzwaniu. Chciałbym znów poczuć dreszcz emocji związany z prowadzeniem auta F1, taki, jak odczuwałem kiedyś – powiedział. Z najsłynniejszej serii wyścigowej odszedł w 2011 roku. W lutym, na trasie rajdu Ronde di Andora w Ligurii, miał dramatyczny wypadek, w wyniku którego omal nie stracił dłoni. Po wielu miesiącach leczenia i rehabilitacji wrócił do sportu, ale rajdowego. Na F1 nie był gotów z powodu swych ograniczeń. Jego ręka nadal nie jest w pełni sprawna, nie będzie nigdy, ale dziś Kubica jest przekonany, że w ciasnym, niewygodnym kokpicie bolidu by sobie poradził.

– Próbowałem wielu symulatorów i wiem, że na przynajmniej 80 procentach torów dałbym sobie radę. Mam ograniczenia, ale jestem gotowy, by spróbować je nadrobić – podkreślił.

I o tych słowach Kubicy mówił dziś wyścigowy świat. Także aktualny champion, Nico Rosberg, który w ubiegłym roku zdobył pierwszy w karierze mistrzowski tytuł, po czym sensacyjnie zakończył karierę.

– Mam nadzieję, że jakiś czołowy zespół da Robertowi szansę. Byłoby wspaniale zobaczyć go znów na torze i jestem pewien, że byłby tak szybki, jak szybki był zawsze – powiedział Niemiec.

Z Kubicą doskonale się zna, jeszcze z czasów kartingowych. Był taki okres, gdy w tej serii o najwyższe lokaty ścigała się trójka wielkich mistrzów, czyli Polak, Rosberg oraz Lewis Hamilton. Niemiec i Brytyjczyk zostali później mistrzami F1, większość ekspertów, komentatorów, kibiców, a także kierowców jest przekonana, że gdyby nie wypadek z 2011 roku, Kubica dziś także miałby na koncie mistrzowski tytuł.

Na razie czeka go World Endurance Championship. Pierwsza eliminacja tego cyklu odbędzie się 6 kwietnia na słynnym angielskim torze Silverstone.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl