logo
logo

Zdjęcie: facebook.com/kibicujjustynie/ Internet

Forma nie na medal

Wtorek, 28 lutego 2017 (20:04)

To nie była forma na medal – przyznała Justyna Kowalczyk na mecie dzisiejszego biegu na 10 km techniką klasyczną. Polka miała w nim zdobyć dziewiąty w karierze medal mistrzostw świata, a zajęła ósme miejsce, z wielką stratą do podium.

Przed startem do wtorkowego biegu Kowalczyk nie ukrywała: „To dla mnie najważniejszy bieg od dwóch lat, tyle czasu się do niego przygotowywałam”. Nasza reprezentantka nigdy nie ukrywała, że właśnie dla niego zdecydowała się kontynuować karierę – dla niego i biegu na tym samym dystansie i tym samym stylem na igrzyskach w Pjongczang. Aby zwiększyć swe szanse na sukces, zdecydowanie „poszatkowała” w tym sezonie swój kalendarz startowy. Wykreśliła w nim wszystkie biegi rozgrywane techniką dowolną, wykreśliła cykl Tour de Ski, pod koniec grudnia zafundowała sobie dwumiesięczną przerwę, by spokojnie trenować, z myślą o Lahti. Jak dziś tłumaczyła, zrobiła wszystko, co w jej mocy, by jak najlepiej się przygotować. Niestety, tłumaczyła po biegu nieudanym, w którym nie zrealizowała swych marzeń.

Dziewięć dni temu, w swej ulubionej estońskiej miejscowości Otepaeae Kowalczyk wystartowała na 10 km klasykiem, co było dla niej generalnym sprawdzianem formy. Wypadł nieźle. Piąte miejsce, w miarę niewielka strata do trzeciego, a do tego jej słowa, że było jej ciężko, bo dopiero zeszła z góry, gdzie mocno trenowała, napawały lekkim optymizmem. Ale dziś tej straty nie zniwelowała. Przeciwnie, zdecydowanie ją powiększyła, choć – jak przyznała – trasa w Lahti bardziej jej odpowiadała niż ta w Estonii.

– Cóż, jak widać rywalki też pobiegły na niej lepiej – zaznaczyła.

Na punkcie pomiaru czasu umieszczonym na 3,5 km nasza reprezentantka plasowała się jeszcze na szóstej pozycji. Do podium traciła 10,7, czyli jeszcze stosunkowo mało. Ale potem było już tylko gorzej, a różnica czasowa dzieląca ją od najlepszych tylko się powiększała. Patrząc na Kowalczyk, było widać, że się męczy, że biegnie ciężko, że nie ma rezerw, które mogłaby jeszcze wyzwolić, by przyspieszyć. Ostatecznie minęła metę z ósmym wynikiem i bardzo dużą stratą do podium.

– Nie byłam w formie, która pozwalałaby mi walczyć o medale. Dałam z siebie wszystko, o to nie mam pretensji, moja ekipa też wykonała świetnie swe zadania, bo narty miałam przygotowane bardzo dobrze. Ale to nie wystarczyło. Ósme miejsce traktuję jako porażkę, ze świadomością, że parę osób zawiodłam. Sama lokata nie była aż tak zła, bo cały czas znajduję się w kontakcie z najlepszymi, ale strata do czołówki była już zdecydowanie zbyt duża – przyznała Polka.

A wygrała ta, której złoty medal wszyscy przyznawali już przed startem. Marit Bjoergen. Norweżka może budzić kontrowersje i budzi. Wielu w jej sukcesach dopatruje się drugiego dna, ale… dziś pobiegła niewiarygodnie. Tempem, do którego żadna z jej rywalek nie mogła się nawet zbliżyć, i to od startu do mety. Ani na jedną sekundę nie osłabła, ani na jedną chwilę nie dała konkurentkom nadziei, że mogę z nią powalczyć. Nie wygrać – powalczyć. Gnała do mety, jakby nie znała pojęcia „słabości”, jakby miała zamontowane w nartach, nogach, rękach małe turbiny napędzające ją do przodu. Drugą na mecie Szwedkę Charlotte Kallę wyprzedziła o 41 sekund, a to była przepaść.

– Na początku trochę się denerwowałam, ale potem biegło mi się już perfekcyjnie. Czy nie mam dość wygrywania i biegów? Nie, nigdy! Dopóki będę faworytką, dopóki będę odnosiła sukcesy, dopóty będę startowała. Ani myślę o zakończeniu kariery – przyznała 37-letnia Norweżka, która dziś zdobyła 16. w karierze złoty medal mistrzostw świata. Jest pod tym względem absolutną rekordzistką, a w Lahti ten dorobek będzie mogła jeszcze poprawić.

Kowalczyk takiej szansy mieć nie będzie. W historii swych startów w MŚ wywalczyła osiem krążków, w tym dwa złote. W Finlandii już, przynajmniej indywidualnie, nie pobiegnie, a w kolejnych mistrzostwach już jej raczej nie zobaczymy.

Wyniki:

1. Marit Bjoergen (Norwegia) 25.24,9 min,

2. Charlotte Kalla (Szwecja) strata 41,0 s,

3. Astrid Uhrenholdt Jacobsen (Norwegia) 55,5,

4. Heidi Weng (Norwegia) 1.13,8 min,

5. Anna Haag (Szwecja) 1.22,7,

6. Kerttu Niskanen (Finlandia) 1.23,7,

7. Krista Parmakoski (Finlandia) 1.31,4,

8. Justyna Kowalczyk 1.34,5…

40. Kornelia Kubińska 3.26,6,

42. Ewelina Marcisz 3.53,8,

53. Martyna Galewicz 4.37,4.

 

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 30 września 2017 (19:43)

NaszDziennik.pl