logo
logo

Zdjęcie: facebook.com/kibicujjustynie/ Internet

Wybiegały przyszłość i igrzyska

Czwartek, 2 marca 2017 (21:00)

Polskie biegaczki narciarskie z Justyną Kowalczyk w składzie zajęły ósme miejsce w sztafecie 4x5 km podczas mistrzostw świata w Lahti. Bezkonkurencyjne okazały się Norweżki.

Dla naszych reprezentantek dzisiejsze zmagania miały ogromne znaczenie. Być może nawet decydujące o ich najbliższej sportowej przyszłości. Sporo mówiło się bowiem o tym, że gdyby zajęły odległe miejsce, poza czołową dziesiątką, funkcjonowanie całej kadry w obecnym jej kształcie stanęłoby pod znakiem zapytania. Nie dotyczyło to Kowalczyk, od lat trenującej indywidualnie, ale jej koleżanek: Eweliny Marcisz, Kornelii Kubińskiej i Martyny Galewicz. Pani Justyna doskonale zdawała sobie z tego sprawę i zrobiła wszystko, by im pomóc.

Wyruszyła na trasę jako pierwsza. Od początku biegła na czele stawki, długo prowadziła, ostatecznie na strefę zmian docierając na trzeciej pozycji, ze stratą 7,9 s do Norweżek i 0,8 s do Finek. Nie to było jednak najważniejsze, bo Polki nie spoglądały na miejsca medalowe. Liczyło się to, że Kowalczyk wypracowała dużą przewagę nad pozostałymi zespołami, dzięki czemu jej koleżankom było nieco łatwiej. Nieco nie znaczyło oczywiście łatwo.

Biegnąca jako druga Marcisz nie była w stanie obronić świetnego miejsca, spadła, ale Polska nadal zajmowała takie, jakie wszystkie reprezentantki wzięłyby w ciemno – szóste. Wyprzedziły je Amerykanki i Niemki. Kornelia Kubińska utrzymała tę pozycję i przed Biało-Czerwonymi pojawiła się szansa na naprawdę dobry wynik. Galewicz nie odparła jednak ataku Szwajcarek, na samym finiszu wyprzedziła ją Rosjanka, jednak obroniła miejsce ósme, czyli to, o którym tak naprawdę Polki przed startem marzyły. Ósme, czyli dające sportowe stypendium, coś, co dla wielu sportowców pozostaje czynnikiem warunkujących ich dalszą karierę oraz dające przepustkę na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Pjongczang. – Zyskałyśmy wielki zastrzyk motywacyjny do jeszcze cięższej pracy. W ostatnim czasie spotykało nas mnóstwo przeciwności, a mimo wszystko zdołałyśmy zająć ósme miejsce. W przyszłości może być tylko lepiej – skomentowała Kubińska.

A trener Wiesław Cempa przyznał, że w obecnym sezonie jego podopieczne borykały się z tyloma problemami zdrowotnymi, iż w pewnym momencie zastanawiał się nad sensem przyjazdu do Lahti. – Dziewczyny podjęły jednak walkę, chwała im za to – powiedział.

Bezkonkurencyjne okazały się Norweżki, biegnące w składzie Maiken Caspersen Falla, Heidi Weng, Astrid Uhrenholdt Jacobsen i Marit Bjoergen – niewiarygodnie mocne, poza zasięgiem kogokolwiek. Metę minęły 1,01,6 min przed Szwedkami oraz 1,02,6 przed Finkami. Polki straciły do nich 3,22 min. Bjoergen wywalczyła dziś swój 17. złoty medal mistrzostw świata. Takim dorobkiem nie może się pochwalić nikt.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl