logo
logo

Zdjęcie: Matthew Lamb/ Licencja: CC BY 2.0/ Flickr

Vettel w Melbourne

Niedziela, 26 marca 2017 (21:00)

To, także dla nas, miła niespodzianka – przyznał na mecie Grand Prix Australii, pierwszej eliminacji mistrzostw świata Formuły 1, jej zwycięzca, Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari.

Faworytem inauguracyjnego wyścigu był Lewis Hamilton. Aktualny wicemistrz świata, dysponujący fantastycznym bolidem, swe aspiracje i możliwości potwierdził zresztą w seriach treningowych i kwalifikacjach, w których był po prostu szybki. Potwierdził też po starcie dzisiejszych zmagań, kiedy to utrzymał prowadzenie. Wtedy wydawało się, że jeśli nie popełni błędu, w jego samochodzie coś się nie popsuje, zwycięży. Ale w Formule 1 o wynikach nie decyduje tylko kierowca. Nie tylko bolid. Jest też zespół, który podejmuje decyzje dotyczące strategii, momentu zjazdu do pit stopu. Dzisiejszy wyścig rozstrzygnął się właśnie tam. Stratedzy Ferrari lepiej oszacowali, kiedy opony powinien zmienić Vettel, w Mercedesie dokonano chyba gorszych obliczeń, dzięki czemu Vettel zyskał, objął prowadzenie i go już nie oddał. Także dlatego, że Hamilton po powrocie na tor utknął za rywalami, a w Melbourne wyprzedzanie jest utrudnione.

Po wszystkim Brytyjczyk starał się na sprawę spojrzeć z nieco innej strony, usprawiedliwiając zespół. – Sebastian i Ferrari długo czekali na zwycięstwo, a ich sukces potwierdził, że w tym sezonie będziemy mieli do czynienia z większą liczbą wyzwań. Od początku wyścigu borykałem się z problemem z przyczepnością. Sebastian był szybszy, ja się ślizgałem i zdecydowaliśmy się na pit stop, gdyż w przeciwnym razie Sebastian prawdopodobnie wyprzedziłby mnie na torze. Po powrocie do rywalizacji utknąłem w korku, ale mówi się trudno, bo takie są wyścigi – powiedział Hamilton.

Vettel był oczywiście szczęśliwy i nieco zaskoczony. – Przez ostatni rok przeżywaliśmy sporo wzlotów i upadków, ale robiliśmy swoje. Podczas treningów Mercedes był od nas wyraźnie szybszy, ale wiedziałem, że posiadamy lepszy balans auta i to się potwierdziło. Okazało się, że dysponujemy sporą prędkością, zarówno na prostych, jak i zakrętach. Wygrana jest jednak miłą, pozytywną niespodzianką – przyznał Niemiec, który odniósł 43. w karierze i drugie w Australii zwycięstwo. A Ferrari – pierwsze od 18 miesięcy.

Dziś do mety dojechało zaledwie 13 z 20 bolidów. Przedwcześnie rywalizację zakończyli m.in. Australijczyk Daniel Ricciardo (Red Bull) i Hiszpan Fernando Alonso (McLaren).

Wyniki: 1. Sebastian Vettel (Niemcy/Ferrari) 1:24.11,670 godz.
2. Lewis Hamilton (Wielka Brytania/Mercedes) strata 9,975 s
3. Valtteri Bottas (Finlandia /Mercedes) 11,250
4. Kimi Raikkonen (Finlandia/Ferrari) 22,393
5. Max Verstappen (Holandia/Red Bull) 28,827
6. Felipe Massa (Brazylia/Williams) 1.23,386
7. Sergio Perez (Meksyk/Force India) 1 okrążenie
8. Carlos Sainz Jr (Hiszpania/Toro Rosso) 1 okrążenie
9. Daniił Kwiat (Rosja/Toro Rosso) 1 okrążenie
10. Esteban Ocon (Francja/Force India) 1 okrążenie

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl