logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Zsolt Czegledi / PAP/EPA

Kubica w przyszłym sezonie?

Czwartek, 27 lipca 2017 (17:57)

Cyril Abiteboul, szef Renault, zaprzeczył, jakoby Robert Kubica mógł zostać kierowcą tego teamu Formuły 1 jeszcze w obecnym sezonie. Polak, według niego, ma szanse zostać opcją, ale na rok 2018.

Możliwy i coraz bardziej realny powrót Kubicy do Formuły 1 jest od dłuższego czasu tematem numer jeden w świecie wyścigowym. Nie tylko w Polsce, bo, co naturalne, wizja Roberta na torze rozbudza do czerwoności wyobraźnię Biało-Czerwonych kibiców, ale i daleko poza naszymi granicami. W przyszłym tygodniu weźmie on udział w testach na torze Hungaroring, w których po raz pierwszy zasiądzie w najnowszym bolidzie Renault. Od momentu potwierdzenia obecności Polaka spekulowano, że udane próby mogą otworzyć mu drzwi do F1 jeszcze w tym sezonie, wielu wskazywało nawet konkretną datę: Grand Prix Belgii pod koniec sierpnia. Wedle pojawiających się informacji, nasz rodak miałby zastąpić w Renault Jolyona Palmera. Brytyjczyk w tym sezonie jeździ bowiem bardzo słabo, w dotychczasowych startach nie zdobył nawet jednego punktu i wydawało się, że jego dni w teamie są policzone. Niektórzy uważali, że mógłby go uratować jedynie wyjątkowo udany niedzielny występ w Grand Prix Węgier, niektórzy przekonywali, że jego los jest praktycznie przesądzony.

Dziś na te wszystkie rewelacje odpowiedział jednak Abiteboul i jego słowa, przynajmniej oficjalnie, nie zabrzmiały po myśli sympatyków rychłego powrotu do ścigania Kubicy.

– Chcemy zbadać Roberta dokładniej i to robimy. Odbył już testy w bolidzie z 2012 roku, przeprowadziliśmy też testy w symulatorze i badania medyczne, ale czekają nas dalsze prace. Teraz pragniemy sprawdzić, jak Robert poradzi sobie w najnowszym bolidzie, o większej sile docisku i większej mocy, w warunkach przypominających te wyścigowe. Pojawi się na Węgrzech, bo tamtejsze testy będą ostatnią okazją do sprawdzenia się w bolidzie z roku 2017 i postanowiliśmy ją wykorzystać. Robert pozostaje jednak dla nas opcją długoterminową, ale nawet jeśli świetnie wypadnie w testach, to nie będzie znaczyło, że automatycznie zdecydujemy się na niego w 2018 roku. Musimy bowiem rozważyć jeszcze inne sprawy – podkreślił Abiteboul, wysyłając jednocześnie sygnał, że zespół cały czas liczy na Palmera i wbrew wszystkim – nie ma zamiaru go skreślać.

– Wciąż wspieramy Jolyona i nie ma mowy o jakiejkolwiek zmianie planów. Przekazałem mu również, że Kubica nie stanowi dla niego zagrożenia, bo to, co dzieje się aktualnie z Robertem, nie ma żadnego związku z Palmerem – powiedział szef francuskiego zespołu, dodając, że to Brytyjczyk pojawi się w Grand Prix Belgii.

Czy sprawy potoczą się jednak tak, jak wspomniał Abiteboul, nie sposób przewidzieć. Przypomnijmy, że decydenci Renault po pierwszych testach Kubicy w Walencji też mówili, że to była jednorazowa historia, zorganizowana „dla Roberta, z sympatii i wdzięczności”. Potem okazało się, że Francuzi zaprosili Polaka na kolejną próbę, w międzyczasie „prześwietlając” jego stan od stóp do głów. Szefowie Renault zaprzeczali również, by mieli zamiar zabrać Roberta na Hungaroring, twierdząc, że „nie mają wobec niego dalekosiężnych planów”. Tak naprawdę nie można wykluczyć żadnego scenariusza z Kubicą w roli głównej.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 27 lipca 2017 (19:35)

NaszDziennik.pl