logo
logo

Zdjęcie: oskar karlin / Licencja: CC BY-SA 2.0/ Flickr

Bez Johaug na igrzyskach

Wtorek, 22 sierpnia 2017 (20:23)

Norweżka Therese Johaug, jedna z najlepszych biegaczek narciarskich, nie wystąpi na przyszłorocznych igrzyskach w Pjongczangu, bo Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) w Lozannie przedłużył jej dyskwalifikację za doping.

Przypomnijmy: Johaug dopingową „wpadkę” zanotowała we wrześniu ubiegłego roku. W jej organizmie wykryto zakazany steryd clostebol. Norweżka oczywiście nie przyznała się do świadomego jego zażycie, przekonując, że znajdował się w maści na poparzenia słoneczne, którą otrzymała od lekarza kadry. Medyk miał nie zapoznać się z jej składem, podobnie jak zawodniczka. Oboje mieli również nie dostrzec, że na opakowaniu specyfiku znajdował się wyraźny napis „doping”. Johaug tłumaczyła, że całkowicie zawierzyła lekarzowi, któremu od lat ufała, ale ta jej linia obrony wielu nie przekonała. Norweżka zaliczana była bowiem do grona sportsmenek zwracających rygorystycznie uwagę na najdrobniejsze niuanse, uchodząc za osobę, która nie weźmie do ust i nie zażyje niczego, co do czego może mieć jakiekolwiek wątpliwości.

W lutym norweska konfederacja sportu ukarała Johaug 13-miesięczną dyskwalifikacją. Na pierwszy rzut oka surową, jednak jej długość oznaczała, że biegaczka będzie mogła przygotować się i wystartować na igrzyskach w Pjongczangu – a to dla niej było najważniejsze. Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) z takim werdyktem się nie zgodziła, żądając bardziej surowych konsekwencji – i skierowała apelację do CAS. Dziś trybunał wydał wyrok, podzielając zdanie narciarskich władz – przedłużył dyskwalifikację Johaug do 18 miesięcy, co oznacza, że zabraknie jej na najbliższych igrzyskach.

Norweżka, co oczywiste, z takim postawieniem spraw się nie zgodziła – bo cały czas uznawała się za niewinną. – Jestem całkowicie rozbita, wszystkie moje plany i marzenia legły w gruzach. Od wielu miesięcy trenowałam mocno jak nigdy, przygotowując się do olimpijskiego startu – podkreśliła. Johaug, wbrew pojawiającym się spekulacjom, nie ma jednak zamiaru rozstawać się ze sportem. Myśli o starcie na kolejnych mistrzostwach świata, w 2019 roku. Przedłużenie dyskwalifikacji określiła mianem „niesprawiedliwej kary” – podobnie zresztą jak jej macierzysta federacja.

– Kara jest szokująca, szczególnie że nawet CAS uznał, że to był błąd, a nie świadome przyjęcie dopingu – powiedział jej prezes Erik Roeste.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl