logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Kubica ze wsparciem?

Środa, 20 września 2017 (20:09)

Jeden z polskich koncernów paliwowych jest podobno skłonny pokryć koszty testów Roberta Kubicy w bolidzie Williamsa, być może kluczowych w kontekście jego walki o powrót do Formuły 1.

Praktycznie każdy dzień przynosi nowe informacje – rewelacje na temat ewentualnego powrotu Kubicy do ścigania w największej serii wyścigowej. Przez dłuższą chwilę wydawało się, że jeśli Polak znów znajdzie się wśród najlepszych z najlepszych, to w barwach Renault. Francuska stajnia zafundowała mu trzy poważne testy, po czym, niespodziewanie i niezrozumiale dla wielu – szczególnie że próby wypadły znakomicie – odstawiła Roberta na boczny tor, podpisując kontrakt z Hiszpanem Carlosem Saizem Jr. Teraz Kubicę najczęściej wiąże się z Williamsem, ba, nie brakuje głosów, iż ten team pozostaje dla naszego kierowcy jedyną poważną opcją – czyli taką, w której mógłby nie tylko jeździć, ale i o coś walczyć. Niektóre ze źródeł informowały już, że Robert wziął udział w jazdach testowych w symulatorze brytyjskiego zespołu i wypadły one co najmniej optymistycznie. Inni podawali, że na początku października Williams zafunduje krakowianinowi testy na torze, w bolidzie z 2014 roku – by ostatecznie przekonać się co do jego możliwości, potencjału, ewentualnych ograniczeń wynikających z nie do końca sprawnej prawej ręki. Myślenie o Williamsie stawało się tym bardziej realne, gdy Polak podpisał umowę menedżerską z Nico Rosbergiem. Niemiec, aktualny mistrz świata (karierę, niespodziewanie, zakończył po jakże dla niego udanym poprzednim sezonie), przez kilka lat jeździł w barwach brytyjskiego teamu i ma z jego właścicielami doskonałe stosunki.

Teraz pojawiły się kolejne sensacyjnie brzmiące wiadomości – a podał je Anthony Rowlinson, bodaj najbardziej uznany dziennikarz zajmujący się Formułą 1 – jedyny, który otrzymał zaproszenie od Renault na testy Kubicy w Walencji. Otóż według niego, spodziewane testy Roberta w bolidzie Williamsa sfinansuje jeden z polskich koncernów paliwowych (Orlen? Lotos?), który w ten sposób chciałby pomóc kierowcy w jego walce o powrót do Formuły 1. Chodzić miałoby o kwoty zapewne przekraczające pół miliona euro, bo pamiętajmy, że F1 jest sportem szalenie drogim, w którym, o czym też trzeba wiedzieć, wszystkie zespoły oglądają z każdej strony wydawane pieniądze. Takie wsparcie z pewnością ułatwiłoby organizację testów, o których już pisano, iż miałyby się odbyć, a to na torze Interlagos, a to na torze Suzuka, na początku października.

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl