logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Kubica w Williamsie? Kiedy?

Piątek, 20 października 2017 (20:39)

Choć testy w bolidzie Williamsa były bardzo udane, dziś trudno powiedzieć, czy Robert Kubica podpisze kontrakt z tym zespołem Formuły 1. Podobnie ciężko określić, kiedy miałoby się to stać.

Obecnie trwa festiwal domysłów i spekulacji. Pewne jest to, że Kubica ma za sobą kilka owocnych i bardzo udanych prób i sprawdzianów w barwach brytyjskiego teamu. Najpierw przeszedł je na supernowoczesnym symulatorze, potwierdzając, że zasługuje na szansę na torze. Tę otrzymał najpierw na Silvertsone, a potem – we wtorek – na Hungaroringu. Pierwsze z nich służyły zapoznaniu się z bolidem, zespołem, warunkami pracy, zwyczajami panującymi w Williamsie. Te na Hungaroringu były o wiele bardziej miarodajne, bo wiązały się z konkretnymi wynikami sportowymi. Nieprzypadkowy był również tor, ponieważ węgierski obiekt, pełen zakrętów, uchodzi za jeden z najtrudniejszych i najbardziej wymagających w Formule 1 – a już z pewnością za taki, który mógł wykazać wszelkie (jeśli takie jeszcze są) problemy Roberta wynikające z ewentualnych ograniczeń jego prawej ręki. Tu ważna uwaga – w powszechnej opinii, nawet lekarzy prowadzących Kubicę, nie ma on już żadnych ograniczeń, przynajmniej takich, które wpływałyby negatywnie na prowadzenie bolidu.

Williams nie skomentował testów Polaka, podobnie jak nie skomentował testów Brytyjczyka Paula di Resty, sprawdzanego równolegle. Na Hungaroringu zespół zestawiał ze sobą czasy uzyskiwane przez obu kierowców, ale niczego nie wyjawił. Ze szczątkowych informacji pojawiających się w mediach można było wyczytać, że Kubica był szybszy, ale nic ponadto. Niektórzy tylko snuli domysły, że sprawdziany di Resty służyły tylko zbudowaniu punktu odniesienia dla krakowianina, bo Brytyjczyk na angaż nie ma specjalnych szans, lecz oczywiście Williams do tych rewelacji się nie odniósł. Podobnie jak do wiadomości, że Kubica przekazał zespołowi sporo nowych, przydatnych informacji dotyczących ustawień i usprawnień obecnego bolidu, jakim ścigają się Kanadyjczyk Lance Stroll i Brazylijczyk Felipe Massa.

Stroll, jako jedyny, jest już pewien tego, że będzie startował w barwach Williamsa w przyszłym sezonie. Zawdzięcza to nie tylko umiejętnościom, co – a może przede wszystkim – grubym milionom przelewanym na konto teamu przez jego tatę, miliardera, głównego sponsora nie tylko syna, ale i zespołu. O pozostałe jedno wolne miejsce rywalizują Kubica, de Resta, Massa i Niemiec Pascal Wehrlein.

Di Restą chyba można powoli skreślać, bo jego szanse są bardzo niewielkie. Maleją również Massy, obecnego kierowcy teamu, na co mogą wskazywać choćby jego coraz bardziej pełne złości, jadu i nerwów wypowiedzi. Brazylijczyk od kilku dni ostro komentuje testy Kubicy i de Resty, określając je mianem „braku szacunku wobec jego osoby”. Wcześniej dużo opowiadał o tym, że to on jest zdecydowanie najlepszym kierowcą, że to on powinien dostać szansę, dyskredytował konkurentów, ale wydaje się, że niewiele tym osiągnął – poza spadającym szacunkiem w środowisku. Wiadomo, że team, odkąd Kubica rozpoczął wielkie testowanie, nie rozmawiał z Massą na temat przedłużenia kontraktu.

Wehrlein? Gdyby wszystko zależało od… Mercedesa, młody Niemiec zostałby zawodnikiem Williamsa. Koncern promuje jego osobę, pokładając w nim nadzieje na przyszłość – a na chwilę obecną szans na to, by przywdział barwy Mercedesa GP, nie ma żadnych. Toto Wolff, szef teamu, który nie tak dawno bardzo ciepło mówił o Kubicy i wręcz domagał się jego powrotu do F1, teraz nie ustaje w pochwałach dla Wehrleina, wspominając o tym, że ten jest nie tylko niesamowicie szybki, ale i idealnie pasowałby do Williamsa. Plotkuje się nawet o tym, że Mercedes, dostawca silników dla brytyjskiego teamu, zaoferował mu nawet specjalną zniżkę, o ile ten zatrudni Wehrleina.

My oczywiście mamy nadzieję, że Williams wybierze kogoś innego. Kogoś, kto byłby zapewne już mistrzem świata, gdyby nie tragiczny wypadek sprzed ponad sześciu lat. Kubica nic nie stracił ze swych walorów, to wciąż doskonały kierowca, bodaj jak nikt potrafiący złapać wspólny język z inżynierami i jak nikt potrafiący czytać bolid. Na szczęście i za nim… stoją pieniądze, gdyby Williams od nich wiele uzależniał. Według niepotwierdzonych, ale bardzo prawdopodobnych informacji, jeden z polskich koncernów paliwowych zostanie poważnym sponsorem Roberta, o ile ten wróci do ścigania w F1.

Kiedy zatem poznamy ostateczne decyzje? Nie wiadomo, pojawia się za to mnóstwo spekulacji. Jedne brzmią – dopiero po zakończeniu sezonu, bo Brytyjczycy nie chcą się spieszyć. Zespół chciałby bowiem sprawdzić Kubicę w obecnym bolidzie, w którym jeżdżą Stroll i Massa, być może w sesjach treningowych przed Grand Prix Brazylii lub Grand Prix Abu Zabi, albo podczas testów dla młodych kierowców, także w Abu Zabi, lecz już po ostatnim wyścigu. Dziś pojawiły się jednak dość sensacyjne informacje, ze źródeł zwykle bardzo dobrze poinformowanych, że Williams może podać skład na 2018 rok już za kilka dni. Co okaże się prawdą, zobaczymy.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 20 października 2017 (20:39)

NaszDziennik.pl