logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Czekając na decyzje

Poniedziałek, 30 października 2017 (14:51)

Dopóki zespół Williamsa nie ogłosi oficjalnej decyzji, będziemy świadkami festiwalu spekulacji na temat obsadzenia najbardziej „gorącego” miejsca w Formule 1.

Najbardziej „gorącego” nie tylko dlatego, że walczy o nie Robert Kubica. Po prostu wszystkie najlepsze zespoły mają już zaklepane składy na przyszły sezon mistrzostw świata i tylko jeden spośród tych, które mogą liczyć się w rywalizacji, nadal się zastanawia. A konkretnie zastanawia się nad wyborem kierowcy do drugiego bolidu, bo w pierwszym, na pewno, podróżować będzie Kanadyjczyk Lance Stroll. To całkiem zdolny młodzian, za którym stoją nie tylko umiejętności, ale także – a może głównie – ogromne pieniądze wykładane przez tatę, miliardera.

Kubica o angaż w Williamsie walczy od kilku tygodni. Ma za sobą owocne testy, podczas których udowodnił, że cały czas pozostaje szybkim, znakomitym kierowcą. Więcej o nich nie wiemy, bo team konsekwentnie odmawiał jakichkolwiek informacji i danych. Wszystkie rewelacje, jakie są w ostatnim czasie pojawiały, były zatem mniej lub bardziej poważnymi, ale spekulacjami.

Jedne źródła podawały, że Williams nie ma zamiaru spieszyć się z decyzją, dając sobie czas aż do końca sezonu, a nawet dłuższy, bo miał jeszcze sprawdzić Kubicę podczas testów odbywających się już po zakończeniu mistrzostw – w Abu Zabi. Niektórzy sugerowali, że być może Polak pojawi się w jakiejś sesji treningowej, a może nawet podczas całego weekendu – także w Abu Zabi. Przypomnijmy przy tej okazji, że Robert nie miał jeszcze okazji jeździć aktualnym bolidem Williamsa, testował pojazd z roku 2014. Stąd wola teamu, by sprawdzić, jak poradzi sobie z najnowszym, zdecydowanie różniącym się od auta sprzed kilku ledwie lat.

Inni przekonywali z kolei, że Williams decyzję ogłosi dużo wcześniej, być może jeszcze przed Grand Prix Brazylii – bo już dobrze wie, jaka ona będzie. Przy okazji tych informacji pojawiły się zapytania, że jeśli to prawda, to w ten sposób może dać szansę pożegnania się z kibicami Felipe Massie.

Ze spraw pewnych… Pewne jest to, że wspomniany Massa na pytania tyczące swej przyszłości reaguje od pewnego czasu alergicznie, by nie rzec agresywnie. Prócz wychwalania swych umiejętności, zdążył już zaatakować Kubicę, podważając z kolei jego zdolności do prowadzenia bolidu Formuły 1, z ograniczeniami jego prawej ręki. Wielu odbierało takie zachowanie Brazylijczyka jako potwierdzenie faktu, iż już wie, co go czeka – a miałby go czekać definitywny rozbrat z F1.

Pewne jest też to, że do grona kierowców kandydujących do wolnego miejsca dołączył Danil Kvyat. Rosjanin, jeszcze nie tak dawno jeżdżący w barwach Toro Rosso, to zawodnik o zdolnościach dość przeciętnych, mówiąc delikatnie, ale mający potężne wsparcie w postaci bardzo bogatych, rodzimych sponsorów, którym bardzo zależy na obecności reprezentanta Rosji w Formule 1. Williams potwierdził, że poważnie bierze go pod uwagę.

Wiele zatem wskazuje na to, że decydujące przy ostatecznym wyborze będą priorytety, jakimi kieruje się brytyjski zespół. Czy bardziej zależy mu na doświadczeniu, mądrości, umiejętnościach i medialnym rozgłosie, jakie z pewnością zapewni Kubica, czy może na wielkich pieniądzach, które wniesie Kvyat, czy też może uzna, że ważniejsze są dobre relacje z Mercedesem i… zniżka na silniki, gwarantowane w przypadku podpisania kontraktu z Niemcem Pascalem Wehrleinem. Ogromnej wagi może się również okazać głos papy Strolla, który ponoć najbardziej chciałby Massę jako partnera dla syna. Co z tego wszystkiego wyniknie, zobaczymy.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl