logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Grzegorz Momot/ PAP

Ćwierćfinał Kowalczyk w Kuusamo

Piątek, 24 listopada 2017 (22:06)

Justyna Kowalczyk zajęła 20. miejsce w sprincie techniką klasyczną, inaugurującym w Kuusamo kolejny sezon Pucharu Świata w biegach narciarskich. Swój występ oceniła na „średni”.

Zacznijmy od tego, że nasza utytułowana reprezentantka prawie nigdy nie zaczynała sezonu spektakularnie. Na podium stanęła tylko raz, kiedy to w 2013 roku okazała się w Kuusamo najlepsza. Poza tym trzykrotnie plasowała się na siódmej pozycji, ale bywała też 27. czy 29. Kowalczyk należała do zawodniczek, które rozpędzały się powoli. Potrzebowała startów, by wejść na wyższy poziom, ale jak już na niego wchodziła – to zostawała.

Biegaczka z Kasiny nigdy też nie należała do specjalistki od sprintów. Nigdy nie uzyskiwała w tej konkurencji wybitnych wyników. Do finału docierała rzadko, takie historie można de facto policzyć na palcach.

Biorąc to wszystko pod uwagę, trudno było dziś spodziewać się po pani Justynie wyjątkowego startu. Sama jednak liczyła na to, że pojawi się na trasie nieco częściej. Czemu? Bo tego potrzebuje. Planuje bowiem wystąpić w sprincie na igrzyskach w Pjongczangu, stąd każdy jeden bieg stanowi dla niej okazję do zdobycia potrzebnego doświadczenia, oswojenia się, obycia. Sprint, czego nie trzeba dodawać, jest bowiem specyficzny, ze swoją walką bark w bark i wymaganiem niemal perfekcyjności. Tu nie ma bowiem miejsca na błąd, zwłaszcza, gdy zawodnik nie znajduje się w rewelacyjnej formie.

Kowalczyk w takiej, przynajmniej teraz, nie jest na pewno. Eliminacje przebrnęła z 27. czasem, w ćwierćfinale przez moment biegła w pobliżu lokaty drugiej, gwarantującej awans do kolejnej fazy – ale tylko przez moment. W pewnym momencie popełniła bowiem błąd, który w dużej mierze zadecydował o jej niepowodzeniu. Straciła przezeń trochę czasu, straciła sporo sił, ostatecznie na metę wpadła czwarta – i pożegnała się z rywalizacją.

– Mogło być lepiej, mogło być gorzej, było średnio. Na pewno nie jestem zadowolona, choć nie mam też powodów do rozpaczy. Cieszy mnie, że zauważyłam postęp w porównaniu z tym, co prezentowałam dwa tygodnie, a nawet tydzień temu. Niestety, w ćwierćfinale popełniłam duży błąd taktyczny. Tuż przed podbiegiem wybrałam bowiem niekorzystny zewnętrzny tor, który na na dodatek był zasypany śniegiem. W ogniu rywalizacji człowiek się jednak czasami myli, to naturalne – powiedziała Kowalczyk, podkreślając, iż jest przekonana, że razem z trenerem obrała właściwy kierunek przygotowań do rywalizacji – i tego, co najważniejsze, czyli igrzysk w Pjongczangu.

Ćwierćfinał z udziałem Polki wygrała Stina Nilsson. Szwedka okazała się później najlepsza również w finale, w którym o 0,24 s wyprzedziła Amerykankę Sadie Bjornsen i o 0,91 Rosjankę Julię Biełorukową. Co ciekawe, Nilsson triumfowała w Kuusamo również przed rokiem.

Klęskę dziś zanotowały Norweżki, co było gigantyczną sensacją, potwierdzającą jednak, że nawet posiadając największe pieniądze i najbardziej zaawansowane technologie, można się mylić. Ich sztab popełnił bowiem błąd przy smarowaniu nart, co przyczyniło się do tego, że słynna Marit Bjoergen, najlepsza sprinterka poprzedniego sezonu Maiken Caspersen Falla oraz broniąca Kryształowej Kuli Heidi Weng odpadły z rywalizacji już w eliminacjach. Podobnie jak pozostałe Polki. Urszula Łętocha była 61., a Ewelina Marcisz 69.

Tej fazy nie przebrnęli również wszyscy – czyli dwaj – Polacy. Maciej Staręga uzyskał 55. czas, a Dominik Bury – 113. W finale najszybszy okazał się Norweg Johannes Hoesflot Klaebo, drugie miejsce zajął jego rodak Norweg Paal Golberg, a trzecie – Szwed Calle Halfvarsson.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl