logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: Jonas de Carvalho/ Licencja: CC BY-SA 2.0/ Flickr

Majewski w finale

Tomasz Majewski, nasz utytułowany kulomiot, powalczy w olimpijskim finale
Czwartek, 18 sierpnia 2016 (18:32)

Tomasz Majewski oraz Konrad Bukowiecki awansowali do olimpijskiego finału pchnięcia kulą. Sztuka ta nie udała się niestety Michałowi Haratykowi.

Majewski (AZS AWF Warszawa) to jedna z ikon polskiego sportu ostatnich lat. Wielka gwiazda, osobowość, dwukrotny mistrz olimpijski. Na najwyższym stopniu podium stanął w Pekinie, gdzie nie uchodził za faworyta, oraz w Londynie, gdzie też większe szanse dawano jego rywalom. W tej grze nerwów, w której prócz umiejętności liczyła się odporność na stres, spokój i inteligencja, okazywał się najlepszy, pisząc wspaniałą kartę polskiego sportu. Do Rio pojechał, aby się pożegnać. Między innymi oczywiście, bo jako człowiek niezwykle ambitny chciałby uczynić to w dużym stylu, ale owo pożegnanie jest związane z tym, iż to jego ostatnie igrzyska. Ostatnia duża impreza w karierze. Krótko po niej powie „do widzenia” i odłoży kulę na półkę.

Na razie zrealizował swój pierwszy cel. Awansował do finału. W eliminacjach w swej grupie uzyskał siódmy wynik, 20,56 m. Minimalnie lepszy okazał się młody Bukowiecki, którego wskazuje, oczywiście słusznie, na swojego następcę. Zawodnik Gwardii Szczytno pchnął o 15 cm dalej i uplasował się na szóstej pozycji. Odpadł niestety trzeci z Biało-Czerwonych, Haratyk (AZS AWF Kraków), który uzyskał zaledwie 19,97. To z pewnością małe rozczarowanie, bo on w tym sezonie pchał już na naprawdę spore odległości, przeszło 21,20 m. W sesji z udziałem Polaków dwóch kulomiotów przekroczyło granicę 21 m - Amerykanin Ryan Crouser (21,59) oraz Nowozelandczyk Tomas Walsh (21,03).

Majewski, sięgając po swoje olimpijskie złota, pchał 21,89 (Pekin) i 21,51 m (Londyn). W tym roku 21 m jeszcze nie przekroczył, w najlepszej próbie osiągając 20,84. Na co może liczyć w Rio? Faworytem na pewno nie będzie, ale z jego umiejętnościami, doświadczeniem, obyciem i umiejętnością radzenia sobie ze stresem wcale nie jest powiedziane, iż nie pożegna się jakimś spektakularnym wynikiem. Na pewno na to zasłużył.

Finał rywalizacji kulomiotów rozpocznie się o 1.30 w nocy z czwartku na piątek.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 11 września 2016 (19:34)

NaszDziennik.pl