logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: Sander van Ginkel/ Licencja: CC BY-SA 2.0/ Flickr

Mamy ósmy medal!

Monika Michalik trzecia w olimpijskiej rywalizacji zapaśniczek!
Piątek, 19 sierpnia 2016 (12:44)

– Całe swoje życie włożyłam w tę walkę – przyznała zapaśniczka Monika Michalik po zwycięskim pojedynku o brązowy medal w kategorii 63 kg. Spełniła w ten sposób swe marzenia o olimpijskim podium, zdobywając jednocześnie ósmy dla Polski krążek w Rio de Janeiro.

Blisko olimpijskiego medalu Michalik była już cztery lata temu w Londynie. Wtedy też walczyła o brąz i niestety przegrała. Bolało ją to bardzo, ale marzeń nie porzuciła. Poświęciła wszystko, by na podium igrzysk jednak stanąć. A ci, którzy znają ją dobrze, przekonują, iż jest osobą wyjątkowo pracowitą, sumienną i odpowiedzialnie podchodzącą do tego, co robi. Jak na… żołnierza przystało. Pani Monika jest starszym szeregowym Sił Powietrznych.

A przy okazji, nie wypominając wieku, najstarszą kobietą w polskiej kadrze na Rio. Ma 36 lat, lecz tyle pasji w sobie, iż wcale nie wyklucza startu w kolejnych igrzyskach. Tym bardziej iż w Rio dostała potężny zastrzyk motywacyjny.

Drogę po marzenia tym razem rozpoczęła od porażki – z Japonką Risako Kawai. Co ciekawe, była to jedyna zawodniczka spośród wszystkich uczestniczek olimpijskiego turnieju, z którą wcześniej nie walczyła. Pozostałe miała doskonale rozpracowane. Od lat prowadzi bowiem specjalny dzienniczek, w którym notuje swe spostrzeżenia, odczucia, wnioski i analizy tyczące tak siebie, jak i przeciwniczek. Jej trener Krzysztof Ołenczyn uważa, że już teraz posiada wiedzę większą niż niejeden doświadczony szkoleniowiec.

Mimo porażki na dzień dobry Michalik nie pożegnała się z rywalizacją, bo jej „pogromczyni” awansowała do finału. Dzięki temu Polka mogła wystąpić w repasażach i szansę wykorzystała po mistrzowsku, bo pokonała w nich Łotyszkę Anastasiję Grigorjevą 5:2. Oznaczało to, iż przystąpi do walki o brązowy medal. Tuż przed nią się popłakała, bo naprzeciw niej miała stanąć Rosjanka, konkretnie Inna Trażukowa – a co za tym idzie, na chwilę wróciły wspomnienia z Londynu.

– Monika szybko się jednak otrząsnęła i całą walkę stoczyła świetnie taktycznie. Wiedzieliśmy, że Rosjanka cały czas atakuje w nogi, zatem musiała iść do przodu, bo jak tylko zaczęłaby się bronić, to by z pewnością przegrała – przyznał Ołenczyn. Co prawda, Polka pierwszą rundę przegrała 0:1, tracąc punkt za pasywność, ale potem walczyła już znakomicie. Po udanej akcji technicznej objęła prowadzenie 2:1. Rosjanka wyrównała po tym, jak wypchnęła naszą reprezentantkę poza koło, ale potem Michalik położyła Rosjankę na macie, przerzuciła ją, odskoczyła na 6:2 i z takim trudem zdobytej przewagi już nie zaprzepaściła. Wygrała, a to oznaczało brązowy medal. Historyczny, bo dopiero drugi olimpijski zdobyty dla Polski przez zapaśniczkę. Poprzednio na podium stanęła jedynie Agnieszka Wieszczek-Kordus w Pekinie w 2008 roku (brąz). Mężczyźni w czołowej trójce igrzysk plasowali się aż 24 razy.

– W tę walkę o brąz włożyłam całe swoje życie. Wiedziałam, jak boli porażka w rywalizacji o olimpijski medal, dlatego zrobiłam wszystko, by tym razem zwyciężyć. Tokio? Nie mówię nie, jeśli tylko w reprezentacji nadal będzie dla mnie miejsce, to być może wystąpię i na kolejnych igrzyskach – przyznała Michalik.

Jej medal był ósmym zdobytym przez Polaków w Rio.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 12 września 2016 (22:31)

NaszDziennik.pl