logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: Jonas de Carvalho/ Licencja: CC BY-SA 2.0/ Flickr

O marzenia!

Piłkarze ręczni zagrają z Danią o olimpijski finał. I pewny medal
Piątek, 19 sierpnia 2016 (21:53)

To może być najważniejszy mecz w dziejach polskiego szczypiorniaka. W nocy z piątku na sobotę, dokładnie o 1.30, podopieczni Tałanta Dujszebajewa zagrają z Danią o olimpijski finał. O medal igrzysk. O miejsce po wsze czasy na kartach historii.

Przygodę z Rio de Janeiro Polacy rozpoczęli od falstartu – porażki z Brazylią. Potem przegrali z Niemcami i wygrali z Egiptem oraz Szwecją. Wreszcie ulegli Słowenii. W tabeli grupy B uplasowali się na czwartym miejscu, ostatnim premiowanym awansem do ćwierćfinału. Gdyby Niemcy w piątej serii spotkań nie pokonali Egiptu, naszych w olimpijskim turnieju by nie było. Ale są i mają szanse na wszystko. Nawet na tytuł.

To, co jeszcze kilka dni temu wydawało się nierealne, snem, dziś ma kształt bardzo rzeczywisty. W ćwierćfinałowym spotkaniu z Chorwacją, skazywani przez wielu na pożarcie, Biało-Czerwoni przeszli bowiem niewiarygodną metamorfozę. Zagrali genialnie, doskonale, niemal perfekcyjnie, do zawsze widocznej w ich poczynaniach pasji, serca i zaangażowania dodając kapitalną taktykę – zrealizowaną! Piotr Wyszomirski w bramce dokonywał cudów, Karol Bielecki rzucał tak, że rywale rwali włosy z głów, ale tak naprawdę bohaterami byli wszyscy, którzy tego dnia pojawili się na boisku. Nie tylko, bo trener Dujszebajew stał z boku (stał… on biegał, szalał, krzyczał, ani na moment się nie uspokajając), podobnie jak Michał Jurecki, który nie mógł pojawić się na placu gry z powodu kontuzji.

Jego uraz miał ostatecznie pogrzebać naszą drużynę, ale Polacy pokazali, iż nawet bez swego lidera mogą dokonywać rzeczy wielkich. Wygrali 30:27, awansowali do półfinału i teraz zagrają z Danią. O finał, pewny medal, marzenia.

Nie będą faworytami. Mimo wszystko więcej szans na sukces daje się rywalom, ale to dobrze. Polacy lubią startować z takiej pozycji.

– Awansując do półfinału, zaczęliśmy nowy turniej. Wkroczyliśmy też do niego z nowymi marzeniami i celami – powiedział Dujszebajew.

– Spodziewamy się niezwykle twardej przeprawy, ale to olimpijski półfinał, zatem taki musi być. Obie drużyny wyjdą na boisko z takimi samymi celami i by walczyć od pierwszej do ostatniej minuty. Niezależnie od wszystkiego postaramy się narzucić rywalowi własne warunki. Mecz z Chorwacją napełnił nas pewnością siebie, każdy zagrał tak, jak oczekiwał tego trener, jak sami chcieliśmy – podkreślił Krzysztof Lijewski.

Przed meczem z Danią nasz sztab szkoleniowy miał jeden dylemat, związany z kontuzją młodszego z braci Jureckich. W meczu z Egiptem doznał on urazu skrętnego prawego stawu skokowego. Lekarze i masażyści robili wszystko, by postawić go na nogi, a czy zdążyli, czy znakomity szczypiornista będzie w stanie pomóc dziś kolegom – okaże się być może dopiero na chwilę przed spotkaniem.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl