logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Bartłomiej Zborowski / PAP

Szczęśliwy i wyróżniony

Czwartek, 22 grudnia 2016 (21:42)

Gdy dowiedziałem się, że zostałem trenerem polskich siatkarzy, to poczułem wielkie szczęście, że mogę prowadzić narodowy zespół kraju, w którym siatkówka znaczy bardzo dużo, oraz wyróżnienie, że pokonałem wybitnych trenerów – powiedział dziś Ferdinando De Giorgi, nowy trener naszej reprezentacji.

De Giorgi stery w naszej narodowej drużynie przejął we wtorek. Tego dnia zarząd PZPS jednogłośnie zaakceptował jego kandydaturę, którą przedstawiła specjalna komisja oceniająca chętnych do pracy z reprezentacją Polski. Tych było 16, w większości z bardzo dużym siatkarskim nazwiskiem. Tylko z zagranicy.

O wyborze Włocha zadecydowała, prócz jego kwalifikacji, znakomita znajomość siatkarskiego środowiska. Pracuje obecnie, z sukcesami, w Zaksie Kędzierzyn-Koźle i będzie pracował dalej, aż do zakończenia obecnego sezonu. Wtedy poświęci się wyłącznie reprezentacji, taki był warunek postawiony przez władze siatkarskiego związku.

– Ferdinando De Giorgi dał się poznać jako znakomity znawca naszej siatkówki, jego wiedza na temat polskich graczy nam zaimponowała. Wierzę, że 2017 rok będzie fantastycznym czasem dla polskiej siatkówki – powiedział dziś Jacek Kasprzyk, prezes PZPS, przedstawiając nowego selekcjonera.

Ten od razu podkreślił główny filar swej siatkarskiej filozofii. To praca.

– Tu nie może być żadnych skrótów. Podstawą wszelkiego sukcesu jest ciężka praca, wykonywana na sto procent, dzień po dniu. Na pewno wybiorę tych zawodników, którzy będą chcieli się temu podporządkować i będą odpowiadali mi, jeśli chodzi o stronę taktyczną i techniczną – powiedział.

Na razie nie chciał wypowiadać się o personaliach. Na konkrety przyjdzie czas.

– Mam w głowie pewne zmiany, ale o tym, kto zostanie powołany, powiem później. To będzie też efekt mojej obserwacji podczas tego sezonu. Chcę, by praca w kadrze przebiegała według moich metod i stylu – przyznał.

Jednemu nazwisku poświęcił jednak nieco czasu. Chodzi o Wilfredo Leona, genialnego Kubańczyka, jednego z najlepszych siatkarzy świata, który ma polski paszport i marzy o grze w reprezentacji Polski. Przeszkodą są jedynie sprawy formalne, długie i skomplikowane.

– Tego zawodnika przedstawiać nie trzeba, on podnosi wartość zespołu i jakość, niezależnie gdzie występuje – powiedział trener Biało-Czerwonych.

De Giorgi otoczy się asystentami z Polski. Taki był zresztą warunek PZPS, jednak trener myślał od początku podobnymi kategoriami.

– W sztabie powinni pracować ludzie stąd. Od dwóch lat w Kędzierzynie-Koźlu moimi współpracownikami są Polacy – przypomniał.

Cele? – Będziemy chcieli wygrywać wszystko, w czym będziemy brali udział. Także Ligę Światową, która stwarza świetną okazję do korzystania z dużej grupy zawodników. Każdy mecz, w którym zagramy, będzie tym najważniejszym – powiedział.

De Giorgi do tej pory pracował wyłącznie z drużynami klubowymi, nigdy z narodową.

– Różnica na pewno jest spora, przede wszystkim jeśli chodzi o czas, jaki ma się do dyspozycji. Selekcjoner kadry ma go niewiele i dostaje zawodników zmęczonych po długim sezonie ligowym. Dlatego tak istotna będzie właściwa organizacja pracy i ułożenie jej z zawodnikami – podkreślił.

De Giorgi podpisał czteroletni kontrakt, aż do igrzysk w Tokio. Zastąpił Stephane'a Antigę, z którym PZPS postanowił nie przedłużać kontraktu wygasającego wraz z końcem tego roku. Główną przyczyną rozstania z Francuzem było niepowodzenie na igrzyskach w Rio de Janeiro.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl