logo
logo

Zdjęcie: Antonio Thomás Koenigkam Oliveira/ Licencja: CC BY 2.0/ Flickr

Euforia i zimny prysznic

Poniedziałek, 5 czerwca 2017 (19:50)

Gdyby nie przedziwny mecz z Iranem, po pierwszym turnieju tegorocznej Ligi Światowej moglibyśmy mówić o polskich siatkarzach w samych superlatywach i z entuzjazmem. Było jednak bardzo dobrze, choć nasi wiedzą, że przed nimi jeszcze sporo pracy.

Za Biało-Czerwonymi turniej w Pesaro. Szczególny dla trenera Ferdinando De Giorgiego, dla którego był to poważny debiut na ławce naszej narodowej drużyny. Przed nim prowadził ją tylko raz, w towarzyskiej potyczce z Iranem, wygranej w ładnym stylu. Rywalizację we Włoszech nasi zaczęli porywająco, od spektakularnego zwycięstwa nad Brazylią 3:2. W kolejnym dniu pokonali gospodarzy 3:1, czyli znaleźli sposób na obie najlepsze drużyny ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich. Po tych spotkaniach zapanowała mała euforia, związana nie tylko z wynikami, ale i znakomitą postawą nowych twarzy w reprezentacji. Młodzi Aleksander Śliwka i Bartłomiej Lemański pokazali się w nich z kapitalnej strony, potwierdzając, że nowy selekcjoner może na nich liczyć.

Ten obraz popsuła nieco porażka w trzecim meczu, z najniżej z tego grona notowanym Iranem – 1:3. Polaków może nieco zdekoncentrował łatwo wygrany pierwszy set, bo w następnych popełniali za dużo błędów, jakich powinni się wystrzegać. – Zaczęliśmy na bardzo wysokiej intensywności, jednak potem rywale nas zdominowali. Musimy wyciągnąć wnioski z tej lekcji, potrzebujemy większej dojrzałości w podejściu do kolejnych spotkań – przyznał De Giorgi. – Ciężko wyjaśnić, co się z nami stało. Trener przestrzegał nas, żebyśmy nie myśleli, że mamy na koncie dwie wygrane, a oni dwie porażki. Tymczasem po pierwszym secie się zacięliśmy – podkreślił Paweł Zatorski.

Wnioski po Pesaro są jednak optymistyczne, bo zwycięstwa nad Brazylią i Włochami zawsze smakują znakomicie, a do tego pokazała się nasza młodzież, na którą De Giorgi nie boi się stawiać. – Z tygodnia na tydzień nasza gra będzie wyglądała lepiej – zapowiedział Dawid Konarski, w pierwszym turnieju najskuteczniejszy zawodnik polskiej ekipy.

Teraz naszych czeka krótki, bo trwający jedynie nieco ponad dobę pobyt w kraju, a już w środę rano wylecą do Warny na kolejny turniej. Zmierzą się w nim z Bułgarią, Brazylią i Kanadą. Szczególnie ten ostatni pojedynek zapowiada się ekscytująco, wszak rywali prowadzi poprzednik De Giorgiego, Stephane Antiga.

A na razie Polacy zajmują piąte miejsce w tabeli Ligi Światowej. Prowadzi w niej Francja, która jako jedyna inauguracyjny weekend zakończyła z kompletem punktów na koncie – pokonała Bułgarię 3:0, Rosję 3:1 i Argentynę 3:0. Druga, z siedmioma punktami jest Belgia, trzecia Brazylia, a czwarta Serbia.

 

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl