logo
logo

Zdjęcie: Piotr Drabik/ Licencja: CC BY 2.0/ Flickr

Bezsilni, bezradni. I przegrani

Czwartek, 31 sierpnia 2017 (13:42)

Siatkarskie środowisko, nie tylko w naszym kraju, jest zaszokowane klęską reprezentacji Polski na mistrzostwach Europy. Miast cieszyć się z medali, Biało-Czerwoni nie potrafili znaleźć słów wyjaśnienia po barażowej klęsce ze Słowenią.

Stawką tego starcia był ćwierćfinał rozgrywanego nad Wisłą turnieju. Absolutne minimum, granica przyzwoitości dla reprezentacji Polski. Coś, co kilka tygodni temu jawiło się wyłącznie jako przystanek w drodze po tytuły. Wierzyliśmy, może nawet nieco wbrew logice, że w tych mistrzostwach, przed własną publicznością, Polacy powtórzą wynik z 2014 roku, kiedy to, również rywalizując u siebie, zostali mistrzami świata. Wierzyliśmy, choć obecny sezon nie układał się po myśli naszych, choć wspomniany tytuł był ostatnim wielkim sukcesem drużyny, która w kolejnych latach częściej zawodziła, niż spełniała pokładane w niej oczekiwania.

Wierzyliśmy, choć na inaugurację mistrzostw Polacy zostali mocno pobici przez Serbię. Tę samą, przynajmniej z nazwy, którą pewnie pokonali w pierwszym meczu turnieju sprzed trzech lat. Wtedy wygrana zapoczątkowała wielki marsz ku sławie, teraz tylko zapowiedziała wielki krach. Trzęsienie ziemi. Katastrofę.

Nasi, mimo wszystko, uchodzili jednak za faworytów barażowego boju. Tymczasem zostali upokorzeni. Wynik – 0:3 (21:25, 21:25, 19:25) – już pokazuje przepaść dzielącą oba zespoły, a gra Polaków była równie zła. Ani raz, dosłownie ani raz, w całym tym meczu nie dali cienia nadziei, że coś mogą zmienić. Podnieść się, odwrócić losy pojedynku. Grali fatalnie, ale najgorsze w tym wszystkim było to, że nie można było dostrzec w ich oczach pasji. Ognia. Wiary w to, że może być dobrze. Miast zespołu, zespołu idącego ramię w ramię, walczącego jeden za drugiego, skaczącego za sobą w ogień, widzieliśmy grupkę osób, która bezradnie miotała się po boisku, nie wiedząc, co i jak ma zrobić. Patrząc indywidualnie, chyba każdy z Polaków jest lepszym siatkarzem niż ich środowi rywale. Ale siatkówka jest grą zespołową, w której to zespół jest kluczem do sukcesu. Słoweńcy go mieli, my nie.

Nic zatem dziwnego, że wszystko skończyło się tak, jak skończyło. Najbardziej wymownym komentarzem do klęski były chyba słowa Michała Kubiaka, kapitana reprezentacji Polski, który przyznał, że po raz pierwszy w swojej długiej siatkarskiej karierze nie wie, co ma powiedzieć. Wspominał o braku ognia, jego koledzy mówili o pracy, jaką wykonali i która nie przyniosła rezultatów, o bezradności, potrzebie przemyślenia pewnych spraw, a nawet radykalnych zmian. Kilku dawało do zrozumienia, że być może zastanawiają się nad pokończeniem reprezentacyjnych karier.

- Nie wiem, jak długo będziemy jeszcze opowiadać, że okres przygotowawczy przepracowaliśmy ciężko, że daliśmy z siebie dosłownie wszystko, że harowaliśmy z sercem i wylaliśmy mnóstwo potu, a na końcu i tak zostaliśmy z niczym. Po raz kolejny w ostatnich latach ponieśliśmy bolesną porażkę na ważnym turnieju – to kolejne słowa Kubiaka.

Podczas i po mistrzostwach wiele gorzkich komentarzy padło pod adresem Ferdinando De Giorgiego. Włoski trener naszej reprezentacji zdawał się podejmować bardzo nietrafione decyzje, tak kadrowe, jak i toczące taktyki na poszczególne mecze, szczególnie te najważniejsze, z Serbią i Słowenią, gdy rywale perfekcyjnie wykorzystywali najsłabsze strony Biało-Czerwonych, a nasi sami ułatwiali im sprawę. Siatkarze winę brali na siebie, lecz ich słowa, że trzeba wiele spraw przemyśleć i dokonać zmian, można było odczytywać dwojako. Faktem jest, że do zmian dojdzie, i to znaczących. De Giorgi, jego posada, jest co najmniej zagrożona, kadra zostanie prawdopodobnie „przewietrzona”, choć nawoływanie do pożegnania się ze starszymi zawodnikami niekoniecznie może okazać się właściwą drogą – a być może kolejną katastrofą, bo jak przekonują mądrzy, w reprezentacji nie powinni grać zawodnicy młodzi i utalentowani – tylko najlepsi.

Co przyniesie przyszłość, zobaczymy, na razie musimy oswoić się z myślą, że mistrzostwa Europy, z którymi wiązaliśmy wielkie nadzieje, okazały się wielką klęską. Kolejną w ostatnich latach.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 13 listopada 2017 (20:09)

NaszDziennik.pl