logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Znana „7” na Turniej Czterech Skoczni

Piątek, 23 grudnia 2016 (05:00)

Trener Stefan Horngacher postanowił nie czekać do mistrzostw Polski, już dziś podał ostateczny skład reprezentacji na pierwszy konkurs Turnieju Czterech Skoczni, który odbędzie się w Oberstdorfie.

Kilka dni temu austriacki trener naszej kadry poinformował, że w 65. TCS wystąpią Kami Stoch, Maciej Kot, Dawid Kubacki, Piotr Żyła i Stefan Hula. Nie było w tym żadnego zaskoczenia, bo ci zawodnicy wyróżniali się od początku obecnego sezonu. Stoch wygra jeden konkurs, w innym był drugi, Kot pierwszy raz w karierze zakończył pucharowe zmagania na podium. Kubacki niemal zawsze plasował się w połowie drugiej dziesiątki. Na TSC Horngacher może jednak zabrać siódemką skoczków, pozostawały zatem dwa wolne miejsca.

Wydawało się, że ostateczną decyzję podejmie po mistrzostwach Polski. Te, tradycyjnie, zaplanowano na drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Na tym obiekcie nasi trenowali jednak od trzech dni na krótkim obozie. Miało ono duże znaczenie z tej racji, iż Krokiew została zmodernizowana, i to znacznie, stąd reprezentanci musieli się do niej przyzwyczaić i z nią oswoić. Jak tłumaczyli, zmiany były odczuwalne, skocznia stała się nieco trudniejsza, ale latanie na niej dalej sprawiało frajdę.

Horngacherowi te kilka dni zajęć wystarczyły, bo już dziś podjął decyzję odnośnie do TSC, a przynajmniej pierwszego jego konkursu, który odbędzie się 30 grudnia w Oberstdorfie. Dzień wcześniej w kwalifikacjach pojawią się Jan Ziobro i Klemens Murańka.

– Brałem pod uwagę grupkę kandydatów i oni prezentowali się w niej najrówniej – przyznał Austriak.

Oznacza to, że z Pucharem Świata, przynajmniej na razie, pożegna się Aleksander Zniszczoł. Miast do Niemiec, wybierze się do Engelbergu, na kolejne zawody Pucharu Kontynentalnego.

Horngacher doskonale wie, że po świetnym początku sezonu oczekiwania wobec jego podopiecznych wzrosły. TCS zawsze cieszył się u nas ogromnym zainteresowaniem, ale nikt, poza Adamem Małyszem, nie ukończył go na podium. Z takim celem i marzeniem do Niemiec i Austrii wybierał się Stoch, teraz głośno o niczym nie mówił, ale… nie musiał.

- Wydaje mi się, że nie będziemy głównymi faworytami turnieju, ale powalczymy z całych sił o jak najlepszy wynik – podkreślił Horngacher.

Oprócz Oberstdorfu skoczkowie tradycyjnie rywalizować będą w Garmisch-Partenkirchen (1 stycznia), Innsbrucku (4 stycznia) oraz Bischofshofen (6 stycznia).

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl