logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: EXPA/JFK / PAP/EPA

Stoch: dziś czwarty, powalczy o zwycięstwo

Środa, 4 stycznia 2017 (19:27)

Choć Kamil Stoch stracił dziś prowadzenie w Turnieju Czterech Skoczni, jest zdrowy – a mówiąc inaczej, nie ma żadnych złamań – i w piątek powalczy o końcowy triumf w tej imprezie. Czyli spróbuje prześcignąć nowego lidera, Norwega Daniela Andre Tandego.

Dwa pierwsze konkursy 65. TCS przebiegły spokojnie i sprawiedliwie. Zawodnikom nie przeszkadzała pogoda, w ich rywalizację nie „wtrącał” się wiatr, o wynikach decydowała ich aktualna forma. Przed dzisiejszymi zawodami pojawiły się jednak niepokojące prognozy. W Innsbrucku miało wiać i to mocno, niektórzy obawiali się nawet, czy uda się je przeprowadzić. Scenariusz, ten, którego skoczkowie tak bardzo nie lubią, niestety się sprawdził. Początek austriackiej części TCS nastąpił w ekstremalnych warunkach, przy wietrze, który tak naprawdę paraliżował, torpedował i wypaczał wyniki. Nim jednak zawodnicy pojawili się na rozbiegu, zaskoczyły wiadomości o rezygnacji ze startu dwójki z nich. Austriak Michael Hayboeck i Niemiec Severin Freund zachorowali i nie byli w stanie walczyć. Potem okazało się, że problemy ma również rodak Hayboecka, Stefan Kraft. On jednak nawet nie rozważał wycofania się, gdyż cały czas miał nadzieję ścigać się o zwycięstwo w całym turnieju, a poza tym jego stan nie był aż tak poważny jak kolegi z reprezentacji.

Kolejne kluczowe dla wyników wydarzenie miało miejsce w serii próbnej. Stoch skoczył w niej rewelacyjnie, najdalej z wszystkich, ale tuż po wylądowaniu upadł. Winny okazał się źle przygotowany zeskok. Mistrz olimpijski z Soczi wstał o własnych siłach, ale doznał bolesnego stłuczenia uda i otarcia obojczyka. Potem pojawił się ból ręki i przez moment występ Polaka w konkursie stanął pod znakiem zapytania. Co prawda sam nie wyobrażał sobie rezygnacji, ale zielone światło na start musieli dać lekarze. Przez długie minuty robili, co w ich mocy, by przygotować zawodnika do zmagań, ale przyznawali, iż gdyby to były inne zawody, o mniejszej stawce, prawdopodobnie zasugerowaliby, aby Stoch odpuścił.

Na szczęście do tego nie doszło. Niestety – kolejne dziś – aura spowodowała, że konkurs przypominał loterię. Aura i organizatorzy, którzy za wszelką ceną postanowili zawody przeprowadzić. Jednym wiatr powiał, drugim – zdecydowanie liczniejszym – nie. Jedni po kilka razy schodzili z belki startowej, inni czekać nie musieli. O rywalizacji można było powiedzieć wiele, poza tym, iż była sprawiedliwa. W tych arcyciężkich, nienormalnych warunkach Polacy ponownie spisali się świetnie. Obolały Stoch zajął czwarte miejsce, Maciej Kot i Piotr Żyła uplasowali się tuż za nim. Swe szanse na końcowy sukces, po bardzo słabym skoku, praktycznie przegrał za to Kraft. Szczęście dopisało za to Tandemu, który trafił na w miarę dobre warunki i świetnie je wykorzystał. Poleciał bardzo daleko, zdecydowanie wygrał i został nowym liderem, tak Turnieju Czterech Skoczni, jak i Pucharu Świata.

– Sam wiem najlepiej, ile poświęciłem, by znaleźć się w miejscu, w jakim obecnie się znajduję, i ile mnie to kosztowało. Wszystko to miało ogromne znaczenie, gdy rozstrzygał się mój start w zawodach – i postanowiłem, że spróbuję. Chciałem dać z siebie wszystko i zobaczyć, co z tego wyniknie. Na szczęście, mimo bólu, nie miałem specjalnego problemu z oddaniem samego skoku, włącznie z telemarkiem – przyznał po wszystkim Stoch.

TCS rozstrzygnie się w piątek w Bischofshofen. Wydaje się niemal przesądzone, iż o końcowe zwycięstwo powalczą Tande ze Stochem. Norweg jest liderem, ale tak naprawdę obaj panowie są w niemal tym samym miejscu, bo jego przewaga wynosi 1,7 punktu.

I jeszcze jedno, bardzo ważne. Tuż po zakończeniu dzisiejszego konkursu Stoch wraz z lekarzem udali się na prześwietlenie do szpitala, bo zachodziła obawa, iż może mieć jakieś złamanie. W takiej sytuacji jego dalszy start w turnieju byłby wykluczony. Na szczęście okazało się, że wszystko jest dobrze, poza potłuczeniami, i w piątek nasz reprezentant powalczy o kolejne trofeum do kolekcji.

Wyniki konkursu w Innsbrucku:

1. Daniel Andre Tande (Norwegia) 125,7 pkt (128,5 m),

2. Robert Johansson (Norwegia) 123,1 (133,0),

3. Jewgenij Klimow (Rosja) 119,1 (127,0),

4. Kamil Stoch 117,4 (120,5),

5. Andreas Stjernen (Norwegia) 117,1 (122,5),

6. Maciej Kot 117,0 (121,0),

7. Manuel Fettner (Austria) 116,7 (120,0) i Piotr Żyła 116,7 (121,0)

17. Dawid Kubacki 105,6 (115,0),

...

23. Jan Ziobro 100,7 (115,0).

 

Klasyfikacja TCS (po 3 z 4 konkursów):

1. Daniel Andre Tande 710,3 pkt,

2. Kamil Stoch 708,6,

3. Stefan Kraft (Austria) 693,7,

4. Piotr Żyła 686,7

7. Maciej Kot 665,5.

 

Klasyfikacja generalna PŚ:

1. Daniel Andre Tande 632 pkt,

2. Domen Prevc (Słowenia) 596,

3. Kamil Stoch 533,

4. Stefan Kraft 504,

5. Maciej Kot 383

12. Piotr Żyła 217.

 

 

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 4 stycznia 2017 (19:50)

NaszDziennik.pl