logo
logo

Zdjęcie: Francisco Diez/ Licencja: CC BY 2.0/ Wikipedia

Murray zagra z Djokoviciem, kolejny triumf Hingis

Piątek, 29 stycznia 2016 (20:12)

Nie było niespodzianki, choć długo się na nią zanosiło. Brytyjczyk Andy Murray awansował do finału Australian Open i o pierwszy w karierze triumf w tej imprezie powalczy z Serbem Novakiem Djokoviciem. 17. zwycięstwo wielkoszlemowe odniosła z kolei Szwajcarka Martina Hingis.

Rozstawiony z numerem drugim Murray pokonał dziś Milosa Raonica (nr 13.) 4:6, 7:5, 6:7 (4-7), 6:4, 6:2. Mecz od początku trzymał w napięciu, a niżej klasyfikowany Kanadyjczyk konsekwentnie realizował swoją taktykę. Atakował, starał się wywierać na rywalu presję i przyznać trzeba, że wychodziło mu to znakomicie. W całym spotkaniu zanotował aż 72 uderzenia wygrywające, przy 38 Murraya – a te liczby świadczyły doskonale o tym, jak dobrze był przygotowany do rywalizacji. Dużo częściej się jednak przy tym mylił – i to był jeden z tych elementów, które ostatecznie przesądziło o jego porażce.

Drugim okazało się zmęczenie. Mecz był długi, trwał cztery godziny i trzy minuty. Długi i wyczerpujący, bo tempo narzucone przez Raonica kosztowało go mnóstwo sił. W pewnym momencie nabawił się nawet urazu, musiał skorzystać z pomocy lekarskiej.  Walczył dalej, lecz w piątym, decydującym secie nie miał już wiele do powiedzenia. – Szczególnie w tie-braeku trzeciego seta Milos zagrał rewelacyjnie. Potem znalazłem jednak na niego sposób, no i trzeba przyznać, że trochę pomogły mi jego problemy – podkreślił Murray. W finale turnieju w Melbourne zagra już po raz piąty w karierze, ale jeszcze nigdy go nie wygrał. Czy teraz tę serię przerwie? Faworytem nie będzie, bo Djoković znajduje się w wybornej formie i prawdę rzekłszy, największą szansą Brytyjczyka byłby tylko gorszy dzień Serba. Tyle że ten na słabsze dni pozwala sobie bardzo rzadko.

Dodajmy jeszcze, że jutro w finale debla zagra brat Andy’ego, Jamie. W historii Wielkiego Szlema jeszcze nie było podobnego przypadku.

Dziś swój finał rozegrały już deblistki. Obyło się bez niespodzianki, najwyżej rozstawione Szwajcarka Martina Hingis i Sania Mirza z Indii pokonały występujące z „siódemką” Czeszki Andreę Hlavackovą i Lucie Hradecką 7:6 (7-1), 6:3. Hingis z Mirzą odniosły w ten sposób trzecie, kolejne zwycięstwo w Wielkim Szlemie, a dla Szwajcarki był to 17. w karierze (licząc także grą singlową) triumf w turnieju najwyższej kategorii.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 6 lipca 2016 (10:51)

NaszDziennik.pl