logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Janowicz poza setką rankingu

Poniedziałek, 4 kwietnia 2016 (21:16)

Jerzy Janowicz spadł na 104. miejsce w rankingu ATP World Tour, a to oznacza, że w czołowej setce światowego notowania nie ma ani jednego polskiego tenisisty. Na jak długo?

W 2016 roku Janowicz rozegrał jeden jedyny mecz – w styczniu w Australian Open, przegrany z Amerykaninem Johnem Isnerem. Gdy rozpoczynał zmagania w tym wielkoszlemowym turnieju,zajmował 56. pozycję w rankingu. Dziś spadł na 104. Ciągle boryka się z problemami zdrowotnymi, szuka sposobu na wyjście z kryzysu, lecz bezskutecznie. Wpadł w potężny dołek, tak sportowy, jak i psychiczny. Nie ma już raczej szans na to, by w sierpniu spełnić swe marzenie i pojechać do Rio na igrzyska olimpijskie. Musiałby nagle zacząć grać, wygrywać i zdecydowanie piąć się w górę rankingu. To praktycznie nierealne. Po raz ostatni poza setką notowania znajdował się w lipcu 2012 roku, gdy plasował się na 109. pozycji. Jesienią tego samego roku usłyszał o nim świat, a najlepsi tenisiści globu opowiadali, iż wkrótce może stać się jednym z ich najgroźniejszych przeciwników.

Na przełomie października i listopada 2012 roku stał się rewelacją turnieju WorldTour Masters 1000 w Paryżu. Zagrał w nim dzięki przejściu kwalifikacji, a potem eliminował jednego po drugim rywala z głośnym albo bardzo głośnym nazwiskiem. Nie sprostali mu Brytyjczyk Andy Murray, Chorwat Marin Cilić i Francuz Gilles Simon i dopiero w finale lepszy od Polaka okazał się Hiszpan David Ferrer. Wtedy wydawało się, że przed Janowiczem wspaniała przyszłość. Awansował na 26. miejsce w rankingu, a trzeba pamiętać, że sezon rozpoczynał, będąc w nim na 221.!

W 2013 roku było jeszcze lepiej. Janowicz grał i wygrywał, choć – co ciekawe – nie zapisał na swym koncie ani jednego wygranego turnieju (i tak jest do dziś). Największy sukces osiągnął w Wimbledonie, gdzie awansował aż do półfinału. Dzięki temu przesunął się na najwyższe w karierze 14. miejsce w światowym notowaniu i pozostał na nim przez kilka tygodni. Wszystko miał przed sobą i... do podobnych wyników już się nie zbliżył.

Nie było jednej przyczyny takiego stanu rzeczy. Z pewnością na drodze Janowiczowi stanęło kruche zdrowie i częste kontuzje, jakie łapał i przez które musiał wycofywać się z wielu turniejów. Choćby przed obecnym sezonem musiał przerywać przygotowania z powodu urazów kolana, kręgosłupa i stopy.

Janowicz miał też problemy z samym sobą. Z trzymaniem nerwów na wodzy. Z nadmiarem ekspresji, który nie pasował do sportu dżentelmenów, jakim jest tenis. Z odpornością psychiczną, z radzeniem sobie z presją, oczekiwaniami etc. Wiedział, iż inni wymagają od niego wiele, że na niego liczą. Nie zawsze potrafił ten ciężar udźwignąć.

Dziś Janowicz otrzymał kolejny potężny cios. Jego spadek w rankingu oznacza, że w czołowej setce notowania nie ma już żadnego polskiego tenisisty. Kamil Majchrzak plasuje się na 299. pozycji, a Michał Przysiężny na 368.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl