logo
logo

Zdjęcie: Christian Mesiano/ Licencja: CC BY-SA 2.0/ Flickr

Radwańska za burtą!

Wtorek, 31 maja 2016 (20:08)

Tego nikt się nie spodziewał. Agnieszka Radwańska przegrała z Bułgarką Cwetaną Pironkową 6:2, 3:6, 3:6 w 1/8 finału wielkoszlemowego French Open i pożegnała się z marzeniami o sukcesie w Paryżu.

Mecz Radwańskiej z zajmującą 102. miejsce w światowym rankingu Pironkovą rozpoczął się w niedzielę. Polka była murowaną faworytką i tego dnia udzielała rywalce prawdziwej lekcji tenisa. Dominowała, dyktowała warunki, przeważała. Była lepsza w każdym elemencie. Pierwszego seta wygrała do dwóch, w drugim prowadziła 3:0. Wydawało się, że lada chwila postawi kropkę nad i, ale wówczas zaczęło padać. Mocno i organizatorzy uznali, iż w takich warunkach grać się nie da. Mecz przerwali. Polka była bardzo zła, jednak nie miała wyjścia.

Pojedynek miał zostać dokończony w poniedziałek, jednak tego dnia nadal lało i na kortach im Rolanda Garrosa nie odbył się żaden mecz. Radwańska z Pironkową musiały zatem czekać do wtorku i dziś – także nie bez problemów – udało się ich starcie dokończyć. Ci, którzy je oglądali, przeżyli szok.

Agnieszka w niczym nie przypominała bowiem siebie z niedzieli. Nic jej nie wychodziło, popełniała proste błędy, co chwilę posyłała piłkę w siatkę lub poza linię. Bułgarka, prawie pogodzona z porażką, nagle zobaczyła, iż jeszcze nic nie jest stracone. W przeciwieństwie do Polki przystosowała się do trudnych warunków, namokniętej nawierzchni i dokonała niemożliwego. Wygrała dziesięć kolejnych gemów (!), czyli wygrała seta drugiego, a w trzecim objęła prowadzenie 4:0. Radwańska sprawiała wrażenie, jakby spadł na nią nokautujący cios i choć podjęła na moment walkę, nie była w stanie odwrócić losów spotkania. Sensacyjnie przegrała i pożegnała się z marzeniami o sukcesie w Paryżu. A mogła w tym turnieju zajść naprawdę daleko, bo niemal wszystko jej sprzyjało.

Po wszystkim Polka miała ogromne pretensje i żale do organizatorów i sędziów. – Jestem wściekła, że musiałyśmy grać w deszczu. To jest przecież Wielki Szlem, a nie jakiś mały, nieznaczący turniej. Dla mnie gra takimi piłkami, w takich warunkach, była niemożliwa. Stąd brały się moje pomyłki, stąd wzięła się porażka – podkreśliła nasza tenisistka.

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl