logo
logo

Zdjęcie: Tatiana/ Licencja: CC BY-SA 2.0/ Flickr

Janowicz nie dał rady

Wtorek, 30 sierpnia 2016 (12:19)

Jerzy Janowicz błyskawicznie, bo już w pierwszej rundzie pożegnał się z wielkoszlemowym US Open. Nie sposób jednak mówić o zawodzie, bo Polak poległ w pojedynku z liderem rankingu tenisistów.

Trzeba przyznać: Janowicz nie miał szczęścia w losowaniu. Już na dzień dobry trafił bowiem na Novaka Djokovicia, a więc przeszkodę najtrudniejszą z trudnych. Co prawda Serb w ostatnich miesiącach miewał problemy, zanotował kilka bardzo bolesnych porażek, m.in. na Wimbledonie i na igrzyskach w Rio de Janeiro, borykał się z kontuzjami, jednak Djoković to Djoković. Dominator, tenisowy geniusz. Łodzianin wyszedł jednak na kort bez kompleksów. Starał się walczyć jak równy z równym, w początkowym okresie pierwszego seta zaskakiwał nawet Djokovicia nieszablonowymi akcjami, pomysłowymi skrótami. Serb do tego nie prezentował jakiejś nadzwyczajnej formy. Przy stanie 2:2 sprezentował naszemu reprezentantowi gema przy własnym serwisie, ale na więcej mu nie pozwolił.

Drugi set okazał się najlepszy w wykonaniu Janowicza. Owszem, popełniał w nim błędy, lecz walczył, dobrze serwował, potrafił raz na jakiś czas Novaka zaskoczyć. W końcówce Djoković kilka razy się pomylił, co tym razem Polak wykorzystał. Seta wygrał.

I to by było na tyle, przynajmniej jeśli chodzi o dobre wiadomości. Kolejne dwie partie należały już zdecydowanie do lidera rankingu. Janowicz zaczął się mylić, zaczął się mocno denerwować, głośno ze sobą rozmawiać, a jak tak się dzieje – to znaczy, że dzieje się źle. Ostatecznie Polak przegrał 3:6, 7:5, 2:6, 1:6 po 2 godzinach i 37 minutach gry. W całym spotkaniu Janowicz zanotował 5 asów, przy 12 rywala, miał aż 59 niewymuszonych błędów, przy 18 Serba. To liczby wymowne.

Oczywiście trudno mieć do Janowicza jakieś pretensje. Nawet w najwyższej formie mógłby Djokovicia tylko mocniej postraszyć, a w najwyższej nie jest. Od wielu miesięcy walczy raczej z urazami, w tym roku nie wygrał żadnego meczu, spadł na 247. miejsce w światowym rankingu.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl