logo
logo

Zdjęcie: Jason Reed/ Reuters

Radwańska w 2. rundzie

Wtorek, 17 stycznia 2017 (20:08)

Nie było sensacji w meczu Agnieszki Radwańskiej. Polska tenisistka awansowała do drugiej rundy wielkoszlemowego Australian Open.

Rywalką krakowianki była dziś Bułgarka Cwetana Pironkowa. Organizatorzy wyznaczyli ich pojedynek jako ostatni na korcie centralnym, a tak czynią tylko ze spotkaniami, od których oczekują ponadprzeciętnych emocji. Tych się spodziewali choćby mając w pamięci spotkanie z ubiegłorocznego French Open. Polka prowadziła w nim 6:2 i 3:0, gdy zostało przerwane z powodu opadów deszczu – i to na dwa dni. Po powrocie na kort doszło do rzeczy niewyobrażalnej, bo w trudnych warunkach i namokniętej nawierzchni zupełnie się pogubiła i przegrała mecz, który wydawał się wygrany. Bilans dotychczasowych potyczek obu tenisistek był jednak zdecydowanie korzystniejszy dla Radwańskiej, uważanej za faworytkę dzisiejszego.

Pierwszy set zakładanych emocji nie przyniósł niemal w ogóle. Wszystko dlatego, że Agnieszka zagrała w nim na swoim poziomie. Znakomicie. Przeważała od początku, szybko narzucając rywalce własne warunki. Ta nie umiała odpowiedzieć na ataki Polki, stąd po niespełna pół godzinie partia została zakończona. Zdawało się, że tak samo będzie w kolejnej, ale nie. Nie, bo Pironkowa wyciągnęła wnioski i to ona zaczęła grać swoje. Radwańska, nieco chyba zaskoczona, lekko się pogubiła, zaczęła popełniać błędy, co od razu przełożyło się na wynik, niekorzystny. Seta przegrała, o wszystkim musiał zadecydować trzeci. Na szczęście Polka zagrała go, ponownie, doskonale. Błyskawicznie wygrała cztery gemy, zdobywając w ten sposób przewagę, której zaprzepaścić już nie mogła. Ostatecznie, po godzinie i 44 minutach, zwyciężyła 6:1, 4:6, 6:1, stawiając kropkę nad i już przy pierwszej piłce meczowej.

Niemal wszystkie statystyki z tego spotkania przemawiały na korzyść Radwańskiej, która nie tylko popełniła mniej błędów od rywalki (21 przy 32), ale i – to rzadkość – miała więcej uderzeń wygrywających (28 przy 22). Zanotowała tylko nieco mniej asów serwisowych, ale one nie miały specjalnego wpływu na wynik.

W drugiej rundzie krakowianka zmierzy się z Chorwatką Mirjaną Lucic-Baroni, która pokonała dziś Chinkę Wang Qiang 4:6, 6:3, 6:4.

Niestety, Radwańska będzie jedyną Polką w tej fazie turnieju. Magda Linette nie wykorzystała bowiem okazji na drugi w karierze awans do drugiej rundy imprezy Wielkiego Szlema, przegrywając z niżej od siebie notowaną Mandy Minellą z Luksemburga 5:7, 4:6. Zagrała w tym meczu źle, przede wszystkim w sferze mentalnej, wychodząc na kort za bardzo zestresowana i spięta. Gdy się rozluźniała, potrafiła pokazywać niezły tenis, ale takich momentów było zbyt mało, by mogła myśleć o zwycięstwie.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl