logo
logo

Zdjęcie: Christopher Johnson/ Licencja: CC BY-SA 2.0/ Wikipedia

Szok! Już bez Radwańskiej

Czwartek, 19 stycznia 2017 (18:48)

Trudno w to uwierzyć, ale Agnieszka Radwańska już w drugiej rundzie pożegnała się z wielkoszlemowym Australian Open.

Polka przyjechała do Melbourne po udanym początku sezonu. Co prawda ani w Shenzen, ani w Sydney nie wygrała turnieju, ale pokazała tenis pozwalający jej z optymizmem oczekiwać występu w pierwszej w sezonie imprezie Wielkiego Szlema. Dużym. Sama też opowiadała, że jest w formie, czuje się mocna, głodna kolejnych sukcesów. Niestety, nie pierwszy raz, gdy stała przed szansą odniesienia czegoś wielkiego (a wiadomo, o czym marzy), totalnie rozczarowała.

Dziś zmierzyła się z Mirjaną Lucic-Baroni. Chorwatka ma 34 lata, za sobą przerwę od sportu, z przyczyn rodzinnych i zdrowotnych. W Melbourne tylko… raz przeszła wcześniej pierwszą rundę, a było to dawno temu, bo w 1998 roku. Do rywalizacji wróciła przed 10 laty, jednak już bez sukcesów. Radwańska była murowaną faworytką czwartkowego starcia, wielu spodziewało się, że kropkę nad i może postawić bardzo szybko. Tymczasem stało się coś niewyobrażalnego. Od początku meczu to Lucic-Baroni dominowała, cały czas wywierając na Polce presję. Nasza tenisistka, być może zaszokowana takim obrotem sprawy, zupełnie nie potrafiła się odnaleźć. Popełniała błędy, ale największym jej problemem był fatalny serwis, pozwalający rywalce rozwijać skrzydła. Chorwatka zdobywała kolejne gemy, przy rosnącej frustracji krakowianki, która starała się, ale bez żadnego efektu.

Na początku drugiego seta Radwańska objęła prowadzenie 2:0. Wydawało się, że wszystko wraca na właściwe tory, ale nagle całkowicie się zacięła. Do końca spotkania nie zdobyła już ani jednego gema, Chorwatka sześć z rzędu, dzięki czemu doszło do supersensacji. Polka przegrała 3:6, 2:6, żegnając się z Melbourne szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. Po fatalnej grze, pojedynku oddanym na własne życzenie. W cały spotkaniu Radwańska zanotowała zaledwie osiem wygrywających uderzeń, i nie miało nawet znaczenia, że popełniła tyle samo, czyli niewiele, niewymuszonych błędów.

Był to trzeci mecz obu tenisistek. Wcześniejsze zakończyły się zwycięstwami Polki. Co ciekawe, nietypowymi, bo za każdym razem Chorwatka kreczowała na początku drugiego seta. Dzisiejsza porażka będzie miała dla Radwańskiej konsekwencje w postaci spadku w światowym rankingu, wszak w Melbourne broniła punktów za ubiegłoroczny półfinał.

Piotr Skrobisz

Aktualizacja 16 września 2017 (14:28)

NaszDziennik.pl