logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: CAROLINE BLUMBERG / PAP/EPA

Już bez Janowicza

Niedziela, 28 maja 2017 (19:56)

Jerzy Janowicz błyskawicznie, już w pierwszej rundzie, pożegnał się z wielkoszlemowym French Open. Polski tenisista przegrał z Japończykiem Taro Danielem 4:6, 4:6, 4:6.

Janowicz przed rozgrywanym na kortach im. Rolanda Garrosa turniejem zajmował 164. miejsce w światowym rankingu. Daniel był w nim 102. Sam ten fakt powodował, że to w Azjacie upatrywano faworyta, choć z drugiej strony nazwisko Janowicza wciąż robiło większe wrażenie na kibicach, pamiętających doskonale opinie, jakimi cieszył się nie tak wcale dawno. Spodziewano się zatem raczej wyrównanego boju, w którym trudno było cokolwiek przewidzieć. Na korzyść Japończyka przemawiało jeszcze zdrowie, Polak od dłuższego czasu boryka się z różnymi problemami, narzekał choćby w ostatnich tygodniach. Tak czy inaczej, dla Janowicza dzisiejszy mecz był szansą na przypomnienie się, podbudowanie, umocnienie pewności siebie. Niestety – niewykorzystaną.

Każdy z trzech setów niedzielnego starcia miał podobny przebieg. W każdym obaj tenisiści nieźle serwowali, w każdym o wyniku decydowało jedno przełamanie więcej na korzyść Daniela. W pierwszej partii miało ono miejsce w trzecim gemie, podobnie zresztą jak w drugim. Tyle że w drugiej odsłonie Polak jeszcze mocniej powalczył, za moment zrewanżował się skutecznie rywalowi, doprowadził nawet do remisu 3:3, tyle że Japończyk chwilę później znów łodzianina przełamał, objął prowadzenie 4:3 i dowiózł je do końca. W trzecim secie decydujący moment miał miejsce w gemie siódmym, niestety znów na korzyść tenisisty z Azji.

Janowicz dziś się starał, walczył, nie można mu było odmówić ambicji, jednak zabrakło mu argumentów. Poza tym zdecydowanie za często się mylił, zapisał na swym koncie o wiele więcej niewymuszonych błędów niż rywal, które potem bezpośrednio przełożyły się na wynik. Dodajmy jeszcze, że Daniel do French Open dostał się z kwalifikacji. Polak od razu dostał się do turnieju głównego, korzystając z zamrożonego rankingu po wielomiesięcznych problemach ze zdrowiem. Japończyk wcześniej tylko raz przeszedł pierwszą rundę turnieju wielkoszlemowego i to z powodu kreczu przeciwnika.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl