logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: YOAN VALAT/ PAP/EPA

Optymizm u Radwańskiej

Środa, 31 maja 2017 (20:59)

Jest dobrze, najważniejsze, że czuję się zdrowa – powiedziała Agnieszka Radwańska po awansie do drugiej rundy wielkoszlemowego French Open. Zmierzy się w niej z Belgijką Alison Van Uytvanck.

Za najlepszą polską tenisistką trudne tygodnie. Z powodu problemów zdrowotnych musiała zafundować sobie miesięczną przerwę (ostatni mecz rozegrała w Stuttgarcie pod koniec kwietnia, przegrywając z Rosjanką Jekateriną Makarową w pierwszej rundzie), w czasie której opuściła kilka turniejów i nie miała stuprocentowej gwarancji, czy zdoła wrócić na zmagania rozgrywane na kortach im. Rolanda Garrosa.

– To faktycznie był ciężki okres. Od 10 lat nie opuściłam żadnej imprezy Wielkiego Szlema i zależało mi, by tej serii nie przerywać – przyznała krakowianka, która w Paryżu notuje 44. z rzędu turniej najwyższej kategorii. Taka statystyka to w tenisowym świecie rzadkość.

Na szczęście obawy co do formy i zdrowia Agnieszki szybko zostały rozwiane. W pierwszej rundzie zmagań w stolicy Francji pokonała reprezentantkę gospodarzy Fionę Ferro 6:1, 6:1. Niezależnie od klasy rywalki, ustępującej naszej tenisistce o klasę, widać było, że gra sprawia Radwańskiej radość, że na korcie czuje się bardzo pewnie, swobodnie, a po kontuzji nie ma już śladu.

– Okazało się, że przerwa dużo mi dała, szczególnie że rywalizacja na tej nawierzchni kosztuje mnie o wiele więcej sił niż na każdej innej. Dawniej obawiałam się, że po jedynym dniu bez tenisa mogę mieć problemy, nie rozważałabym nawet miesięcznej przerwy, a teraz dostrzegam same jej pozytywy. Nie ma bowiem niczego gorszego i bardziej frustrującego niż wychodzenie na kort w sytuacji, gdy coś boli – pokreśliła.

W drugiej rundzie Polka zmierzy się z Van Uytvanc, zajmującą 113. miejsce w światowym rankingu. W dwóch dotychczasowych spotkaniach z tą rywalką nie straciła nawet seta, będzie zdecydowaną faworytkę kolejnego, choć oczywiście Belgijki nie lekceważy.

– Jeśli zagram tak jak w pierwszym spotkaniu, to powinno być dobrze – powiedziała nasza tenisistka, w osobie której niektórzy widzą kandydatkę do triumfu w całym turnieju, szczególnie że pożegnało się z nim już kilka znaczących zawodniczek.

– Spokojnie, poziom jest bardzo wyrównany, wiele dziewczyn z teoretycznie niższymi rankingami potrafią wygrywać z najlepszymi. Ja nie wybiegam za daleko w przyszłość, skupiając się tylko na najbliższym pojedynku – przyznała Radwańska, dodając, że dla niej planem minimum na paryski turniej jest drugi tydzień. – Nie lubię odpadać w pierwszym – podkreśliła ze śmiechem.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl