logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: CHRISTOPHE PETIT TESSON/ PAP/EPA

Linette postraszyła faworytkę

Niedziela, 4 czerwca 2017 (19:00)

Magda Linette pożegnała się dziś z wielkoszlemowym French Open, ale po pojedynku z Ukrainką Jeliną Switoliną mogła chodzić z podniesioną głową. Zupełnie inaczej niż Agnieszka Radwańska dzień wcześniej.

Obie polskie tenisistki przegrały w trzeciej rundzie zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa. Radwańska w sobotę, w starciu z Alize Cornet. Fatalny był to jej występ i to nie chodziło jedynie o wynik, ale postawę. Podejście, zaangażowanie, którego nie było, pasję, którą najwyraźniej zostawiła w domu i niemal całkowity brak walki. Takiego meczu Agnieszki w Wielkim Szlemie chyba jeszcze nie widzieliśmy, meczu przegranego jeszcze przed wyjściem na kort…

Linette dziś musiała zmierzyć się z przeszkodą dużo trudniejszą od Radwańskiej. Switolina to bowiem najlepsza tenisistka obecnego sezonu, mająca na koncie cztery wygrane turnieje: w Tajpej, Dubaju, Stambule i Rzymie. W ostatnich tygodniach prezentowała taką formę, że niektórzy o poznaniankę po prostu się bali.

Ale ona nie „pękła”. Nie przestraszyła się faworytki, choć ta od początku robiła wszystko, by narzucić swoje warunki. O losach pierwszego seta zadecydowało jedno jedyne przełamanie serwisu Polki w trzecim gemie. Zdobytą w ten sposób przewagę Ukrainka utrzymała do końca, choć Linette dzielnie walczyła. Grała agresywnie, nie obawiając się ryzykownych akcji.

Drugi set wyglądał podobnie. Obie zawodniczki walczyły i praktycznie nie było widać, która z nich plasuje się na szóstym miejscu w światowym rankingu, a która jest w nim 94. Przy stanie 2:1 Linette miała ogromną szansę na przełamanie rywalki, prowadziła bowiem 40:15 w gemie. Niestety, jej nie wykorzystała. Do wyniku 5:5 każdy scenariusz był możliwy, wtedy jednak Polce zabrakło nieco doświadczenia i opanowania. Przy własnym serwisie zanotowała kilka błędów, dała się przełamać, a po chwili Switolina postawiła kropkę nad „i”, wygrywając cały mecz 6:4, 7:5. Trwał on godzinę i 28 minut, a jego statystyki potwierdzają wyrównany przebieg: 18 uderzeń wygrywających i 17 niewymuszonych błędów po stronie Polki i – odpowiednio – 22 i 25 Ukrainki.

– To był ciężki mecz, niewiele zabrakło, by doszło do trzeciego seta – przyznała Switolina. Linette osiągnęła w Paryżu życiowy sukces, wszak nigdy wcześniej w Wielkim Szlemie nie dotarła do trzeciej rundy.

 

 

 

 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl