logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Radwańska w 3. rundzie

Czwartek, 6 lipca 2017 (20:49)

Agnieszka Radwańska wygrała z Amerykanką Christiną McHale 5:7, 7:6 (9-7), 6:3 i awansowała do trzeciej rundy wielkoszlemowego turnieju rozgrywanego na trawiastych kortach w Wimbledonie.

Radwańska była faworytką dzisiejszego starcia. Patrząc z perspektywy rankingu i dotychczasowych starć z McHale – w świecie jest dziesiąta, Amerykanka 60., z pięciu wcześniejszych spotkań z tą rywalką wygrała dokładnie pięć, czyli wszystkie, i to w dwóch setach. Tyle że forma Polki nadal stanowiła pewną niewiadomą, także dla niej samej. Już w meczu otwarcia, z Serbką Jeleną Janković, było widać, że problemy zdrowotne, przerwy w grze, zostawiły w Agnieszce pewien ślad. Niepokojący. – Wracam do swej najlepszej dyspozycji, ale przede mną długa droga – tłumaczyła. Wszyscy jednak liczyliśmy na pomyślny przebieg dzisiejszego starcia, choć Amerykanki nikt nie lekceważył.

Czwartkowy pojedynek od początku miał wyrównany przebieg. Do stanu 5:5 w pierwszym secie obie tenisistki utrzymywały swój serwis. Niestety, w 11. gemie kilka pomyłek zanotowała Radwańska, z czego rywalka skrzętnie skorzystała, przełamując naszą reprezentantkę. W kolejnym gemie Amerykanka wykorzystała otwierającą się przed nią szansę i partię zapisała na swoje konto.

W drugim secie niewiele się zmieniło. Na korcie trwała niesamowita walka o każdego gema, o każdy punkt. Żadna z zawodniczek nie była w stanie uzyskać większej przewagi, na tablicy wyników najczęściej pojawiał się remis bądź minimalne prowadzenie którejś z nich. O losach partii musiał zadecydować tie-break, w którym Polka pokazała charakter i odporność na stres. W pewnym momencie przegrywała bowiem 2:5 i dwie piłki dzieliły ją od pożegnania z turniejem. Potem Amerykanka miała dwie piłki meczowe, jednak za każdym razem krakowianka się wybroniła, tak deprymując tym przeciwniczkę, że po chwili sama stanęła przed szansą wygrania seta i uczyniła to.

O losach tego dramatycznego pojedynku miała zatem rozstrzygnąć partia trzecia. McHale rozpoczęła ją od wygranego gema, ale trzy kolejne padły łupem Polki. I choć Amerykanka się nie poddała, choć walczyła dzielnie, w końcowych fragmentach górę wzięły większe doświadczenie i większe umiejętności Polki, która wygrała seta, wygrała mecz i awansowała do trzeciej rundy swego ulubionego turnieju wielkoszlemowego.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl