logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: GERRY PENNY / PAP/EPA

Kubot zagra w finale

Czwartek, 13 lipca 2017 (20:26)

Wielki sukces Łukasza Kubota! Polski tenisista w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo awansował dziś do finału wielkoszlemowego Wimbledonu.

Kubot z Melo w tym sezonie na trawiastej nawierzchni spisują się rewelacyjnie – i do tej pory nie przegrali na niej meczu. Zapisali na swym koncie triumfy w dwóch turniejach, w 's-Hertogenbosch i Halle, a wcześniej okazali się najlepsi w dwóch prestiżowych imprezach z cyklu ATP Masters 1000 w Miami i Madrycie. Do Londynu przyjechali w roli jednych z faworytów, ale oczywiście wiedzieli, że przed nimi niezwykle trudne zadanie.

W drodze do dzisiejszego półfinału stoczyli dwa niezwykle wyczerpujące, pięciosetowe maratony. Kubot nie ukrywał, że każdy z nich kosztował go wiele i to zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Zmęczony, zrezygnował nawet z występu w mikście, tłumacząc tę trudną decyzję koniecznością dbania o zdrowie. Dziś naprzeciw Polaka i Melo stanęli najwyżej rozstawieni Fin Henri Kontinen i Australijczyk John Peers, triumfatorzy tegorocznego Australian Open. Szanse zdawały się idealnie wyrównane, wszyscy spodziewali się zaciętego pojedynku, i taki też był.

Od początku do końca na korcie trwał prawdziwy bój. Nikt nie odpuszczał, każdy dawał z siebie dosłownie wszystko. Polak z Brazylijczykiem lepiej rozpoczęli, pierwszego seta wygrali dość pewnie, a w drugim mieli nawet szanse, by uciec na 2:0. W tie-breaku prowadzili bowiem 4:2, jednak od tego momentu rywale wspięli się na wyżyny i doprowadzili do wyrównania. Trzecia partia była popisem Kubota i Melo, w czwartej znów rozgorzała bitwa, w której o wszystkim zadecydowały niuanse. Tym razem na korzyść pary fińsko-australijskiej.

Jeśli ktoś nie miał dość emocji, to piąty, decydujący set dostarczył ich tyle, co cztery wcześniejsze. Pomimo zmęczenia cała czwórka pokazała w nim tenis na porywającym poziomie, a w poszczególnych gemach nie brakowało akcji, po których ręce same składały się do oklasków. Wreszcie, w 16 gemie, przy stanie 8:7 dla Kubota i Melo, Brazylijczyk pięknie skończył długą akcję, po czym klęknął i pocałował kort, Polak zaczął tańczyć, a to mogło oznaczać jedno – zwycięstwo i wielkoszlemowy finał dla pary Kubot – Melo! Ostateczny wynik: 6:3, 6:7 (4-7), 6:2, 4:6, 9:7, po trzech godzinach i 32 minutach walki. 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl