logo
logo
zdjęcie

Dr Tomasz M. Korczyński

Islamiści zdobywają posłuch u młodych

Wtorek, 28 października 2014 (16:43)

Nie ma jak proislamska propaganda „Wyborczej”. Jeśli chcemy usłyszeć coś niecoś o strasznej prawicy, o nietolerancyjnym katolicyzmie i o uciemiężonych islamistach w Europie, to tylko na jej łamach.

W Niemczech od kilku dni trwają walki uliczne. Trudno zrozumieć, co się dzieje w Kolonii, gdyż mainstream odcina kolejne wydarzenia od ich konkretnego kontekstu społeczno-kulturowego. Czy faktycznie zjawisko antyislamskiego niezadowolenia i frustracji Niemców wzięło się znikąd i nie ma swoich realnych przyczyn? Nie popieram chuligańskich i przemocowych wybryków, ale impuls wyszedł ze strony islamistów, którzy w Niemczech (i nie tylko) są w ofensywie.

Według danych z raportu przygotowanego przez Hansa-Georga Maaßena, prezydenta Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji, liczba radykalnych islamistów (salafitów) w Niemczech drastycznie wzrosła. Są powody do obaw. Ich liczba wynosi już teraz 7 tys. Warto dodać, że przed kilkoma laty było ich 2,8 tys. Salafici werbują młodych ludzi podczas akcji rozdawania Koranu w przestrzeni publicznej, w czasie kazań ulicznych, ale także za pośrednictwem Twittera i Facebooka.

Bycie salafitą traktowane jest jako awangarda i jest coraz modniejsze wśród młodzieży. Zdezorientowani młodzi ludzie, pozostawieni sami sobie, żyjący bez celu, są częstymi ofiarami radykalnej propagandy islamskiej i ulegają presji pokusy zysków, sławy i łatwego nieba. Z nic nieznaczącego człowieka stają się kimś wyjątkowym, godnym szacunku, silnym, budzącym postrach, mającym szansę u zafascynowanych nimi dziewczyn.

Mowa głównie o ludziach w przedziale wiekowym od 18 do 30 lat. Charakteryzują ich cztery cechy: są mężczyznami, muzułmanami, imigrantami, i będąc w okresie dojrzewania, przeżywają frustracje i niepowodzenia w szkole i w swojej grupie odniesienia.

Według Maaßena, jego biuro odnotowało 450 osób z Niemiec, które pojechały na wojnę do Syrii. Od siedmiu do dziesięciu z nich dokonało ataków samobójczych. Co ciekawe, do dżihadystów dołączają także młode kobiety z RFN. Bodźcem głównym jest „romantyczny” obraz miłości (ewentualnie małżeństwa) z zamaskowanym i silnym wojownikiem, nawet jeśli zostanie się drugą czy trzecią żoną. Według Maaßena, z Syrii do Niemiec wróciło już blisko 150 islamistów.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przy współpracy z Federalnym Urzędem Ochrony Konstytucji oraz Federalnym Biurem Kryminalnym z siedzibą w Wiesbaden przygotowało studium analizujące biografie 378 islamistów, którzy wyruszyli na dżihad do Syrii.

89 proc. z nich to mężczyźni, dwie trzecie w kategorii wiekowej od 15 do 30 lat. 61 proc. z nich urodziło się w RFN. Prawie co piąty wyjeżdżający został zwerbowany za sprawą akcji rozdawania Koranu. Radykalizacja poglądów badanych następuje ponadto za pośrednictwem kręgu przyjacielskiego, radykałów aktywnych we wspólnotach tworzonych wokół meczetów oraz propagandy napotkanej w internecie.

Do słów prezydenta Hansa-Georga Maaßena dodałbym jeszcze jedno, także na przekór tezom „Wyborczej”, że ważnymi determinantami w nabywaniu radykalnego światopoglądu przez islamistów są procesy sekularyzacji, konsumpcjonizmu, a także zanik wartości chrześcijańskich w całym świecie zachodnim, także w ateistycznej Republice Federalnej Niemiec. Ponadto, brak stałych wzorców, atomizacja społeczeństwa, rozpad rodzin, brak związków z narodem oraz historią stają się zasadniczymi przyczynami, dlaczego radykalny islam znajduje posłuch wśród zafascynowanych nim młodych Niemców.

Dr Tomasz M. Korczyński

Aktualizacja: Poniedziałek, 24 listopada 2014 (09:50)

NaszDziennik.pl