logo
logo

Zdjęcie: Evgeny Feldman/CC BY-SA 3.0/ Wikipedia

Wielka polityka i apel o modlitwę

Środa, 26 lutego 2014 (17:57)

Aktualizacja: Wtorek, 18 marca 2014 (11:59)

Spektakl na ukraińskiej scenie politycznej nabiera coraz większej dramaturgii. Obalony prezydent Janukowycz ukrywa się gdzieś na wschodniej Ukrainie albo w Rosji. Z kolei ukraiński parlament przegłosował postawienie go przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze. Prezydent Putin wietrzy swoją szansę na Krymie, skompromitowani politycy próbują przejść do ofensywy, a ulica chce wymierzenia sprawiedliwości oprawcom reżimu.

Wprawdzie powrót Janukowycza na czele konwoju czołgów z Moskwy raczej nie jest możliwy (ukrywający się sam dobrze wie, że może zostać skutecznie usunięty przez swoich zleceniodawców, oburzonych jego nieefektywnością w opanowaniu sytuacji w kraju), niemniej interwencja militarna na Krymie, jego anszlus przez Rosję już tak.

Prezydent Putin wyczeka cierpliwie, aż zbierze się wystarczająco dużo błędów, jakie poczyni ukraińska opozycja, a jest ich już kilka, zaczynając od proceduralnych, jak odwołanie prezydenta (czyni to Trybunał Konstytucyjny oraz Sąd Najwyższy, a nie parlament) czy upaństwowienie majątku Janukowycza, aby przystąpić do odwetu, przy pełnej bierności Unii Europejskiej, w tym nieskutecznego rządu polskiego. Tani populizm i jawny odwet na reżimie Janukowycza, jakkolwiek podobający się ulicy, wychodzi poza standardy demokracji i zostanie bezwzględnie wykorzystany przez Moskwę.

Powrót z Rosji szefa charkowskiej administracji obwodowej Mychajły Dobkina i burmistrza Charkowa Hennadija Kernesa oraz buńczuczna zapowiedź tego pierwszego, że chce startować w wyborach prezydenckich, jest nie tylko jawną bezczelnością, ale wywołała ona obawy, że powracający ludzie Putina mają misję specjalną do wykonania. Nie można zapominać, że dla trzech wschodnich obwodów (województw) Ukrainy: charkowskiego, łużańskiego oraz donieckiego, gdzie oligarchowie, tacy jak Firtasz czy Achmetow podtrzymywali reżim Janukowycza (posiadali opłacanych przez siebie parlamentarzystów, którzy pilnowali ich interesów), od dłuższego czasu był pisany scenariusz autonomiczny, modelowany na Abchazji i Osetii Południowej. Dziś obywateli Ukrainy paraliżuje myśl, że ich wróg numer jeden, Putin, będzie dążyć do oderwania Krymu od ich ojczyzny.

Co do skompromitowanych polityków, jak Julia Tymoszenko, podczas wystąpienia na Majdanie zebrani nie uwierzyli w spektakl byłej premier, który odegrała z wykorzystaniem eksponatu w postaci wózka inwalidzkiego. Za często mówiła o sobie, o swojej wiodącej roli, zapowiedziała, że chce zostać nowym prezydentem Ukrainy, co nie wzbudziło euforii.

W każdym razie aktualna sytuacja jest świętem dla walczących o wolność Ukraińców i nie chcą oni zastępować jednej oligarchii drugą, tym bardziej że nie tylko Partia Regionów była finansowana przez oligarchów. Skorumpowana i działająca na polecenie Moskwy mafia Janukowycza w świadomości narodu to przeszłość. Przeszłość okupiona krwią co najmniej 88 bohaterów, głównie młodych ludzi (w wieku od 17 do 30 lat), choć zapewne było ich więcej, nie wspominając o tysiącach rannych (kijowska katedra pw. św. Aleksandra służyła za salę operacyjną).

Pojawiło się zbyt wiele nowych, aktywnych i demokratycznie myślących działaczy w polityce, aby móc się teraz cofnąć do przeszłości, nawet jeśli ta przeszłość na Zachodzie kojarzy się dobrze, bo z „pomarańczową rewolucją.

Jak zauważa jednak Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, podczas gdy przez Ukrainę przechodzi fala epokowych przemian, tamtejsi biskupi katoliccy wystosowali gorący apel o modlitwę.

Arcybiskup Mieczysław Mokrzycki, przewodniczący Ukraińskiej Konferencji Biskupów Katolickich Obrządku Łacińskiego, podkreślił ”wielką solidarność„ ludzi na całym świecie okazywaną w modlitwie i praktycznej pomocy.

Arcybiskup udzielił wywiadu PKWP w czasie dramatycznych zmian na Ukrainie, których kulminacją stała się ucieczka prezydenta Wiktora Janukowycza i wydanie przez parlament nakazu jego aresztowania.

Arcybiskup Lwowa powiedział: ”Doświadczamy wielkiej solidarności wiernych nie tylko z krajów ościennych, ale z całego świata. Tak wielu wspiera nas modlitwą. Pamiętają o nas i udzielają pomocy humanitarnej. Te gesty solidarności są dla nas bardzo ważne i cenne„.

Stwierdził, że trwający w minionych tygodniach zamęt wywołał zmiany w ukraińskim krajobrazie politycznym i społecznym. ”U ludzi rozwinęło się obywatelskie poczucie odpowiedzialności za kraj i głębsza świadomość obowiązków obywatelskich. Na Majdanie panował nastrój solidarności bez względu na wyznanie, obrządek i narodowość. Wszyscy stanowili jedno. Wszyscy byli zjednoczeni„.

Sekretarz ks. abp. Mokrzyckiego, ks. Andrzej Legowicz powiedział PKWP: ”Potrzeba będzie wielu miesięcy, a nawet lat, żeby Ukraina się ustabilizowała i rozpoczęła nowe życie. Kraj jest wciąż podzielony i leczenie ran zajmie wiele miesięcy„.

Od wielu lat Ukraina jest ważnym krajem dla PKWP, która udziela tamtejszemu Kościołowi wydatnego wsparcia. Ciągła pomoc dobroczynna pomogła odrodzić się Kościołowi – zwłaszcza Ukraińskiemu Kościołowi Greckokatolickiemu – który przez 70 lat sowieckiego reżimu komunistycznego był dotkliwie prześladowany. Istotnym elementem tej pomocy jest wsparcie dla blisko tysiąca seminarzystów oraz dla katechetów.

Dr Tomasz M. Korczyński

NaszDziennik.pl