logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Arcybiskup lwowski potępił profanację polskich pomników

Środa, 15 marca 2017 (18:31)

Arcybiskup lwowski Mieczysław Mokrzycki potępił profanację pomników pomordowanych Polaków we Lwowie, Podkamieniu i po raz drugi w Hucie Pieniackiej. Zostały one zdewastowane przez nieznanych sprawców w dniach 11-12 marca br.

W ostatnim czasie zauważamy, że na Ukrainie dochodzi do niszczenia grobowców, pomników, krzyży, które upamiętniają osoby, wydarzenia, a przede wszystkim pamięć o tych ludziach, którzy przyczynili się do rozwoju Kościoła, do krzewienia kultury czy pokoju – powiedział KAI ks. abp Mokrzycki.

Arcybiskup lwowski przypomniał, że „każdy krzyż, każdy grób jest wyrazem pamięci o tych osobach, a także wdzięczności i szacunku wobec człowieka i jego doczesnych szczątków”.

Pomniki zostały pomazane czerwoną farbą z napisami: „Śmierć Lachom”, „Precz z Ukrainy”. Władze ukraińskie określają profanację pomników jako rosyjską prowokację. Policja prowadzi śledztwo. 

– Przykro nam, że dokonano także profanacji pomnika upamiętniającego profesorów lwowskich – zaznaczył hierarcha. Podkreślił, że byli to ludzie, którzy przyczynili się do wychowania wielu szlachetnych obywateli i ludzi.

– Oddali oni życie za dobra kultury i oświaty. Pomniki te są także symbolem tego, aby nigdy takie tragedie i zbrodnie się nie powtórzyły. Uwrażliwiają nas na miłość do minionych pokoleń, naszych przodków, a także aby szanować każdego człowieka niezależnie od kultury, narodowości czy pozycji społecznej. Dlatego modlimy się w intencji tych wszystkich, którym odebrano szacunek, cześć również po śmierci, a także za tych wszystkich, którzy dokonali tego czynu. Niech doświadczą Bożej łaski, by się opamiętali i uświadomili sobie, że takie czyny nie służą dobru, nie budują przyszłości kraju, jego wolności, niezależności i pamięci – powiedział ks. abp Mokrzycki.

Po wejściu do Lwowa 30 czerwca 1941 r. Niemcy natychmiast rozpoczęli aresztowania konkretnych osób i grup ludzi według sporządzanych wcześniej list, począwszy od profesorów, księży i studentów. W nocy z 3 na 4 lipca aresztowano lwowskich profesorów, często wraz z ich najbliższymi i znajdującymi się u nich gośćmi. Zatrzymano w sumie 40 osób. Ok. godz. 4.00 nad ranem rozstrzelano wszystkich na Wzgórzach Wuleckich. Zginęli m.in.: profesorowie Roman Piłat, Tadeusz Ostrowski i jego żona, Antoni Cieszyński, Roman Longchamps de Bérier i jego trzej synowie, Adam Sołowiej i jego wnuk. Według ustaleń historyków ukraińskich, aresztowany wówczas były premier prof. Kazimierz Bartel zginął nie na Wzgórzach Wuleckich, ale później, 26 lipca, we lwowskim więzieniu przy ul. Łąckiego.

Metropolita lwowski ze smutkiem powiedział, że kolejne dwa pomniki ku czci ofiar zagłady Polaków sprofanowano na terenie parafii Brody tuż po jego wizytacji. 

Ks. Wiktor Antoniuk, który dojeżdża z Brodów do kaplicy na cmentarzu w Podkamieniu, powiedział KAI, że był zdziwiony, gdy w niedzielę przed Mszą św. zobaczył policję na cmentarzu Polaków zabitych w klasztorze dominikańskim między 12 a 16 marca 1944 r.

– Zobaczyłem oblane farbą płyty, gdzie są wypisane nazwiska zamordowanych. Dokonano tego w 73. rocznicę tej strasznej tragedii. Nie wiem, komu to jest potrzebne. Nie mogę tego pojąć – powiedział kapłan. 

12 marca 1944 r. oddziały UPA wraz z dywizją SS zaatakowały klasztor. Gdy atak nie powiódł się, dowódca niemieckiej jednostki zagroził, że zbombarduje klasztor, jeśli Polacy go nie opuszczą. Wybuchła panika. Osoby, które opuszczały klasztor zostały zamordowane przez członków UPA. Według różnych źródeł historycznych, zginęło od 250 do 300 Polaków, w tym kobiety i dzieci. Ci, którym udało się przeżyć, już po wojnie zwykli spotykać się we wrocławskim kościele św. Wojciecha przy klasztorze Dominikanów.

- To, co się stało w Hucie Pieniackiej i Podkamieniu, jest dla nas szokiem – powiedział KAI o. Stepan Pyrih, kapłan Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego oraz proboszcz parafii w Palikrowach. W tym dniu on razem z ks. Wiktorem Antoniukiem przewodniczyli dorocznej wspólnej modlitwie Polaków i Ukraińców przy krzyżu w miejscu kaźni 365 Polaków, mieszkańców tej wsi, 12 marca 1944 r. 

28 lutego 1944 r. wieś Hutę Pieniacką doszczętnie spalił 4. pułk policji SS złożony z ukraińskich ochotników, wchodzący w skład dywizji SS Galizien, pod dowództwem niemieckim, przy udziale innych ukraińskich struktur paramilitarnych. Ofiarą rzezi padło tam od 800 do 1200 Polaków. Uratowała się tylko mała garstka mieszkańców. Zdewastowany pomnik został wzniesiony w 2005 r. dzięki staraniom Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W 2009 obchodzono tam 65. rocznicę zbrodni z udziałem prezydentów: Polski – Lecha Kaczyńskiego, i Ukrainy – Wiktora Juszczenki. W sprawie masakry w Hucie Pieniackiej śledztwo prowadzi polski Instytut Pamięci Narodowej. 26 lutego br. w miejscu zniszczonego krzyża poświęcono nowy.

RS, PAP

NaszDziennik.pl