logo
logo

Zdjęcie: Marcin Obara/ Nasz Dziennik

Matka Boża jest naszą wolnością i mocą

Piątek, 30 czerwca 2017 (20:41)

Homilia prymasa Węgier ks. kard. Pétera Erdő wygłoszona podczas Mszy św., w bazylice św. Stefana w Budapeszcie, na której ukoronowano kopię obrazu Matki Bożej Częstochowskiej 

Podczas dzisiejszej Mszy św. z radością dokonujemy koronacji kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej – Czarnej Madonny w obecności przedstawicieli polskiego duchowieństwa, polskich władz państwowych oraz licznie przybyłych pielgrzymów.

Słynny cudowny obraz Czarnej Madonny zalicza się do szczególnego typu ikon maryjnych: jest to Hodegetria – piękny, klasyczny wizerunek Maryi. Była to jedna z najbardziej ulubionych bizantyjskich ikon Madonny. Matka Boża na lewym ramieniu trzyma Dzieciątko, dostojnym gestem prawej dłoni wskazuje na Jezusa, który wznosi prawą dłoń w geście błogosławieństwa, a w lewej trzyma zwój księgi. Dzieciątko nie patrzy na Matkę, ma głowę lekko przechyloną na lewo i – tak jak Maryja – spogląda prosto przed siebie, na patrzących na obraz, spogląda na nas.

Określenie „Hodegetria” wskazuje na to, że jest to obraz Matki Bożej w drodze. Jej pierwotny bizantyjski kult jest związany z cudownym źródłem, gdzie za wstawiennictwem Matki Bożej niewidomi doświadczyli uzdrowienia. Maryja była ich przewodniczką. Ale niedługo później w tym miejscu cesarz Michał III (842-867) wzniósł wspaniały kościół, który przetrwał aż do 1453 roku, dopóki Turcy nie zajęli miasta. W tym kościele była przechowywana ikona Matki Bożej, która stała się sztandarem wojennym całego cesarstwa. Zanim Węgrzy i inne narody chrześcijańskie wprowadziły obraz Najświętszej Panny na swoje chorągwie, w Bizancjum cesarze już wcześniej zabierali ze sobą tę świętą ikonę na wyprawy wojenne, a po zwycięstwie, podczas uroczystego wkraczania do miasta, zawsze nieśli przed sobą obraz Maryi.

Na podstawie takich historycznych okoliczności nie dziwmy się, że polscy królowie pielgrzymowali do tego miejsca, co więcej – Jan III Sobieski w 1683 roku, kiedy spieszył z pomocą oblężonemu przez Turków Wiedniowi, modlił się przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. I właśnie to zwycięstwo pod Wiedniem 12 września 1683 roku katolicy jednoznacznie przypisywali wstawiennictwu Maryi. Były to dramatyczne czasy!

Żyjący wówczas jezuita István Csete w 1691 roku napisał, że podczas oblężenia Wiednia niektórzy Węgrzy z kpiną w głosie mówili: „Niech teraz Maryja wspomoże Wiedeń, niech pomogą »celli«” [związane z Maryją, świętymi węgierskimi i ojczyzną kazania wygłaszane z okazji uroczystych świąt]. W tym samym czasie cesarz Leopold I błagał Matkę Bożą o pomoc. Po zwycięstwie nad Turkami dowodzący połączonymi europejskimi armiami chrześcijańskimi polski król Jan III Sobieski pierwsze swe kroki skierował do kaplicy Matki Bożej Loretańskiej, ponieważ przypisywał Najświętszej Maryi Pannie zwycięstwo i wyzwolenie.

Możemy o tym przeczytać we wzruszającym, osobistym sprawozdaniu ojca jezuity Mártona Szentiványiego (1633-1705), który jako sekretarz Lipóta (Leopolda) Kolonicsa przeżył ciężkie dni oblężenia. Tak oto pisał: „Najjaśniejszy cesarz Leopold w każdą sobotę pościł o chlebie i wodzie i prosił w mieście Pasawie Matkę Bożą, by ocaliła Wiedeń […] Tak się stało, że tłum barbarzyńców wypędzili z powodzeniem z obozu wojennego, wygnali z miasta w niedzielę, w dniu narodzin Świętej Maryi. Wojsko przypisywało to Maryi Pannie, ponieważ dowódcy, wkraczając do miasta wraz z Janem III Sobieskim, najjaśniejszym królem polskim, najpierw zdążali do kościoła Matki Bożej Loretańskiej, aby podziękować Jej za zwycięstwo. Na wieczną pamiątkę tego wydarzenia Ojciec Święty Innocenty XI wprowadził w tym dniu w Kościele modlitwę dziękczynną do Matki Bożej. „Wielkie dzieła uczyniła Maryja siłą swego ramienia, rozproszyła pyszniących się zamysłami serc swoich”.

Niedługo później doszło do bitwy pod Parkanami i odbicia Ostrzyhomia. Trzy lata później, po ponad 150-letnim panowaniu Turków, wyzwolono Budę i w końcu cały kraj również odzyskał wolność, powrócił do chrześcijaństwa i krok po kroku odrodziła się w nim kultura węgierska. Wszystkie te zmiany jednoznacznie przypisywano wstawiennictwu do Boga Przenajświętszej Panny.

Częstochowa to także symbol naszego odrodzenia i wyzwolenia, ponieważ byli też tacy, którzy nie uznawali zjednoczenia Europy w walce przeciw Turkom. Myśleli, że współpracując z pogańskim pogromcą, pomszczą własne żale, ale spektakularnie ponieśli klęskę.

Kult Matki Bożej sprawia, że sąsiednie narody łączą się w braterskie wspólnoty. Pomoc Matki również dzisiaj przyczynia się do tego, by prowadzić nas po drogach pełnych wszelkich historycznych przeszkód i przeciwności. Ważne jest, byśmy mieli rzeczywisty, prawdziwy obraz naszej przeszłości, tożsamości narodowej i obecnych wartości. Ważne jest, byśmy byli świadomi, że kultura węgierska i to, co dzisiaj przez to rozumiemy, to nie jakaś niejasna pozostałość z przeszłości, ale jest to ta kultura, która dzięki ścisłemu związkowi z wiarą chrześcijańską osiągnęła taką postać, jaką dzisiaj widzimy.

Z wiary tej możemy czerpać siłę i ideały do naszego odnowionego życia. Wiara ta nie jest religią odosobnienia, ale miłością otwartą na innych, na drugiego człowieka. Jest zdolna do łączenia w jedną wspólnotę katolików pochodzących z różnych stron. W tej wierze i w tej miłości utworzyła się po czasach tureckich wspólnota ludzi, których nazywamy dzisiaj Węgrami.

Kiedy dzisiaj uroczyście dokonamy koronacji prastarego cudownego obrazu Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus w ramionach, publicznie wyznamy wiarę w Jej macierzyńskie wstawiennictwo. Uznamy Ją za Najświętszą Pannę i Królową. Prośmy Matkę Bożą Częstochowską, aby prowadziła nas po drogach historii, wskazywała kierunek w życiu każdego z nas, by ratowała, zmieniała w szlachetniejsze, pogodniejsze, bogatsze życie naszych narodów, które tak wiele wycierpiały, by chroniła je od rozczarowań, emigracji i rozdarcia przez podziały.

Najświętsza Matko Boża, Wielka Pani Węgier, Królowo Polski, Wspomożenie chrześcijan, módl się za nami! Amen.

RP, KAI

NaszDziennik.pl