logo
logo

Zdjęcie: repr. Robert Sobkowicz/ -

Dwa światła na świeczniku Kościoła

Środa, 19 lutego 2014 (02:07)

Jutro przypada liturgiczne wspomnienie Hiacynty i Franciszka – najmłodszych błogosławionych w Kościele katolickim (nie męczenników).

Podczas beatyfikacji bł. Jan Paweł II nazwał to rodzeństwo dwoma płomykami na świeczniku Kościoła. Zadziwia nas dojrzała świętość u tak bardzo małych dzieci. To one wraz ze Sługą Bożą Łucją stały się powiernikami tajemnic Bożych dotyczących całej ludzkości. To one zostały wybrane, aby przekazać światło nadziei, które rzuciła Niewiasta obleczona w słońce pogrążającej się w mroku grzechu i nienawiści ludzkości. Nie tylko orędzie Maryi, ale też przykład świętego życia pastuszków mówi o planach i żądaniach Bożych w stosunku do naszego pokolenia. Dwa płomyki na świeczniku Kościoła rzucają światło na wiek XX i XXI, abyśmy przygotowali się na Wielkie Światło zapowiedziane przez Najświętszą Maryję Pannę: „Horyzont jest wprawdzie ciemny, ale na koniec moje Niepokalane Serce zatryumfuje”.

W tym artykule chciałabym podzielić się kilkoma refleksjami nad, zapewne znanymi już czytelnikom „Naszego Dziennika”, życiorysami błogosławionych.

Gdyby państwo Marto nie chcieli mieć więcej dzieci…

Franciszek był siódmym dzieckiem państwa Olimpii i Manuela Marto a jego o dwa lata młodsza siostrzyczka Hiacynta – ósmym. Łucja, ich kuzynka, była ostatnią, siódmą pociechą Marii Rosy i Antonio dos Santos.

Rodziny te, choć ubogie, były szczęśliwe. Nie posiadały bogactwa ziemskiego, ale panował w nich pokój, odczuwało się jedność, radość i miłość. Wiara była głęboko zakorzeniona w sercach tych ludzi. Dzieci przyjmowano nie jako ciężar, lecz dar, którym Bóg wzbogaca ich domy, napełnia radością, a przede wszystkim jako dusze, które Bóg im powierzył, aby prowadzili je do Nieba.

Czy państwo Marto i dos Santos przeczuwali, jak wielkie posłannictwo zleci Bóg ich ostatnim dzieciom? Jak wyobrażają sobie szczęście współcześni rodzice? Czy zastanawiają się nad tym, że także wobec ich dzieci Stwórca ma zamiary pełne miłosierdzia?

Prowadzeni przez Anioła

Czy współczesnym ludziom kult aniołów nie wydaje się często czymś niepotrzebnym? Czy duchy niebieskie stworzone przez Boga do pomocy ludziom w drodze do zbawienia w świadomości przeciętnych katolików nie zostały zepchnięte do roli ozdób? Tymczasem w Fatimie ukazuje się pełna powagi i majestatu świetlista postać młodzieńca. Majestat bijący od Anioła Pokoju jest tak wielki, że dzieci czują się jakby oderwane od tego, co doczesne, i pochłonięte przez nadprzyrodzoną atmosferę.

Z pewnością katoliccy rodzice pragną, aby w ich dzieciach rozwijała się wiara, aby były ustrzeżone od zła, aby w przyszłości wypełniły zadania, do jakich powoła je Opatrzność Boża. Czy objawienia Anioła Pokoju nie są dla nas wskazówką w tych pełnych zagrożeń czasach? To, czego nie potrafią zrobić rodzice, z pewnością mogą Aniołowie Stróżowie. Czy nie trzeba powrócić do praktyki zawierzania dzieci Aniołom, do uczenia ich od najmłodszych lat modlitwy do ich niebieskich opiekunów?

Wychowani w „szkole Maryi”

– Proście waszych rodziców i wychowawców, aby oddali was do „szkoły” Matki Bożej – powiedział Ojciec Święty bł. Jan Paweł II do dzieci podczas beatyfikacji Hiacynty i Franciszka. – Aby nauczyła was być takimi, jak pastuszkowie, którzy starali się czynić wszystko, czego Ona od nich żądała – mówił. A więc nauka u najlepszej Nauczycielki polega na posłuszeństwie. Poddając się kierownictwu Maryi, pastuszkowie szybko osiągnęli szczyty doskonałości.

Szczególną „szkołą” mądrości, do której zaprasza Matka Boża, jest Różaniec. Pewna kobieta z Lizbony, słysząc dobre i roztropne rady, jakich udzielała jej mała Hiacynta, zapytała, kto ją tego nauczył. – Matka Boża – odparła dziewczynka. W tajemnicach Różańca zawarta jest mądrość, którą Maryja chce przekazać zarówno dorosłym, jak i dzieciom.

Światło z Niepokalanego Serca Maryi

Podczas pierwszego objawienia Najświętsza Panna spytała dzieci: „Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On wam ześle jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany, i jako prośba o nawrócenie grzeszników?”. Gdy pastuszkowie odpowiedzieli „tak”, Maryja otworzyła ręce i przekazała im nadprzyrodzone światło. Od tej chwili stali się zdolni do wypełnienia swojej misji.

13 czerwca Matka Boża ukazała dzieciom swoje Niepokalane Serce otoczone cierniami, które wydawały się Je przebijać. Jednocześnie przekazała im ponownie odblask tego niezmiernego światła, w którym widzieli się jakby pogrążeni w Bogu.

Nas także Matka Boża wzywa do poświęcenia i zadośćuczynienia Jej Niepokalanemu Sercu. Jeśli odpowiemy „tak”, przekaże nam łaskę przemiany i ukształtuje nasze serca na wzór swego Serca.

Eucharystyczny wymiar objawień fatimskich

Anioł Pokoju uczył dzieci uwielbienia Jezusa w Najświętszym Sakramencie z czołem schylonym do ziemi i udzielił im Komunii Świętej, przy czym widziały one Hostię unoszącą się nad kielichem, z której spływały krople Krwi. Anioł zwrócił uwagę na realną obecność Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina i konieczność zadośćuczynienia za wszystkie grzechy, świętokradztwa i zniewagi, jakimi jest obrażany.

Również spotkania z Matką Bożą wskazują na Chrystocentryczny charakter objawień fatimskich. Najświętsza Panna prosi o Komunie Święte wynagradzające.

Kontemplacja i zadośćuczynienie

Błogosławionego Franciszka najbardziej zadziwiał i przejmował Bóg w tym niezmiernym świetle, które przenikało wnętrze wybranej trójki. Dał mu się poznać jako „bardzo smutny”. Odtąd chłopiec kierował się pragnieniem, ażeby „pocieszyć i przynieść radość Jezusowi”. – W jego życiu dokonuje się przemiana, którą można nazwać radykalną (…) Oddaje się intensywnemu życiu duchowemu, które wyraża się w wytrwałej i żarliwej modlitwie, dochodząc do prawdziwej formy zjednoczenia mistycznego z Panem. To właśnie pobudza go do stopniowego oczyszczenia ducha poprzez tyle rezygnacji z tego, co lubi, a nawet z niewinnych dziecięcych zabaw. Franciszek znosił wielkie cierpienia spowodowane chorobą, na skutek której potem umarł, nigdy się nie skarżąc. W tym maluczkim wielkie było pragnienie wynagrodzenia Bogu za obrazę ze strony grzeszników – powiedział o Franciszku bł. Jan Paweł II.

Tymi samymi uczuciami kierowała się mała Hiacynta. Przeżywała zatroskanie Matki Bożej o los jej dzieci i ból, że wiele dusz idzie do piekła. Była tak wstrząśnięta wizją piekła, że wszystkie umartwienia i pokuty za zbawienie grzeszników wydawały się jej małe. Ojciec Święty bł. Jan Paweł II powiedział, że mogłaby ona zawołać ze świętym Pawłem „Raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1, 24).

Najmniejsi zwyciężają zło

– Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom (Mt 11, 25) – modlił się bł. Jan Paweł II podczas beatyfikacji Hiacynty i Franciszka.

„Sprawiłeś, że (nawet) usta dzieci i niemowląt oddają Ci chwałę, na przekór Twym przeciwnikom, aby poskromić nieprzyjaciela i wroga” (Ps 8, 3) – prorokował psalmista.

Hiacynta i Franciszek są jednym ze znaków nadejścia epoki świętych dzieci. (Dość wymienić Sługi Boże: 11-letnią Annę de Guigne, 12-letniego Vita de Fontgalland czy 7-letnią Antoniettę Meo). Pan Nieba i Ziemi upokarza pychę wielkich tego świata, obdarzając niezwykłą świętością i charyzmatami maleńkich. To nimi chce posłużyć się Niepokalana, najpokorniejsza, aby zmiażdżyć głowę szatana. Pastuszkowie fatimscy wyprosili koniec I wojny światowej, powstrzymali pochód rewolucji bolszewickiej, doprowadzili do obalenia bezbożnych rządów w Portugalii (w 1926 r.), osłonili swoją Ojczyznę przed rewolucją szalejącą w sąsiedniej Hiszpanii i II wojną światową.

Ewa Hanter

Aktualizacja 19 lutego 2014 (06:25)

Nasz Dziennik