logo
logo

Zdjęcie: arch./ Nasz Dziennik

Modlitwa o pokój i wiarę

Czwartek, 14 sierpnia 2014 (02:00)

Z ks. Pawłem Zawadzkim SAC, rektorem kaplicy Miłosierdzia Bożego w Yangdeogwon, od 1991 roku posługującym w Korei Południowej, rozmawia Marta Milczarska

 

Rozpoczęła się pielgrzymka Ojca Świętego Franciszka do Korei Południowej. Jak kraj ten przygotowywał się na przyjęcie Papieża?

– Mówiąc o wielu pięknych inicjatywach, które pojawiły się od dnia, w którym Ojciec Święty potwierdził swoją papieską wizytę w naszym kraju, chciałbym wspomnieć o duchowym darze, jaki postanowili przekazać Koreańczycy Następcy św. Piotra. Ten duchowy dar to Msze Święte, modlitwa różańcowa, modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzia, Adoracja Najświętszego Sakramentu w intencjach Ojca Świętego. Każda godzina modlitwy i ilość sprawowanych Eucharystii były skrupulatnie zapisywane we wszystkich parafiach, po czym zostały zsumowane i będą przekazane Papieżowi Franciszkowi. Co więcej, w ramach tego przygotowania telewizja codziennie emitowała programy przybliżające nauczanie Ojca Świętego, a także transmituje papieską wizytę, by każdy mógł w niej w pełni uczestniczyć.

Jakie oczekiwania i nadzieje wiążą katolicy z Korei z apostolską pielgrzymką Papieża?

– Koreańczycy mają piękny zwyczaj: zanim o coś poproszą, najpierw dziękują za to, co już otrzymali. I właśnie te oczekiwania, a przede wszystkim podziękowanie za dar papieskiej wizyty na tej ziemi, uwidaczniają się w modlitwie, jaka została ułożona i była odmawiana przed przyjazdem Papieża. W tej modlitwie wyrażają oni nadzieję, że poprzez spotkanie Ojca Świętego z młodymi kontynentu azjatyckiego odnajdą oni natchnienie do służby i głoszenia na nowo Dobrej Nowiny. Proszą oni także o wzrost entuzjazmu wiary katolickiej, tak by żyć zgodnie z przesłaniem męczenników, których ogłosi błogosławionymi Papież Franciszek. Jednocześnie modlą się, by poprzez tę pielgrzymkę wspólnota katolicka niosła życie i pokój, by wsłuchana w głos Ewangelii Korea stała się otwarta na przebaczenie i pojednanie, tak potrzebne w sytuacji, kiedy naród koreański jest rozdarty, podzielony murem. Ale przede wszystkim by wsłuchani w słowo Następcy św. Piotra, zgodnie z hasłem papieskiej pielgrzymki „Powstań, świeć!”, stali się światłem Ewangelii dla tej części świata.

Gospodarka Korei Południowej znajduje się pod względem wielkości na 15. miejscu na świecie. Czym dla obywateli tak dynamicznego gospodarczo kraju jest wiara w Chrystusa?

– Choć kraj określany jest mianem „Azjatyckiego Tygrysa”, to jednak boryka się z bardzo licznymi problemami społecznymi, poczynając od biedy, bezrobocia, kończąc na odrzuceniu osób starszych i niepełnosprawnych oraz niedostępności bardzo kosztownych świadczeń medycznych, na które nie wszystkich stać. W takich sytuacjach bardzo często rodzi się naturalna potrzeba dzielenia się z potrzebującymi tym, co się posiada. I tak właśnie jest w Korei Południowej. Chrześcijaństwo jest w pewien sposób synonimem dobroczynności i wolontariatu. Muszę przywołać tu przykład pewnego chrześcijanina lekarza, który mocno angażował się w pomoc najbardziej potrzebujących, nie kryjąc przy tym, że wypływa to z jego wiary w Zmartwychwstałego Chrystusa. I właśnie dzięki jego postawie wiele osób z jego najbliższego otoczenia, pracowników szpitala, studentów postanowiło przyjąć chrzest święty. Myślę, że nie jest to odosobniony przypadek.

Korea jest jedynym krajem azjatyckim, do którego wiara chrześcijańska dotarła nie za pośrednictwem misjonarzy, lecz dzięki świeckim, którzy byli pierwszymi ewangelizatorami. Obecnie jako kapłan widzę tę ogromną tęsknotę Koreańczyków za wiarą i osobową relacją z Chrystusem, za potrzebą bycia ewangelizatorem. Nie jest to łatwe w kraju, który jest potęgą gospodarczą, którego tempo i dynamizm jest olbrzymi.

Choć Kościół w Korei jest doskonale zorganizowany, to jednak nie wypływa to z głębi przeżywanej wiary. Tak są wychowywani, taka jest ich mentalność. Nie oznacza to jednak, że nie potrafią oni trwać na modlitwie czy radośnie dziękować za doświadczane łaski. Nie! Ich wiara jest emocjonalna, ale często nieugruntowana. Koreańczycy całkowicie pochłonięci pracą potrzebują bodźca do odkrycia i zagłębienia się w Ewangelię.

Papież Franciszek ogłosi błogosławionymi 124 męczenników zamordowanych w Korei z nienawiści do wiary w latach 1791-1888. Będzie to stanowiło taki właśnie bodziec dla rozwoju wiary w tym kraju?

– Z pewnością. W Seulu otworzono wystawę poświęconą męczennikom koreańskim, zarówno pierwszej grupie 103 męczenników, beatyfikowanych w dwóch grupach przez Piusa XI w 1925 r. i przez Pawła VI w 1968 r., a kanonizowanych przez Jana Pawła II w 1984 r., jak i 124 męczennikom, którzy będą beatyfikowani podczas trwającej pielgrzymki. To przepiękna wystawa, która przybliża świadectwo wiary ludzi często bardzo młodych, którzy w obliczu śmierci nie wyparli się Chrystusa. Koreańczycy, dziękując za łaskę beatyfikacji 124 ich braci w wierze, proszą o świeżość wiary, odwagę jej głoszenia, wierność Ewangelii i codziennego kroczenia ku Bogu. Zdają sobie jednocześnie sprawę, że dzięki postawie tych błogosławionych mogą gromadzić się wokół ołtarza Chrystusa, mogą wierzyć. Kiedy podczas homilii mówię o tym pięknym świadectwie męczenników, widzę w ich oczach tęsknotę, wręcz głód obecności Boga.

W trakcie wizyty Ojciec Święty będzie uczestniczył w obchodach VI Dnia Młodzieży Azji. Jak wygląda wiara w Chrystusa młodych Koreańczyków?

– Spotkanie młodzieży katolickiej Azji po raz pierwszy odbyło się na Półwyspie Koreańskim. To dla nas, misjonarzy, wielka radość. Muszę podkreślić jednocześnie, że wielką wartością dla Koreańczyków jest edukacja, dlatego też młodzież bardzo dużo się uczy. Codziennie po szkole każdy uczeń udaje się do szkół prywatnych, by dostać się na najlepsze uczelnie. Dlatego też dla nas, kapłanów, misjonarzy, bardzo cenny jest każdy młody człowiek, który mimo ogromnych oczekiwań rodziców poświęca swój czas na spotkanie z Bogiem w Eucharystii. Młodzież mocno angażuje się we wspólnoty kościelne. Najbardziej popularną wspólnotą jest Legion Maryi, ale także Odnowa w Duchu Świętym czy Stowarzyszenie Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo, które wspomaga ubogich.

Młodzież bardzo czeka na Następcę św. Piotra i jego słowa skierowane do nich w tym miejscu. Potrzebują oni jasnych wskazówek, jaką drogą podążać, by dotrzeć do Boga. W tę potrzebę pięknie wpisuje się otwartość Papieża Franciszka, jego każde przesłanie w nowoczesnych mediach, na portalach społecznościowych. Papież dzięki temu jest jeszcze bliższy młodym na całym świecie.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska

Nasz Dziennik