logo
logo
zdjęcie

Ks. Marceli Prawica na misji w Zambii Zdjęcie: antoni-torun.pl/ Internet

Nie bójmy się dziecka

Wtorek, 21 października 2014 (09:33)

Aktualizacja: Wtorek, 21 października 2014 (09:45)

Z ks. prałatem Marcelim Prawicą, misjonarzem posługującym blisko 43 lata w Zambii, rozmawia Agnieszka Niewęgłowska

 

Swoje życie i posługę kapłańską związał Ksiądz z Zambią, gdzie blisko 43 lata jest Ksiądz misjonarzem. Jak Afrykanie przyjmują Ewangelię?

– Szczepić Ewangelię na podłożu, gdzie ludzie wierzyli w Boga jako dobrego Ojca, który jest tak dobry, że nie zrobi krzywdy człowiekowi, i dlatego nie trzeba się Nim zajmować, nie jest trudno. Afrykanie wierzą w Boga, tylko inaczej. My ich wiarę ubogacamy w Chrystusa i w Jego naukę.

Można powiedzieć, że jest to „żyzna gleba”.

– Tak. Afrykanie nie są ateistami i wcale im ten ateizm nie pasuje. Jakby normalnemu Afrykaninowi powiedziano, że nie ma Boga, to by dziwnie na nas popatrzył. Tylko ta cywilizacja bardzo psuje, demoralizuje, uzależnia i rozbija ludzi.

Odebrał Ksiądz we wrześniu statuetkę „Zasłużony dla misji – Serce bez granic” przyznawaną przez Fundację im. Księdza Kardynała Adama Kozłowieckiego. Współpracował także Ksiądz z tym wielkim Polakiem i misjonarzem.

– Z ks. kard. Kozłowieckim współpracowałem 17 lat. Można powiedzieć, że to piękny człowiek, chrześcijanin, kapłan, kardynał, ale przede wszystkim człowiek ubogacony Chrystusem.

Co należy robić, żeby mieć „serce bez granic”?

– Kochać ludzi. Każdy człowiek jest moim bratem, nawet ten, który inaczej o mnie myśli, inaczej o mnie mówi. Pan Jezus dał nam przykazanie wzajemnej miłości i to jest miara chrześcijaństwa. Jeżeli nie ma miłości, to na nic się zdadzą piękne kościoły, wspaniałe figury.

Jak nie ma miłości, to nic nie ma. Nie ma wspólnoty, a chrześcijaństwo jest wspólnotą. I dlatego ten atak wymierzony w  chrześcijan, w katolików jest po to, żeby rozbić właśnie wspólnotę.

Jak to się odbywa?

– Chce się sprywatyzować religię. Wmawia się, że to jest moja prywatna sprawa i żeby z tym się nigdzie nie wychylać. Bo wtedy możesz być niebezpieczny dla tego agresywnego ateizmu, dla tej cywilizacji, w której absolutnie nie ma miejsca dla Boga.

Ty musisz wierzyć po cichu, w zakrystii. Obrana jest taka strategia: po pierwsze – wyrzucić Boga, po drugie – zrównać dobro ze złem, przyzwyczaić do zła, oswoić ze złem, np. próbuje się związki homoseksualne nazywać małżeństwami. A po trzecie – tych, co się wychylają, trzeba zniszczyć, np. za pomocą środków przekazu albo w jeszcze inny sposób.

Pomimo że spędził Ksiądz wiele lat za granicą Polski, to losy naszej Ojczyzny nie są Księdzu obce. Z daleka widać lepiej to, co się dzieje w naszej Ojczyźnie? Jakie Ksiądz ma spostrzeżenia?

– Mam takie spostrzeżenia, że ludzie w obecnych czasach boją się dziecka i że się nie miłują. Ta cywilizacja to jest strach przed dzieckiem! Dziecko jest złem, które trzeba zamordować w łonie matki. Cywilizacja, która boi się niewinnego dziecka, jest skazana na zagładę. Ona musi zginąć, nie ma innego wyjścia! Nie obroni się ani funtem, ani euro – niczym się nie obroni!

Bo to prowadzi do całkowitej degradacji. Ta cywilizacja jest skazana na zagładę, bo Europa umiera. Polska jest krajem ludzi, którzy już odchodzą. Jeżeli mamy poczucie patriotyzmu, który tak bardzo próbuje się zniszczyć, to w rodzinach powinny się rodzić dzieci.

Kobiety nie chcą być matkami?

– Nastąpiło bardzo niebezpieczne przesunięcie w psychice kobiety. Ona chce być menedżerem, chce być wszystkim, tylko nie chce być matką. Kobieta teraz albo nie zawiera małżeństwa, bo się boi odpowiedzialności i wysiłku, albo nie chce.

Zniszczenie pragnienia macierzyństwa i ojcostwa to jest okaleczenie człowieka. Jeśli ja nie chcę dać z siebie tego, co najcenniejsze, co największe, czyli drugiego życia, to kim ja jestem? Zamkniętym w sobie egoistą.

Tu chodzi o to, żeby dzieci nie były dziećmi konsumpcji, ale miłości. To ciężka praca. Nie wolno nikomu nakazywać tego, ile kto ma mieć dzieci. Bo to rodzice decydują we współpracy z Panem Bogiem. Dlatego miłujcie się! A z tej miłości dopiero będą owoce.

Często też media wykrzywiają obraz prawdziwej rodziny. Nazywają to, co nienormalne, normalnością. Tymczasem media takie jak Telewizja Trwam, Radio Maryja, które odkłamują zniekształcony obraz, są atakowane, szykanowane...

– Media te są niszczone i jest to niszczenie celowe. Radio Maryja, Telewizja Trwam i „Nasz Dziennik” są jedyną odtrutką, dlatego jest taka nagonka i takie obrzydzenie tych mediów. Radio Maryja jest słyszane nawet w Afryce. Tylko tam można posłuchać prawdy. I dlatego nie będzie wam łatwo, będą was dziobać, nazywać „katole” i jeszcze gorzej, ale… „Mnie prześladowali i was prześladować będą”.

Jeżeli was zabraknie, nie będzie Polski. Zobaczcie, jakie jest uderzenie w patriotyzm. Media  mainstreamowe  teraz są absolutnie na usługach złych sił, ja nie chcę ich pokazywać palcami, ale według mnie stoi za tym książę zła, który używa tych ludzi, żeby niszczyć, a nie budować.

Jak już mówiłem, wiarę próbuje się sprywatyzować, wy musicie wierzyć po cichu, w zakrystii i nie wolno wam z tym wyjść. Jak wyjdziecie, to jesteście niebezpieczni, bo idziecie pod prąd. Ale tylko zdechłe ryby idą z prądem, żywe idą pod prąd.

Nie miejmy kompleksów! Damy radę! Nie jesteśmy sami. Mamy przecież moc Ducha Świętego, mamy moc Bożą w sobie, tylko trzeba ją uwolnić i wykorzystać. I trzeba kochać ludzi.

Dążmy do świętości, bo świętość to nie jest żaden luksus, to jest normalny stan człowieka. A jak człowiek nie chce tego stanu, to znaczy, że traci swój czas i swoje życie.

Dziękuję za rozmowę.


Ks. prałat Marceli Prawica blisko 43 lata pracuje na misjach. Urodził się w 1939 r. w Warszawie, a święcenia kapłańskie otrzymał w 1963 r. w Sandomierzu. W Polsce posługiwał w Szewnej k. Ostrowca Świętokrzyskiego oraz w Końskich w diecezji radomskiej i krótko w Skarżysku-Kamiennej. Od 1971 r. posługuje poza Polską – kilka miesięcy był w Anglii, a od początku 1972 r. swoje życie i posługę kapłańską związał z Zambią. Przez wiele lat pracował z ks. kard. Adamem Kozłowieckim. Obecnie jest proboszczem misji w Chingombe i jednym z najstarszych kapłanów misjonarzy fideidonistów pracujących w Afryce.

Agnieszka Niewęgłowska

NaszDziennik.pl